Henryk Nowak (1909-2000)

Wiecznie młody…Trener, nauczyciel, sportowiec

Aleksandra i Roman Nowakowie oraz ich dzieci (1932 r.). Stoją: Henryk (w mundurze), młodszy brat Władysław i starsza siostra Janina (dzieci z 1. małżeństwa Romana). Między rodzicami siedzą przyrodnie siostry Henryka: Krystyna i Barbara.

Kwalifikacje instruktora narciarskiego – 1931 r.

Dyplom nauczyciela szkół średnich – 1936 r.

Profesorowie i uczniowie szamotulskiego gimnazjum. Zdjęcie maturalne, 1934 r. Henryk Nowak siedzi 1. z lewej, w środku – na podwyższeniu – ówczesny dyrektor Kazimierz Beik.

Henryk Nowak urodził się 24 stycznia 1909 roku w miejscowości Czukiew koło Sambora nad Dniestrem (województwo lwowskie). Jego rodzice byli nauczycielami. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w dawnym zaborze pruskim bardzo brakowało pedagogów uczących w języku polskim, stąd rodzina Nowaków zdecydowała się na przeprowadzkę do Wielkopolski. Ojciec – Roman Nowak uczył języka polskiego w Państwowym Seminarium Nauczycielskim w Rawiczu, jego żona Aleksandra była nauczycielką matematyki.

Henryk ukończył Państwowe Gimnazjum Humanistyczne w Rawiczu, maturę zdał w 1929 roku. Postanowił pójść taką samą drogą zawodową jak rodzice, jednak wybrany kierunek studiów całkowicie odzwierciedlał jego własne pasje. W latach 1929-31 studiował w Centralnym Instytucie Wychowania Fizycznego w Warszawie (późniejszej Akademii Wychowania Fizycznego im. Józefa Piłsudskiego). 20 czerwca 1931 roku, po zdaniu egzaminów teoretycznych i praktycznych, uzyskał tytuł „Instruktora dyplomowanego ćwiczeń ruchowych”.

W latach nauki ukończył kurs instruktora narciarskiego oraz uzyskał – rzadkie wówczas – prawo jazdy. Nigdy nie miał samochodu, ale bardzo lubił motocykle i odbył nimi mnóstwo wycieczek. Pod koniec życia poruszał się Verolexem – charakterystycznym trójkołowym pojazdem z brezentową kabiną, produkowanym na podstawie  motocykla.


Prawo jazdy z 1. poł. lat 30. XX w.


Po studiach ukończył obowiązkową wówczas Szkołę Podchorążych Rezerwy Piechoty w Biedrusku oraz odbył wymaganą służbę wojskową w 55. Pułku Piechoty w Lesznie. Następnie rozpoczął pracę jako nauczyciel „ćwiczeń cielesnych” (wychowania fizycznego) w szkołach średnich. Najpierw pracował w Państwowym Gimnazjum w Środzie (1932-34), a później – aż do wojny – w szamotulskim Państwowym Gimnazjum im. ks. Piotra Skargi. 14 maja 1936 roku zdał egzamin państwowy i uzyskał Dyplom Nauczyciela szkół średnich, który potwierdzał „kwalifikacje zawodowe do nauczania ćwiczeń cielesnych jako przedmiotu głównego w szkołach średnich ogólnokształcących i seminariach nauczycielskich państwowych i prywatnych w języku wykładowym polskim”. 

Dla dzisiejszego czytelnika interesująca może być rota przyrzeczenia służbowego, jakie Henryk Nowak złożył w 1938 roku w związku z uzyskaniem nauczycielskiego mianowania:


Fragment protokołu z odbioru przyrzeczenia służbowego. Widnieją na nim podpisy dyrektora gimnazjum Kazimierza Beika oraz nauczycieli: Eliasza Arystowa i Franciszka Wojterskiego.


Swoją przyszłą żonę Barbarę Iwaszkiewicz (ur. 1915 r.) poznał jeszcze jako uczennicę ostatniej klasy. Zamieszkał na stancji u jej mamy, wdowy Jadwigi Iwaszkiewiczowej z domu Wegner. Ślub odbył się w lipcu 1939 roku. Domem rodzinnym Nowaków była kamienica przy Rynku, nr 6. Przed odzyskaniem niepodległości na parterze mieściła się drukarnia Bernsteina, potem „kiosk po schodkach”, czyli sklepik papierniczy z gazetami prowadzony przez trzy siostry Tomaszewskie, później przejęty przez „Ruch”. Oprócz Nowaków i Jadwigi Iwaszkiewiczowej i Wandy (siostry Barbary Nowakowej) mieszkały tam rodziny Hoffmannów, Żuromskich (Zofia Hoffmannówna wyszła za Mariana Żuromskiego) i – po II wojnie – Wojciechowskich.

Miesiąc po ślubie Henryk Nowak musiał stawić się w jednostce wojskowej. Brał udział w kampanii wrześniowej, wraz z innymi żołnierzami dostał się do niewoli. Przetrzymywano ich w tymczasowym obozie jenieckim – w polu na wsi w okolicach Rzeszowa. Ludzie z okolicznych wiosek dokarmiali żołnierzy; Henrykowi udało się namówić jedną z kobiet, które przynosiły żywność do obozu, aby w koszu z jedzeniem ukryła dla niego cywilne ubranie. Kiedy to nastąpiło, w obozowej latrynie szybko się przebrał i jako jeden z mieszkańców wioski opuścił obóz. W październiku 1939 roku drogę spod Rzeszowa do Szamotuł pokonał na rowerze.


Narzeczeni Barbara i Henryk


Jesienią 1939 roku Niemcy dali rodzinie Nowaków 20 minut na opuszczenie mieszkania. Podobny los spotkał wiele szamotulskich rodzin, między innymi moich dziadków. Nowakowie znaleźli schronienie w domu rodziny Bilonów przy ul. Obornickiej. We czworo, a potem pięcioro mieszkali w jednym pokoju. Kiedy z końcem wojny wrócili do swojego mieszkania, zastali je ograbione z wszystkich sprzętów, w tym kupionych z okazji ślubu mebli. Jak wspomina syn Andrzej Nowak, trauma tego wojennego wypędzenia dawała znać jeszcze kilka lat po wojnie. W 1. połowie lat 50., w czasie wojny koreańskiej, kiedy obawiano się wybuchu III wojny światowej, w garderobie ich mieszkania stały dwie spakowane walizki, w każdej chwili gotowe do drogi.

Henryk Nowak zatrudnił się jako kierowca niemieckiego starosty, który gdy był z czegoś niezadowolony, bił go grubą pałką po plecach. W styczniu 1941 roku został aresztowany, ponad miesiąc przesiedział w Forcie VII w Poznaniu. Do końca swojego długiego życia bardzo bał się psów, lęk ten prawdopodobnie był pozostałością przeżyć z tego okresu. W Forcie VII więźniowie byli szczuci psami, które nieraz wygryzały im mięso do kości. 

Żona Barbara, podobnie jak przed wojną, pracowała w banku (Komunalnej Kasie Oszczędności, obecnie mieści się tam Bank Spółdzielczy Duszniki). Któregoś dnia niemiecki dyrektor zauważył, że płacze i zapytał o powód jej łez. Kiedy dowiedział się, że chodzi o uwięzienie męża, obiecał pomoc. Dotrzymał danego słowa i załatwił z szefem szamotulskiej policji zwolnienie. Po tygodniu Henryk Nowak był już w domu z żoną i synem Bohdanem, urodzonym w grudniu 1940 roku.

Zagrożenie ze strony Niemców jednak nie minęło. Kiedy następnym razem przyszli aresztować Henryka, wyskoczył przez okno z tyłu domu przy Obornickiej i uciekł. Udało mu się przedostać do Generalnego Gubernatorstwa, współpracował z Armią Krajową na Rzeszowszczyźnie. Władysław Nowak, brat Henryka, był majorem AK, za co po wojnie spotkały go represje, a z więzienia wyszedł jako wrak człowieka.

Zdjęcie ślubne – 19.07.1939 r.

Dom Rynek 6 na zdjęciach sprzed 1918 r. i z lat 60. XX w.

Kartka z Fortu VII (17.01.1941 r.) i pismo z Muzeum Martyrologii Fort VII (1991)

Próba sprawnościowa na motocyklu

Start rajdu motorowego

Przy Veroleksie

Łowienie ryb z łódki

Po zawodach wędkarskich – Henryk Nowak lubił rywalizację.

Wyprawa na ryby. Buszewko, 1965 (zdjęcie Jana Kulczaka)

Do Szamotuł Henryk wrócił w lutym 1945 roku. W pewnym okresie w Bydgoszczy trenował z Jadwigą Jędrzejowską – najwybitniejszą polską tenisistką przed Agnieszką Radwańską. Nadal pracował jako nauczyciel w Gimnazjum i Liceum. W latach 1949-50 zaocznie kształcił się na Akademii Wychowania Fizycznego; absolutorium uzyskał na warszawskiej AWF w 1950 roku, pracę magisterską obronił na poznańskiej AWF w 1968 roku.

W 1949 roku przyszedł na świat młodszy syn Andrzej, od wczesnego dzieciństwa uzdolniony muzycznie, plastycznie, świetny uczeń i młody sportowiec, później znany architekt. Ojciec wspierał go jako nastoletniego sportowca, nawet zakładał się, jaki wynik osiągnie. Kiedy syn zdecydował się na studiowanie architektury we Wrocławiu, pojechał z nim motocyklem do Wrocławia szukać stancji. Trasę tam i z powrotem pokonali w ciągu jednego dnia. Traktował to jako przygodę czy – mówiąc współczesnym językiem – wyzwanie. Starszy syn Bohdan skończył Poznańską Politechnikę i przez wiele lat prowadził w Szamotułach zakład naprawy telewizorów i radioodbiorników.


Nauczyciele i absolwenci szamotulskiego liceum – 1951 r. W klasie męskiej uczyli się wtedy, m.in., Ryszard Podlewski (późniejszy dziennikarz), Zbigniew Jasiewicz (prof. etnograf), Marian Kubiak (lekarz), Romuald Krygier (regionalista).


Jako nauczyciel Henryk Nowak był bardzo lubiany, dbał nie tylko o rozwój fizyczny młodzieży w ramach prowadzonego przez siebie przedmiotu. Zmarły w 2018 roku Ryszard Podlewski (dziennikarz i autor aforyzmów), wychowanek Henryka Nowaka, z przełomu lat 40. i 50. (matura 1951) wspominał, jak kiedyś na lekcji uczył ich właściwego, eleganckiego „kłaniania się kapeluszem”. Zgodnie z zasadami savoir-vivre’u czynność ta miała wyglądać inaczej w zależności od tego, z której strony mijało się osobę, którą chciało się pozdrowić.

Henryk Nowak ufał młodym ludziom, rozumiał ich potrzeby i przyjaźnił się z kolejnymi pokoleniami wychowanków, czy to uczniów, czy zawodników, których trenował. W 1951 roku z powodu problemów z krtanią  musiał zrezygnować z pracy w szkole. Do przejścia na emeryturę w 1974 roku pracował w szamotulskich zakładach pracy: był specjalistą od spraw bhp w PZGS-ach (Poznańskim Związku Gminnych Spółdzielni), jako pracownik Sanepidu prowadził na wsiach wykłady o zasadach zdrowego odżywiania.


Szkolenie na temat zdrowego żywienia

Interesował go właściwie każdy sport, każdy rodzaj aktywności fizycznej. Sam uprawiał wiele dyscyplin. Lubił sporty zimowe – narciarstwo i łyżwiarstwo. Najpierw było narciarstwo zjazdowe, w okolicach Zakopanego i Szklarskiej Poręby. W późniejszym wieku – narciarstwo biegowe. Kiedy tylko w Szamotułach spadł śnieg, biegał na nartach w parku Sobieskiego i dookoła cmentarza. Bardzo dobrze jeździł na łyżwach, umiał kręcić piruety, wykonywać skoki i inne figury. Grał w kręgle, badmintona i ping-ponga. Najbardziej kochał tenis, grał w każdej wolnej chwili od początku wiosny do końca jesieni. Do później starości startował w zawodach tenisowych „starszych panów” w Sopocie. Był człowiekiem wielkiej energii, szybko się poruszał, a jednocześnie godzinami potrafił łowić ryby i często organizował motocyklowe wypady nad jeziora połączone z łowieniem ryb z łódki.

Henryk Nowak był wzorem, swoją sportową pasją zarażał innych. Trenował młodych szamotulskich lekkoatletów, koszykarzy, siatkarzy, a nawet bokserów. Przede wszystkim jednak uczył tenisa. Był nie tylko trenerem tej dyscypliny, lecz od 1954 roku także sędzią sportowym i działaczem Polskiego Związku Tenisowego. Władze PZT wielokrotnie nagradzały go za działalność dla rozwoju tenisa w Polsce.


Dawne stroje tenisowe – tenis był nazywany „białym sportem”. Zdjęcie z prawej – otwarcie sezonu tenisowego, 1948 r.


Z jego inicjatywy w drugiej połowie lat 30. powstały w Szamotułach – dziś nieistniejące -pierwsze korty tenisowe, usytuowane w parku Sobieskiego (na tzw. Plantach). W 1938 roku powstały kolejne, naprzeciw cukrowni, koło ogródków działkowych. Henryk Nowak nadzorował ich budowę i – co uwieczniono na fotografii – brał udział w otwarciu. Obecnie korty te noszą jego imię.

W latach 60. dzięki jego działaniom na szamotulskich kortach można było podziwiać największe sławy polskiego tenisa – wielokrotnych mistrzów Polski: Józefa Piątka i Wiesława Gąsiorka, a także Wojciecha Fibaka – późniejszą światową  gwiazdę tenisa, a wówczas juniora. W latach 1981-87 Henryk Nowak był fundatorem pucharu przechodniego dla najlepszego szamotulskiego tenisisty.


Pierwsze szamotulskie korty na Plantach (park Sobieskiego), z tyłu widać jeden z parkowych stawów. Zdjęcie z ok. 1936 r.

Otwarcie kortów przy ul. Strzeleckiej (dziś Wojska Polskiego) – koło ogródków działkowych i wieży ciśnień, naprzeciw ówczesnej cukrowni – 1938 r.


Kolejną organizacją, której był aktywnym członkiem, było Towarzystwo Krzewienia Kultury Fizycznej. W szamotulskim ognisku TKKF „Wacław” w latach 1973-1985 pełnił funkcję sekretarza organizacyjnego. W 1987 roku Zarząd Główny nadał Henrykowi Nowakowi odznakę zasłużonego działacza TKKF.

Był człowiekiem-legendą, idealistą, dla którego sprawy materialne nigdy nie były istotne. Ważne było tylko jedno: zdrowie i zdrowy sportowy duch.

Przez lata mógł się oddawać swoim sportowym pasjom i angażować w pracę społeczną dzięki temu, że miał kochającą i wyrozumiałą żonę, z którą przeżył w związku ponad 60 lat. Henryk Nowak zmarł 21 listopada 2000 roku, żona Barbara niecałe 5 lat potem – 15 lutego 2005 roku. Oboje spoczywają na cmentarzu w Szamotułach.

Agnieszka Krygier-Łączkowska

Zdjęcia i dokumenty udostępnił Andrzej Nowak

Na łyżwach w Warszawie, lata 30. Warto zwrócić uwagę na dawne stroje i sprzęt sportowy.

Sporty zimowe – lata 30. i 40.

Nadzorowanie budowy kortów przy ul. Strzeleckiej (Wojska Polskiego) – 1937 r.

To odznaczenie Henryk Nowak cenił sobie najbardziej

Barbara i Henryk Nowakowie na balu maturalnym, 1958 r.

Na zawodach klasy wojewódzkiej w Gnieźnie, 12.07.1953. Na zdjęciu – oprócz Henryka Nowaka – są m.in. Romana Bezdekowa (nauczycielka szamotulskiego LO w latach 1947-53), Krystyna Bańczykówna (dr chemii), Janusz Malinowski (lekarz).

Na zdjęciu 1. z lewej Zdzisław Ogarzyński, emerytowany ppłk pożarnictwa, wieloletni komendant Powiatowej Straży Pożarnej w Szamotułach, ojciec tenisisty Ryszarda.

Na turnieju w Sopocie z aktorami Tadeuszem Borowskim i Krzysztofem Chamcem (1985 r.)

Międzynarodowy turniej weteranów (oldboyów), Sopot, 1975 r.

Międzynarodowy turniej oldboyów, Sopot, 1981 r.

Rumeli Polish Open, Poznań, korty na Golęcinie, 1996 r. Ostatnie zdjęcie Henryka Nowaka na kortach

Sędzia zawodów lekkoatletycznych

Z szamotulskimi koszykarzami – TKKF

Mistrzostwa Szamotuł, korty na Piaszczychach

Szamotulski Rynek, otwarcie młodzieżowego biegu ulicznego

Odczytywanie aktu erekcyjnego pod budowę szamotulskiej hali „Wacław”, 1984 r. Henryk Nowak był jednym z inicjatorów budowy hali.

Wmurowywanie aktu erekcyjnego. Autorem projektu hali jest syn Andrzej Nowak.


Agnieszka Krygier-Łączkowska

Od urodzenia związana z Szamotułami. Polonistka (jak mama) i regionalist(k)a (jak tata).

Dr nauk humanistycznych, redaktor i popularyzator nauki. Prezes Stowarzyszenia WOLNA GRUPA TWÓRCZA, wiceprezes Szamotulskiego Stowarzyszenia Charytatywnego POMOC.