Agnieszka Krygier-Łączkowska

Pierwsze gimnazjalne matury – 1924 i 1925 r.

Matura przedwojenna – wbrew częstym opiniom – nie była egzaminem bardzo trudnym, choć mocno dla ucznia wyczerpującym. Zdawało się więcej przedmiotów niż dziś, poszczególne egzaminy były mniej rozłożone w czasie. Stopień zdawalności był jednak wysoki. Bez wątpienia matura była egzaminem elitarnym, bo w całej Polsce w okresie międzywojennym przystępowało do niej zaledwie kilka tysięcy młodych ludzi (współcześnie – ok. 250 tysięcy).    

Pierwszy budynek Gimnazjum im. ks. Piotra Skargi w Szamotułach. Powstał w 1882 r. jako siedziba Landwirtschaftsschule – 6-letniej szkoły zawodowej, która przygotowywała młodzież do pracy w rolnictwie i  kończyła się maturą. Była to jedyna w Wielkopolsce szkoła tego typu, dwa lata wcześniej przeniesiono ją do Szamotuł ze Wschowy (szkołę utworzono tam w 1877 r.). Większość uczniów stanowili Niemcy. W 1919 roku szkołę spolszczono, opuściło ją grono ponad 100 uczniów niemieckich, a pozostali dokończyli w niej edukację w 1921 roku.

Pocztówka z lat 1905-18. Źródło: Szamotuły na dawnej pocztówce (1898-1939), Szamotuły 2000.

Kopia akwareli Wacława Masłowskiego, opublikowana w czasopiśmie gimnazjalnym „W Grodzie Halszki” (1934 r.)

Pieczątki z dokumentów szkolnych – 1924 i 1925 r.


„Gazeta Szamotulska” czerwiec 1924 r.



Maturzyści z 1925 r. (wybrane rysunki pióra Wacława Masłowskiego)

Emilia Michalska i Natalia Szendzikowska – pierwsze dziewczyny, które zdały maturę w szamotulskim gimnazjum.


„Gazeta Szamotulska” maj-czerwiec 1925 r.


Matura z 1934 r. W środku (na podwyższeniu) dyrektor Kazimierz Beik. Na fotografii są również Eliasz Arystow (siedzi 4. z lewej) oraz Stefan Pawela – dyrektor w latach 1955-64 (4. z prawej). 1. z lewej siedzi nauczyciel gimnastyki Henryk Nowak (por. http://regionszamotulski.pl/henryk-nowak-sportowiec-nauczyciel-i-trener/). Zdjęcie – własność Andrzej Nowak.


Okładka – drzeworyt Stanisława Zgaińskiego


O maturze

Pierwsza matura w szamotulskim Państwowym Gimnazjum Humanistycznym im. ks. Piotra Skargi odbyła się w 1924 roku. Do reformy w 1932 roku gimnazja miały charakter szkół średnich ośmioklasowych, w przeciwieństwie do szkół powszechnych były odpłatne. Wspomniana reforma wprowadziła szkoły średnie sześcioklasowe: 4-letnie gimnazjum i 2-letnie liceum, do gimnazjum można było zdawać egzamin po ukończeniu 6 klas szkoły powszechnej.

Pierwszy nabór do gimnazjum w Szamotułach przeprowadzono w 1919 roku. Utworzono wówczas 4 klasy, najwyższa z nich, czyli czwarta, w 1924 roku była klasą ósmą i przystąpiła do matury.  Ten pierwszy rocznik był nieliczny, egzamin dojrzałości zdawało 11 uczniów (samych chłopców), 10 uzyskało wynik pozytywny. W drugim roczniku – w 1925 roku – było już 22 maturzystów, wśród nich dwie dziewczyny, tylko jeden z uczniów oblał egzamin.

Komisję maturalną tworzyli nauczyciele danej szkoły, to oni oceniali prace pisemne uczniów i pytali ich na egzaminie ustnym. Jedynie przewodniczący komisji nie należał do grona pedagogicznego, w latach 1924 i 25 był nim wizytator okręgowy Mieczysław Jabczyński.


Maturzyści z 1924 r.: Ryszard Grzeszczak, Edmund Straszewski, Kazimierz Konkol, Antoni Zwierzyński, Wacław Trafalski, Witold Białasik, Edmund Sundmann, Zygmunt Metzig, Zbigniew Ostojski, Marian Ruczyński.

Nauczyciele: (stoją) Józef Milisiewicz – gimnastyka, Karol Gutsche – j. angielski, Wacław Masłowski – rysunek, Franciszek Wojciechowski – gimnastyka, Wiktor Krukowski – lekarz, Józef Bajerlein – geografia, (siedzą) Aleksander Fediaj – fizyka, Maria Lipińska – j. polski, Jan Kotlarz – łacina, Teresa Sprzyszewska – j. francuski, Jan Sprzyszewski – matematyka (dyrektor), ks. prefekt – Karol Gałęzowski, Eliasz Arystow – matematyka, ks. Hipolit Kowalewicz. Zdjęcie – własność Ewa Michalska-Czajka.


Pewne wnioski na temat zasad tamtych egzaminów można sformułować na podstawie zachowanych protokołów i kopii świadectw. Po pierwsze – można było uzyskać świadectwo dojrzałości przy jednej ocenie niedostatecznej, o ile inny przedmiot zdało się na co najmniej ocenę dobrą. Na świadectwie maturalnym umieszczano wówczas wpis typu: „Na podstawie tych wyników podpisana Komisja egzaminacyjna przyznaje mu/jej świadectwo dojrzałości,  uznając niedostateczny postęp w matematyce za wyrównany dobrym postępem w języku polskim”. W 1924 roku tego rodzaju świadectwo uzyskał jeden uczeń (na 10), w 1925 roku – 6 (na 21). W tym ostatnim roku maturzyści mieli problem z matematyką, bo aż pięciu z nich musiało niedostateczną ocenę z tego przedmiotu „wyrównywać dobrym postępem” z polskiego, francuskiego czy religii. Niejednemu dzisiejszemu maturzyście taka zasada bardzo by się spodobała!

Po drugie – można było przystąpić do matury, mając wystawione oceny niedostateczne na koniec roku i to nawet z kilku przedmiotów. Jeżeli uczeń w czasie egzaminu uzyskał ocenę pozytywną, na świadectwie umieszczano adnotację typu: „Całoroczne postępy ucznia w fizyce były niedostateczne; ponieważ wynik egzaminu tak pisemnego jak ustnego był zadowalający, przyznała mu komisja egzaminacyjna stopień dostateczny”.  Ocenę niedostateczną z egzaminu pisemnego można było poprawić w czasie ustnych odpowiedzi. Na świadectwo wpisywano tzw. ocenę ostateczną, będącą wypadkową ocen na koniec szkoły, z egzaminu pisemnego i ustnego. Mogło więc zdarzyć się też tak, że ktoś otrzymał na świadectwie maturalnym ocenę niższą od tej, na którą napisał maturę.

Po trzecie – komisja mogła zwolnić maturzystę z konieczności zdawania egzaminów ustnych. Taką zasadę stosowano również w czasie egzaminów przed 2005 rokiem, jednak jej zakres wyglądał zupełnie inaczej. O ile dobrze interpretuję świadectwa, zwolnienie z egzaminów ustnych następowało, gdy uczeń zdał wszystkie egzaminy pisemne, nie miał ocen niedostatecznych na koniec roku i komisja uznała, że nie trzeba już dodatkowo sprawdzać jego wiedzy. Adnotacja o „uwolnieniu” z egzaminu ustnego pojawiła się na świadectwie tylko jednego ucznia z pierwszego rocznika maturalnego i na sześciu świadectwach z drugiego rocznika.

Oceny były raczej surowe, stopień bardzo dobry stawiano rzadko.  Dość powiedzieć, że średnia ocen Antoniego Zwierzyńskiego, który w 1924 roku miał najlepsze świadectwo w klasie, wyniosła 3,78. W kolejnym roczniku oceny najlepszych w klasie były trochę wyższe, cała szóstka uczniów zwolnionych z egzaminu ustnego miała średnią 4,0 i wyższą, a najlepsze oceny uzyskał Jan Zwierzyński (brat Antoniego), którego średnia wyniosła 4,42.


Fragment świadectwa maturalnego z 1925 r.


Pierwszego dnia zdawało się tak jak dziś język polski. Było to tradycyjne wypracowanie, które abiturienci pisali przez 300 minut na jeden z trzech podanych tematów. W 1. połowie lat 20. niektóre tematy wymagały połączenia wiedzy polonistycznej z historyczną. Oto przykłady tematów, które pojawiły się gdzieś w Polsce w 1924 roku (ujednolicenie tematów i zadań nastąpiło dopiero w 2005 roku): „Wartość etyczna trzech Sopliców”, „Papkin i Zagłoba – charakterystyka porównawcza”, „Jan Zamoyski i jego rola w dziejach Polski”, „Zbiorowy entuzjazm jako sprężyna dziejów Polski”, „Uczucia jako dobry i zły doradca w życiu jednostki i narodu”, „Związek literatury polskiej z dziejami Polski”, „O narodowym obowiązku inteligencji (z nauk historycznych i rozmyślań nad chwilą obecną)”. Tego typu tematy współcześnie nie mogłyby się pojawić. Niektóre z nich odwołują się do szczegółowej wiedzy dotyczącej lektur, której dziś nie sprawdza się na maturze, inne mogłyby być napisane na bardzo różne sposoby i niemożliwe byłoby sporządzenie do nich klucza do oceny przez egzaminatora. A dziś – niestety – pisze się i sprawdza wypracowanie „pod klucz” i zgodnie z kluczem, co zabija indywidualność.

Drugiego dnia maturzyści zdawali przedmiot zgodny z profilem, w wypadku gimnazjum humanistycznego – łacinę. Trzeci i czwarty dzień przewidziany był na matematykę, podzieloną na algebrę i geometrię, piątego dnia zdawano obowiązkowy język obcy, w Szamotułach był to francuski.   

Matura była ważnym wydarzeniem dla całego miasta, a nazwiska uczniów, którzy zdali egzamin, podawała lokalna prasa. Po rozdaniu świadectw odbywał się bal w „Złotej Sali” hotelu „Eldorado” przy ul. Dworcowej (wówczas ten odcinek nazywany był ul. Klasztorną). Oprócz uczniów i nauczycieli brali w nim udział zaproszeni goście: przedstawiciele władz miasta, stowarzyszeń oraz – jak donosiła „Gazeta Szamotulska” – „nadobne panie i spomiędzy najurodziwszych wybrane dziewice”. Do tańca grał Andrzej Przybylski – miejscowy muzyk i organista w kościele kolegiackim. Bawiono się aż do rana.



O maturzystach

Wydarzenia wojenne zakłócały lub uniemożliwiały normalną edukację, więc tak po I, jak i po II wojnie do tych samych klas chodzili uczniowie z różnych roczników. W 1924 roku w szamotulskim gimnazjum egzamin dojrzałości zdawali chłopcy urodzeni w latach 1903-1907, w 1925 roku – uczniowie z roczników 1902-1907. 

Pochodzili z różnych stron. Tylko trzech uczniów z obu roczników urodziło się w Szamotułach; oprócz braci Zwierzyńskich, synów nauczycielki Marii Zwierzyńskiej, szamotulaninem był także najmłodszy w 1. roczniku maturalnym Witold Białasik, jeden uczeń urodził się w Grzebienisku, jeden w Dobrojewie, jeden w Kłodzisku, kilku pochodziło z sąsiednich powiatów i z Poznania. Grupka uczniów trafiła do gimnazjum w Szamotułach po likwidacji szkoły w Pyzdrach, pochodzili oni głównie z okolic Słupcy, zatem z dawnego zaboru rosyjskiego. Pozostali jako miejsce urodzenia mieli wpisane miejscowości z terenów jeszcze bardziej odległych. Jeden urodził się w Chicago, aż czworo przyjechało do Szamotuł z terenów Podola i Ukrainy, które zostały objęte rewolucją i znalazły się w obrębie Związku Radzieckiego.        

Uczniowie szamotulskiego gimnazjum w tamtych czasach nosili granatowe, okrągłe czapki z biało-czerwoną wstążką. Zdecydowana większość uczniów z pierwszych roczników mieszkała na stancjach. Klasa, która egzamin dojrzałości zdawała w 1925 roku, prowadziła wierszowaną kronikę „Gimnasii Szamotuliensis Abiturientia”, która do dziś przechowywana jest w szkole. Jeden z wierszy wskazuje, skąd wzięły się oceny niedostateczne z matematyki na świadectwach maturalnych. Otóż mowa jest tam o unieważnieniu prac uczniów, którzy w czasie trwania egzaminu pisemnego z tego przedmiotu, „za często wychodzili” z auli. Inne teksty tam zawarte odzwierciedlają prawidłowości charakterystyczne chyba dla każdego rocznika maturzystów: obawę przed zbliżającym się egzaminem, podsycaną jeszcze przez nauczycieli, stale przypominających, co wkrótce czeka uczniów, dalej pojawiają się stwierdzenia, że jednak matura nie była tak straszna, jak oczekiwano. Jest trochę młodzieńczych uszczypliwości wobec nauczycieli, ale też wyrazy dużej sympatii do nich i smutek rozstania – ze szkołą i  sobą nawzajem. 



Warto dodać, że już kilka miesięcy po maturze pierwsi absolwenci gimnazjum zawiązali Akademickie Koło Szamotulan, które zaczęło jednak działać dopiero rok później, gdy dołączył do nich kolejny rocznik. Członkowie Koła wygłaszali referaty na różnego typu imprezach i zebraniach w Szamotułach, organizowali coroczne wieczorki karnawałowe. W 1930 roku zawiązali komitet, którego celem było zebranie funduszy na nagrobki dla dwóch zmarłych nauczycieli gimnazjum, zorganizowali także pierwszy zjazd absolwentów w 1934 roku. Akademickie Koło Szamotulan odegrało ważną rolę w przygotowaniu widowiska Wesele szamotulskie (por. http://regionszamotulski.pl/wesele-szamotulskie/). Do  władz Koła przez długie lata należeli absolwenci dwóch pierwszych roczników: Antoni Zwierzyński, Celestyn Graszewicz i Tadeusz Wasilewski.

O dalszych losach tych dwóch roczników wiem niewiele. Kilku absolwentów zostało prawnikami (Antoni i Jan Zwierzyńscy, Tadeusz Białasik, Celestyn Graszewicz, Edmund Straszewski), byli w tym gronie lekarze (Roman Grzeszczak) i ekonomiści (Edmund Sundmann). Marian Ruczyński, syn Bronisława Ruczyńskiego – starosty szamotulskiego w latach 1919-1928, najpierw został wojskowym, a krótko przed wojną wstąpił do zakonu – został członkiem Towarzystwa Chrystusowego. Marian Ruczyński, Edmund Straszewski i Antoni Zwierzyński zginęli w czasie II wojny.


Jan Zwierzyński (1907-1999) – prawnik, właściciel kancelarii prawnych w Poznaniu


O nauczycielach

Grono pedagogiczne w tamtych latach często się zmieniało. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości brakowało polskich nauczycieli, na tereny dawnego zaboru pruskiego przybywali z różnych stron. W 1918 roku przyjechał na tereny polskie Eliasz Arystow – znakomity nauczyciel matematyki, Rosjanin z pochodzenia, a Polak z wyboru, który w czasach studiów w Petersburgu za świetne wyniki w nauce otrzymał od cara tytuł szlachecki. W szamotulskim gimnazjum i liceum uczył od 1923 do 1950 roku. „Był wzorcem bezstronności i sprawiedliwości w traktowaniu uczniów, darząc szczególną troskliwością uczniów słabszych” – wspominał go wychowanek z 1925 roku Jan Zwierzyński. Ślązakiem był Jan Kotlarz – niezwykle wymagający łacinnik, nerwowo reagujący na braki w wiedzy, ale wspominany po latach z wielkim sentymentem.

Członkiem komisji maturalnej był także ks. Karol Gałęzowski – pierwszy prefekt szamotulskiego gimnazjum, pochodzący z Kresów Wschodnich, który w 1922 roku założył w szamotulskim gimnazjum męską drużynę harcerską im. Bolesława Chrobrego (dla chłopców poniżej 15. roku życia) i był opiekunem duchowym hufca. Na początku 1945 roku ks. Gałęzowski został aresztowany przez NKWD w Łucku, gdzie pracował jako duszpasterz. Był przetrzymywany w więzieniu w Kijowie, a następnie zesłany do łagru na Półwyspie Kolskim; zmarł tam w 1950 roku.

Na świadectwach dojrzałości z 1925 roku widnieje też podpis Wacława Masłowskiego – artysty malarza, nauczyciela gimnazjum w Szamotułach w latach 1922-1932. Masłowski nie tylko uczył rysunku, ale także prowadził szkolny teatr. We wspomnianej kronice rocznika maturalnego 1925 narysował portrety wszystkich uczniów. Jako artysta tworzył obrazy olejne i akwarele (na jednej z nich uwiecznił budynek gimnazjum), rzeźbił. Wykonał także wystrój reprezentacyjnych pomieszczeń w Szamotułach, m.in. ozdobił aulę gimnazjum, „Złotą Salę” hotelu „Eldorado” – tę, w której odbywały się bale maturalne, i salę Sundmanna – drugie najważniejsze miejsce szamotulskich imprez. W tej ostatniej sali wystawiano przedstawienia, na deskach tamtejszej sceny odbyła się premiera Wesela szamotulskiego, a sam Masłowski wielokrotnie występował tam z prowadzonym przez siebie Kołem Scenicznym im. Juliusza Słowackiego. Koło co roku przygotowywało kilka nowych przedstawień i wyjeżdżało na występy do innych miast.

Pierwsza matura w szamotulskim gimnazjum odbyła się, gdy tymczasowo obowiązki dyrektora sprawował matematyk Jan Sprzyszewski. Zastąpił on pierwszego dyrektora Jana Bobkę. Rocznik maturalny 1925 swój egzamin zdawał już za czasów Kazimierza Beika, późniejszego długoletniego dyrektora (1924-49), germanisty, który oprócz języka niemieckiego w gimnazjum uczył łaciny.


Radosne lata w Niepodległej

Jan Zwierzyński, absolwent z 1925 roku, tak zanotował w swoich „Migawkach z lat szkolnych”, opublikowanych w książce 70 lat Gimnazjum i Liceum w Szamotułach (1919-1989):

Mojemu pokoleniu przyszło żyć w burzliwych czasach, nie szczędzących ludziom tragedii. Jednak lata młodości tego pokolenia były radosne i szczęśliwe. Powie ktoś, że tak jest od początku świata. Jednak nasze lata młodości przypadły w okresie wyjątkowym. Polska była niepodległa, byliśmy jej pierwszym pokoleniem. Ten fakt nadawał piętno wyróżniające naszym czasom szkolnym. A trzeba dodać, że moje życie gimnazjalne przypadło na początkowe lata niepodległości. Atmosfera tych lat, entuzjazm, historyczna wielkość otaczających nas zjawisk, ogrom przemian – to wszystko promieniowało na nas uczniów, którzy wyjątkowość tych czasów rozumieć zaczynali dopiero w klasach wyższych – i to z braku doświadczenia nie w pełni.


Agnieszka Krygier-Łączkowska

Od urodzenia związana z Szamotułami. Polonistka (jak mama) i regionalist(k)a (jak tata).

Dr nauk humanistycznych, redaktor i popularyzator nauki. Prezes Stowarzyszenia WOLNA GRUPA TWÓRCZA, wiceprezes Szamotulskiego Stowarzyszenia Charytatywnego POMOC.