About Agnieszka Krygier-Łączkowska

Autor nie uzupełnił żadnych szczegółów
So far Agnieszka Krygier-Łączkowska has created 368 blog entries.

Groby nauczycieli

Cykl Kiedy myślę: Szamotuły…

Groby moich licealnych nauczycieli

Jeśli Wszystkich Świętych ‒ to oczywiście cmentarz szamotulski i wspomnienia o ludziach, którzy tam spoczywają. W moich licealnych latach była szamotulska nekropolia miejscem, które chętnie się odwiedzało w czasie wolnym pomiędzy lekcjami i odjazdem autobusu. Niedaleko od Rynku, blisko kolegiaty, z licznymi grobowcami ale też grobami krewnych, którzy mieszkali w Szamotułach i okolicy. Nawiedzałam też grób Stefana Paweli ‒ dyrektora liceum, który zmarł w 1963 roku, akurat wtedy, kiedy ja zaczynałam naukę w szamotulskim ogólniaku. Pamiętałam jego pogrzeb, a znałam Go z opowiadań Mamy i Cioci, które uczył języka łacińskiego.

Teraz na szamotulskim cmentarzu mam wielu bliskich znajomych. Zawsze zatrzymuję się przy grobach kolegów z klasy: Macieja Dybizbańskiego i Elżbiety Grzesiak-Fiksy. Zapalam też świeczki na grobach moich nauczycieli.

Kiedy stoję nad grobem nauczyciela matematyki prof. Władysława Paśki, dziękuję Bogu za to, że był wyrozumiały i pozwolił mi na rozwój moich humanistycznych zainteresowań i talentów. Nie dręczył ponad miarę sinusami i równaniami kwadratowymi. „Władek” chyba mnie lubił, zresztą z wzajemnością. Pamiętam, że przyjeżdżał czasem do szkoły zielonym skuterem, który stał na boisku, a my go podziwialiśmy. Był niewiele starszy od nas, razem zaczynaliśmy przygodę z szamotulskim liceum.

Moim dobrym duchem był prof. Konrad Roszczak ‒ nauczyciel przysposobienia wojskowego. Uczył trochę dziwnego przedmiotu, ale za to można było z Nim rozmawiać i to na każdy (prawie) temat. Kiedy „Trąbol” miał na boisku dyżur, zawsze był otoczony uczniami. Bywałam z Nim na obozach harcerskich, gdzie był komendantem. Miał tę niezwykłą zdolność budowania relacji z uczniami, blisko ale nie na tyle, żeby stracić autorytet. Uwielbiałam go. A profesor mnie pamiętał, mimo iż widywaliśmy się tylko na zjazdach absolwentów.

I kolejny grób na szamotulskim cmentarzu. Niedaleko wejścia głównego z lewej strony spoczywa prof. Rafał Pisula, który w moich licealnych czasach uczył matematyki i fizyki. Mnie, co prawda, uczył tylko przez rok i to fizyki. Było to w XI klasie, kiedy mój wychowawca ‒ fizyk, zmienił pracę i odszedł ze szkoły. Fizyka nie była moim ulubionym przedmiotem, ale „diodę i triodę” pamiętam do dziś. Profesor Pisula  był mi bliski jeszcze z innego powodu. Mieszkał przy ul. Rewolucji Październikowej [dziś Poznańska] i po warzywa i owoce chodził naprzeciwko do ogrodu mojego wujka Jana Ratajczaka. Czasem go tam spotykałam, ale nie miało to wpływu na moje oceny z fizyki.

W Dzień Zaduszny na pewno zatrzymam się przy grobie prof. Ireny Fludry, która uczyła mnie geografii w klasie X. Zafascynowana swoim przedmiotem, stworzyła w starym gmachu liceum – na parterze,  gabinet geograficzny na miarę tamtych czasów. Na suficie było wymalowane niebo z najważniejszymi gwiazdozbiorami. W szafach były zebrane mapy, a w gablotach skamieliny i skamieniałości. Zapamiętałam panią profesor jako osobę bardzo stanowczą i wymagającą. I tę ciszę na lekcji geografii, szczególnie kiedy otwierała dziennik i zaczynała pytać. Ale to dzięki Niej zaprzyjaźniłam się z mapą, potrafię bez zastanowienia wymienić prawobrzeżne i lewobrzeżne dopływy Wisły i nie tylko.

Na szamotulskim cmentarzu spoczywają Państwo Jakubowscy, którzy mieszkali w starym budynku liceum przy Rynku i jako woźni byli dobrymi duchami szkoły. Mieli wszystko na oku, czasem pożyczali igłę i nitkę do przyszycia tarczy, bez której wstęp do szkoły był wzbroniony. Bywało, że ocierali łzy, kiedy człowiek dostał dwóję, szczególnie jego zdaniem, niezasłużoną. To w suterenie u pani Jakubowskiej można było odprasować bluzkę przed występem na szkolnej akademii, można się było ogrzać, wygadać. Jakubowscy kochali swoją pracę, kochali uczniów, prawie wszystkich znali. Szkoła bez Nich nie miałaby tylu barw.

Ostatnie wspomnienie poświęcam prof. Gabrieli Tomaszek ‒ nauczycielce wychowania fizycznego, która dojeżdżała do Szamotuł tym samym autobusem co ja. Wsiadała w Szczepankowie i potem spotykałyśmy się w sali gimnastycznej. Pani Tomaszkowa, bo tak o niej mówili uczniowie, pochodziła z dawnych Kresów. Zdradzał ją piękny, śpiewny język, który uwielbiałam. Była konkretna, energiczna, można z Nią było porozmawiać o wszystkim, nawet o dziewczyńskich przypadłościach. Rozumiała, doradzała, zachęcała do ćwiczeń i dbałości o ciało. Pani profesor spoczywa na cmentarzu w Ostrorogu, naprzeciwko kaplicy.

Wszystkie te Osoby, które już są po drugiej stronie tęczy, chowam we wdzięcznej pamięci. Nad Ich grobami płaczą cmentarne anioły, na grobach płoną znicze, a przy grobach na chwilę refleksji zatrzymują się dawni uczniowie. I wspominają. Dzięki temu pamięć o Nich trwa.

1 listopada 2017 r.

Irena Kuczyńska



Zdjęcia Agnieszka Krygier-Łączkowska (z lewej), Andrzej Bednarski (powyżej), Wojciech Andrzejewski (na górze strony)

Szamotuły, 01.11.2017

Irena Kuczyńska z domu Leśna

Urodzona w Ostrorogu, absolwentka szamotulskiego liceum (1967).

Emerytowana nauczycielka języka rosyjskiego w pleszewskim liceum, dziennikarka, blogerka (<a href=”http://irenakuczynska.pl/”>http://irenakuczynska.pl/</a>).

Groby nauczycieli2025-01-04T12:11:23+01:00

Figura św. Jana Nepomucena

Figura na starych pocztówkach

Źródło: Muzeum – Zamek Górków, Biblioteka Główna UAM, Fotopolska i własność prywatna







Fotografia z początku wojny

Źródło: Muzeum – Zamek Górków


Miejsce po pomniku na zdjęciu z czasów niemieckiej okupacji


Inspiracja dla twórców współczesnych

Damian Kłaczkiewicz, Szamotuły. Nokturn

Magdalena Sowińska-Kaczmarek, Rynek w Szamotułach w wehikule czasu

Św. Jan Nepomucen w Szamotułach. Czy znacie historię tej figury?

Św. Jan Nepomucen czuwał niegdyś nad Szamotułami. Figura świętego pojawiła się na Rynku po wielkiej powodzi, jaka nawiedziła miasto. Prawdopodobnie ufundowali ją sami szamotulanie.

Św. Jan Nepomucen w Szamotułach

Wielu mieszkańców z sentymentem spogląda na stare pocztówki z Szamotuł prezentujące miasto, którego w zasadzie już nie ma. Część kamienic, stanowiących niegdyś wizytówkę szamotulskiego Rynku, uległa znacznemu przeobrażeniu. Po niektórych pozostało tylko wspomnienie. Inne, choć nie zmieniły się prawie w ogóle, są niemym świadkiem historii. Przedwojenne pokolenie szamotulan do znudzenia powtarza, że gdyby tylko mogły, pewnie niejedno by opowiedziały. Skrywają w sobie jednak tajemnice, które już nigdy nie ujrzą światła dziennego.

A zachowane pocztówki wciąż mówią: na przykład o dawnym handlu, po którym pozostał ślad w postaci szyldów kupieckich na kamienicach czy ogłoszeniach, jakie dostrzec można na zegarowym słupie. Jedną z najciekawszych historii, o których opowiadają, jest zaś ta o figurze św. Jana Nepomucena, która jeszcze niespełna 80 lat temu zdobiła Rynek, dając mieszkańcom poczucie bezpieczeństwa.

Święty otoczył mieszkańców opieką

– W 1725 roku Szamotuły nawiedziła wielka powódź – do tego stopnia, że w kolegiacie znajdował się metr wody nad posadzką – opowiada Monika Romanowska-Pietrzak, kustosz Muzeum Zamek – Górków w Szamotułach – Po tym zdarzeniu na Rynku postawiono figurę św. Nepomucena. Miał on czuwać nad szamotulanami i bronić ich przed kolejnymi żywiołami – dodaje.

Jan Nepomucen jest bowiem patronem tonących oraz orędownikiem podczas powodzi. Zatrwożeni szamotulanie wierzyli, że otoczy ich opieką i wsparciem. Z pewnością wielu zanosiło do niego swojego troski i zmartwienia. Niewykluczone, że przy figurze odbywały się nabożeństwa.

Niestety, nie wiadomo, w którym roku dokładnie stanęła ona w samym sercu miasta, nieopodal zegara miejskiego (który do dziś jest jednym z najbardziej charakterystycznych symboli Szamotuł). Musiało to jednak nastąpić stosunkowo krótko po tragicznych wydarzeniach, jakie rozegrały się w mieście. Powódź spowodowała straty nie tylko w świątyni, ucierpiały również okalające ją tereny. Zważywszy zaś na topografię i fakt, że kolegiata usytuowana jest na pewnej wyżynie (w stosunku do okolicznych łąk), możemy sobie wyobrazić, że rozmiary XVIII-wiecznej powodzi musiały być ogromne. Wywołały ją niezwykle obfite deszcze, które doprowadziły do podniesienia się poziomu wody w rzece Samie oraz pobliskich stawach. W walce z żywiołem mieszkańcy stali się bezsilni. Kolegiata zaczęła niszczeć. Dla jej ratowania sprzedawano nawet wota z cudownego obrazu Matki Bożej Szamotulskiej, aby zebrać pieniądze na materiał i robociznę.

W pojawieniu się św. Jana Nepomucena w mieście szamotulanie mogli zatem upatrywać pewnej nadziei. Najprawdopodobniej była to inicjatywa obywatelska, w związku z czym fundatorami figury stali się sami mieszkańcy. Pytanie o jej autora wciąż pozostaje otwarte. Nieznane są także dokładne dane techniczne obiektu. Spoglądając na stare pocztówki, możemy jedynie przypuszczać, że miał on ponad 10 metrów wysokości. Figura przedstawiająca świętego z pochyloną głową, zwróconego w stronę dzisiejszej ulicy Wronieckiej i trzymającego w ręku klucz lub krzyż (to atrybuty świętego; na widokówkach nie widać jednak dokładnie, czy był to krzyż, czy też klucz) usytuowana była na kilkumetrowym cokole. Figurę okalało również wysokie ozdobne ogrodzenie.

Cios dla miasta

Jan Nepomucen przez ponad 200 lat czuwał nad mieszkańcami, broniąc ich przed żywiołem wody. Był dla szamotulan nie tylko patronem, ale i symbolem pewnej jedności, siły, wsparcia. To dzięki niemu wierzono, że żadna powódź nie nawiedzi już Grodu Halszki.

Niestety, pod koniec lat 30. minionego stulecia miastu zadano wielki cios. W listopadzie 1939 roku figura została strącona przez niemieckich okupantów. Pozostał po niej tylko cokół, a wkrótce potem i on zniknął z miejskiej przestrzeni. Dziś po figurze zdobiącej niegdyś szamotulski Rynek nie ma już żadnego śladu. Funkcjonuje ona jedynie na zachowanych pocztówkach i we wspomnieniach starszego pokolenia mieszkańców.

Dzięki uprzejmości Muzeum Zamek Górków publikujemy dwa zdjęcia z archiwum pani Lalowej – szamotulanki pamiętającej czasy, kiedy to św. Jan Nepomucen czuwał nad miastem. Fotografie prezentują niemieckiego żołnierza przy cokole, na którym znajdowała się figura. Spoglądając na nie, pani Lalowa komentowała: „Niemiec na fotografii przy figurze św. Jana pochodził z Frankfurtu, był katolikiem. Fotkę zrobiono w niedzielę, kiedy figurę zniszczono. On przychodził do nas”.

Niestety, żadne inne świadectwa czy też dokumenty, dotyczące losów figury i przywiązania do niej społeczności lokalnej, nie zachowały się do czasów obecnych. Wiemy jednak, że zniszczenie pomnika stało się dla mieszkańców prawdziwym ciosem.

Restytucja pomnika

Szamotulanie podjęli się kilku prób przywrócenia miastu figury św. Nepomucena. Gorącym orędownikiem tego pomysłu był Marek Szczepański, pełniący przed laty funkcję dyrektora Muzeum Zamek Górków.
– Rynek jest wizytówką miasta. Szamotuły zyskałyby wiele, gdyby udało się doprowadzić go do kolorytu, jaki posiadał przed wojną – mówił na łamach „Dnia” Marek Szczepański w roku 2004.

Pomysł ten podchwycił Jacek Grabowski, ówczesny burmistrz Szamotuł. W akcję bardzo mocno zaangażowali się również członkowie Rotary Club Szamotuły. „Dzień” poruszał ten temat kilkakrotnie. „W szamotulskim Rotary jest architekt wojewódzki Andrzej Nowak, na południu Polski ktoś z RC może dać piaskowiec na rzeźbę, jest już artysta zainteresowany jej wykonaniem. Jest więc szansa, że w przyszłym roku święty powróci na swe dawne miejsce. Ma zostać również odtworzony tzw. dzwon trwogi, który wisiał na kamienicy nieopodal figury. Dzwon ten w dawnych Szamotułach alarmował mieszkańców, kiedy działo się coś złego. Teraz będzie bił na znak czegoś dobrego – na przykład na odsłonięcie zrekonstruowanego pomnika św. Jana Nepomucena” – tak o szczytnej inicjatywie mieszkańców oraz władz pisał w październiku 2004 roku na łamach „Dnia” Piotr Michalak.

Kilka miesięcy później – w marcu 2005 roku ‒ Rada Miasta i Gminy Szamotuły podjęła uchwałę w sprawie restytucji pomnika św. Jana Nepomucena na Rynku. W styczniu tego samego roku natomiast „Gazeta Poznańska” informowała o powołaniu społecznego komitetu odnowy pomnika na czele z Markiem Szczepańskim. „Członkowie komitetu postanowili wydać 4 tysiące sztuk cegiełek o nominale 5 i 10 złotych. Dochód ma być przeznaczony na realizację przedsięwzięcia. Jeśli wszystkie cegiełki znalazłyby nabywców, byłoby 30 tysięcy złotych. Ta kwota zapewniłaby sfinansowanie pomnika. Tym bardziej, że wiele prac jest i zapewne będzie wykonywanych społecznie. Wstępnie określono już miejsce, gdzie ponownie ma stanąć św. Nepomucen. Pierwotnie był on kilka metrów od zegara. Teraz, ze względu na rozwiązanie komunikacyjne w centrum miasta, nie będzie już w tym miejscu. Ma być kilkanaście metrów dalej, naprzeciw budynku biblioteki, w miejscu gdzie zaczyna się postój taksówek, przy wejściu w uliczkę przecinającą Rynek. Dzięki temu byłby też widoczny po drugiej stronie starówki. Odsłonięcie pomnika jest planowane latem tego roku podczas Dni Szamotuł i jubileuszu nadania praw miejskich. Odtworzenie tego pomnika ma być pierwszym krokiem do nadania starówce świetności i klimatu z dawnych lat” – pisała „Gazeta Poznańska”.

Niestety, na pomysłach i inicjatywach się skończyło. Do dziś na Rynek nie powrócił ani św. Nepomucen, ani dzwon trwogi. I chociaż Szamotułom powodzie obecnie raczej nie grożą, nawiązanie do historii miasta stanowiłoby piękny gest, a przede wszystkim zaś ukłon wobec tych, którzy ponad 200 lat temu potrafili się zjednoczyć w imię wspólnej inicjatywy. Dziś pozostaje tylko wiara i nadzieja – pobożne życzenie, aby serce miasta mogło jeszcze kiedyś zabić wraz ze św. Janem Nepomucenem.

Magda Prętka

Źródło:   http://szamotuly.naszemiasto.pl/artykul/sw-jan-nepomucen-w-szamotulach-czy-znacie-historie-tej,3773280,artgal,t,id,tm.html

Opublikowano 27.10.2017 r.

Figura św. Jana Nepomucena2025-08-22T18:01:22+02:00

Autobusy przy szamotulskim Rynku

Cykl Kiedy myślę: Szamotuły…

Autobusy na szamotulskim Rynku

Zapraszam na kolejną porcję wspomnień o Szamotułach w latach 1963-1967.

Na drugim miejscu mojej subiektywnej top listy szamotulskich miejscówek jest Rynek, gdzie w latach 60. XX wieku był przystanek autobusowy, a właściwie trzy przystanki obok siebie. Było to w tej pierzei Rynku, z której odchodzi ulica Braci Czeskich. I jak na prawdziwym dworcu, zawsze się miało przed oczami zegar.

W narożnikowym budynku, od strony Braci Czeskich, był bar mleczny, w którym bardzo sympatyczna pani sprzedawała gorące mleko, herbatę z cytryną, bułki z masłem i żółtym serem, a wiosną lody na patyku.

Czasem wchodziło się tam, szczególnie kiedy padał deszcz, bo nie przypominam sobie żadnego zadaszonego miejsca, gdzie można by było poczekać na autobus. A czasem bardzo wiało i padało.

Pamiętam, że autobusy do Wronek, do Ostroroga i do Pniew przez Ostroróg, odjeżdżały z pierwszego przystanku. Autobusy do Pniew przez Otorowo i Koźle ‒ z drugiego przystanku, który był zlokalizowany za wlotem w ulicę Braci Czeskich pod apteką. Teraz chyba tej apteki już nie ma, ale „za moich czasów” była [od redakcji: Apteki rzeczywiście od dobrych kilku lat nie ma już w tym miejscu].

Nie pamiętam już, z którego przystanku odjeżdżały autobusy w kierunku na Obrzycko, Kaźmierz, pewnie gdzieś razem z ostrorogskimi i pniewskimi. Bo wszyscy staliśmy na tych przystankach razem. I baliśmy się, że autobus nas nie zabierze. Czasem oprócz uczniów z biletami miesięcznymi byli inni pasażerowie, wtedy wejście do autobusu było prawdziwym wyzwaniem.

Największy ruch na przystankach był rano, kiedy przed godziną 8.00 autobusy zjeżdżały się na Rynek. Wysypywali się z nich uczniowie i biegli albo szli wolno w kierunku swoich szkół.

Najbliżej mieliśmy my, czyli licealiści. Wystarczyło przeciąć Rynek na skos i już się było w szkole. Niekiedy autobusy się spóźniały, ale czasem się kombinowało i szło się do szkoły dłuższą drogą, żeby jakoś przeczekać pytanie i potem powiedzieć: „Przepraszam, panie profesorze, ale autobus się spóźnił”.

Trochę dalej mieli koledzy ze szkoły zawodowej, która mieściła się na dawnej ulicy Rewolucji Październikowej [dziś Poznańska] oraz koledzy z technikum rolniczego, które mieściło się w Zamku. Tak, nie przejęzyczyłam się. W latach 60. szkoła była w Zamku, a siedzibą Muzeum Ziemi Szamotulskiej była Baszta Halszki.

Po godzinie 8.00 Rynek pustoszał. Być może jakieś autobusy potem jeszcze odjeżdżały, ale bez uczniów, którzy stanowili najliczniejszą grupę pasażerów. Ruch na Rynku wzmagał się około 13.30. Pamiętam, że mój autobus odjeżdżał o 13.35. Szósta lekcja kończyła się o 13.25.

Nie każdy profesor chciał zwolnić dojeżdżających 5 minut wcześniej, a jeszcze przecież płaszcz trzeba było z szatni odebrać. Więc biegło się z teczką w ręce, w rozpiętym płaszczu „na szagę” przez Rynek i machało się kolegom, żeby poprosili kierowcę, aby trochę poczekał.

Dobrze, że samochodów wtedy prawie wcale nie było. Jakieś nieliczne auta dostawcze, jakieś motocykle, zdarzały się też wozy, którymi w dni targowe rolnicy przywozili warzywa, ziemniaki, owoce na targowisko przed dawną ubezpieczalnię [ul. Garncarska].

Niektórzy koledzy dojeżdżali do szkoły pociągiem. Bilet miesięczny na „Jasia” kosztował tylko 9 zł. Bilet autobusowy ‒ 50 złotych i można było jechać autobusem KSK (Krajowej Spółdzielni Komunikacyjnej) do Szamotuł i z powrotem, bo konduktor dziurkował bilet.

Jeśli chciało się jechać do Szamotuł po południu jeszcze raz, na przykład na zabawę szkolną, trzeba było kupić bilet jednorazowy, a wracało się do domu pociągiem przed godziną 22.00.

Ale dworzec kolejowy (i podróżowanie do szkoły kultowym „Jasiem”, które też się zdarzało) będzie moją kolejną szamotulską miejscówką.

Irena Kuczyńska



Polecamy wspomnienie tej samej Autorki:

Irena Kuczyńska z domu Leśna

Urodzona w Ostrorogu, absolwentka szamotulskiego liceum (1967).

Emerytowana nauczycielka języka rosyjskiego w pleszewskim liceum, dziennikarka, blogerka (http://irenakuczynska.pl/).

Autobusy przy szamotulskim Rynku2021-02-18T13:02:21+01:00

Aktualności – październik 2017

Święto szamotulskiej kultury ludowej

 

18 października w kinie odbyła się gala z okazji wpisania „Tradycji weselnych z Szamotuł i okolic” na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. Lista ta wcale nie jest dotąd długa. Ludowe obrzędy weselne Ziemi Szamotulskiej znalazły się w grupie 25 innych tradycji z całej Polski, obok np. krakowskiego Lajkonika, łowickich procesji Bożego Ciała czy koronek z Koniakowa. Jest to świetna promocja nie tylko szamotulskiej kultury ludowej, ale także całego regionu.

W czasie gali wiele mówiono o tych, którzy folklor w postaci pieśni, tańców i obrzędów zachowali i przenieśli do naszych czasów. Przypomnieć tu należy nazwiska Stanisława Zgaińskiego, Władysława Frąckowiaka, Stanisławy Koputowej i braci Orlików (twórców i wykonawców widowiska Wesele szamotulskie) oraz Janiny Foltynowej – założycielki i przez pół wieku kierowniczki Zespołu Folklorystycznego „Szamotuły”, znawczyni szamotulskiego folkloru i wspaniałej wykonawczyni tańców i pieśni szamotulskich. Obecni na gali obejrzeć mogli archiwalne zdjęcia, a także fragment zarejestrowanego widowiska Wesele szamotulskie, właśnie z udziałem Janiny Foltynowej.

Była też teraźniejszość, czyli Zespół Folklorystyczny „Szamotuły”, którym od 2011 roku kieruje Maciej Sierpiński. Zespół stale się rozrasta (to już około stu osób w różnych grupach wiekowych!), otrzymuje nagrody (nawet na festiwalach międzynarodowych), a kalendarz ma wypełniony na rok z góry. W jego wykonaniu można było obejrzeć kilka fragmentów Wesela szamotulskiego. Pięknie tańczą, śpiewają i wyglądają; świetna jest też kapela.

W programie wieczoru znalazł się wykład szamotulanina, prof. etnografii Zbigniewa Jasiewicza, który kilka lat temu zainspirował młodsze pokolenie do podjęcia starań o wpisanie wesela szamotulskiego na Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. To bardzo trudne, jak się okazało, zadanie wykonali Piotr Michalak (dyrektor Szamotulskiego Ośrodka Kultury), Maciej Sierpiński (kierownik zespołu) i Sylwia Firlet (opiekunka zespołu) – przy wsparciu jeszcze innych osób.

Gala była też okazją do promocji wydanej przez SzOK publikacji Wesele szamotulskie. Składa się na nią: album (teksty dotyczące kultury ludowej regionu, dziejów widowiska i Zespołu „Szamotuły” oraz wspaniałe zdjęcia), płyta z zapisem filmowym Wesela szamotulskiego (zarejestrowanym w Baborówku w 2015 r.) oraz reprint scenariusza Wesela z roku 1934.

Zdjęcia: SzOK



Godali po naszymu

19 października odbył się X Jubileuszowy Amatorski Konkurs Gwarowy „Godejma po naszymu”. Przed południem uczestnicy (dzieci i młodzież z całego powiatu) rywalizowali w konkursie recytatorskim, a po południu laureaci tego konkursu, dziecięca grupa Zespołu Folklorystycznego „Szamotuły” oraz kapela zespołu zaprezentowali się przed publicznością w kinie.

Widać było, że impreza ma już swoją wierną publiczność, która na koncercie świetnie się bawiła. Dobrym pomysłem jest połączenie różnych elementów kultury ludowej: gwary, tańców, muzyki i piosenek (po koncercie można się było częstować regionalnymi potrawami). Teksty prezentowane przez młodzież były zabawne, a poziom wykonawców wysoki, młodsza grupa „Szamotuł” dała świetny występ, kapela zachęcała publiczność do wspólnego śpiewu. Bardzo podobało nam się też prowadzenie koncertu przez jurorów: Waldemara Kurowskiego i Aleksandrę Słomińską – było swobodnie i z humorem. Nie znaliśmy Oli Słomińskiej od tej strony: pięknie mówiła gwarą, zazdrościmy, bo sami tak nie umiemy.

Zwycięzcami poszczególnych kategorii wiekowych zostali: Franciszek Bączkiewicz (Szkoła Podstawowa w Kaźmierzu; grupa młodsza) i Julianna Sroka-Kierończyk (Szkoła Podstawowa nr 1 w Szamotułach; grupa starsza).

Było wszystko, co lubimy: regionalna kultura, nauka, wspólna zabawa i integracja pokoleń.

Zdjęcia SzOK

Szamotuły, 24.10.2017

PAŹDZIERNIK 2017

IMPREZY I KONCERTY

Fragmenty wybrane z poetyckiego zbioru wyznań umarłych z miasteczka Spoon River pióra Edgara Lee Mastersa. Co mają nam do powiedzenia ci, którzy są już po tamtej stronie?

The Klenczon Experience  ‒ 29 października, godz. 19.00, kino HALSZKA

Muzycy: Wojciech Hoffmann, Mariusz Bobkowski i Arek Malinowski w repertuarze Krzysztofa Klenczona („Czerwone Gitary”, „Trzy Korony”)

Organizator koncertu: Szamotulski Ośrodek Kultury

KINO

Aktualności – październik 20172025-01-30T14:16:47+01:00

Strona główna – październik

Pochodzenie nazwy Szamotuły (Szamotuły czy Samotuły? A może jeszcze inaczej…)

Niektóre miejscowości noszą nazwy, których pochodzenie i znaczenie można dość łatwo wyjaśnić. Tak jest na przykład z nazwą miasta Środa – wszyscy, którzy wiedzą, że była to niegdyś osada targowa, bez trudu skojarzą nazwę miasta z dniem tygodnia, w którym kupcy gromadzili się ze swym towarem. Pochodzenie nazwy miejscowości nie zawsze jednak jest jasne. Taką niezrozumiałą, nie do końca wyjaśnioną nazwą jest nazwa Szamotuły. Podania ludowe wiążą ją z losem kogoś, kto samotnie błądził (czyli sam tułał się) po terenie, na którym powstały Szamotuły.

Nazwy miejsc od dawna stanowią przedmiot zainteresowania przedstawicieli wielu nauk. Istnieje nawet odrębna gałąź językoznawstwa, która zajmuje się nazwami, jest to onomastyka (od greckiego onoma – 'imię’). W pracach znanych językoznawców: Karola i Zofii Zierfofferów, Stanisława Rosponda i Kazimierza Rymuta brak jednoznacznego rozstrzygnięcia kwestii pochodzenia i pierwotnego znaczenia nazwy Szamotuły.

Pierwszy problem to ustalenie początkowego brzmienia nazwy: Szamotuły czy Samotuły. W alfabecie łacińskim nie było litery na oznaczenie polskiego dźwięku sz. Zanim w polskich tekstach ostatecznie utrwaliła się pisownia tej głoski za pomocą dwóch znaków (s oraz z), przez kilka stuleci głoski s i sz zapisywano jednakowo. Trudno jest więc dziś stwierdzić, jak dawniej brzmiały niektóre wyrazy. Druga sprawa, którą warto sobie uświadomić, to mnogi (pluralny) charakter nazwy. Pokazuje to przykład: „Te dawne Szamotuły szczyciły się wieloma uczonymi i artystami”.

Jeśli przyjąć, że miasto od początku było Szamotułami, jego nazwę należałoby wiązać z przezwiskiem Szamotuła (lub Szamotuł), utworzonym od czasownika szamotać. Byłoby więc tak, że istniał pewien człowiek, którego  ‒ w związku z jego sposobem zachowania lub z jakąś sytuacją ‒ nazwano Szamotułą. Człowiek ten stał się założycielem rodu, nazwanego od jego imienia: Szamotuły (liczba mnoga). Od rodu z kolei wzięła swą nazwę osada. Tego typu nazwy w onomastyce określa się właśnie jako rodowe: wywodzą się od imienia (przezwiska) przodka, w formie liczby mnogiej przenoszą się potem na cały ród, a jeszcze później zaczynają określać osadę, którą dany ród założył lub w której zamieszkiwał. Podobnego typu nazwy są w Polsce dość liczne – można tu wymienić na przykład Kozietuły, Kozierady, Bolesty. Warto jednak dodać, że w Wielkopolsce nazwy tego typu nie są częste.

Za dawną postacią nazwy Samotuły opowiadają się ci, którzy chcieliby widzieć związek nazwy miasta z jakimś samotnym tułaczem lub z nazwą rzeki Samy. Z językoznawczego punktu widzenia takie przekształcenie postaci SamotułySzamotuły jest możliwe, choć raczej mało prawdopodobne. Tłumaczyć by je można wpływem dawnej postaci graficznej (jak wspomniano,  w czasach przed powstaniem druku s i sz pisano często jednakowo) lub wymowy niemieckiej, oddającej polskie s jako sz.

Interpretacja postaci Samotuły przebiegałaby podobnie jak w wypadku  Szamotuły, czyli ze względu na formę liczby mnogiej uznać by ją należało za nazwę rodową. Imię-przezwisko założyciela rodu brzmiałoby wówczas Samotuła lub Samotuł. Pierwszy człon przezwiska to zaimek sam. Kolejna trudność pojawia się przy określeniu znaczenia członu drugiego. Wywodzić się on może od czasownika tułać się ‒ przezwisko znaczyłoby wtedy 'tułacz, włóczęga’. Człon -tuł łączyć by można jednak również z czasownikiem tulić, który znaczył niegdyś 'chować’.

Czytaj dalej

Podania o powstaniu Szamotuł

1. Podanie o Samotule

Nad małą rzeczką, lewym dopływem Warty, w warownym grodzie wśród bagien i lasów mieszkał pewien magnat, który miał piękną córkę. Chciał wydać dziewczynę za mąż za możnego księcia. Ona jednak, potajemnie zakochana w innym młodzieńcu, sprzeciwiła się jego woli i stanowczo odmówiła.
Mściwy i dumny pan bardzo okrutnie ukarał swą córkę: rozkazał ją żywcem zamurować w odosobnionej chacie. Po kilku dniach, kiedy nieszczęsną uwolniono z więzienia, okazało się, że straciła zmysły i w cztery lata potem zmarła.
Los młodej ofiary tak rozbroił okrutnego ojca, że rozdał swój majątek, przywdział szatę pokutniczą i udał się do Ziemi Świętej, aby przebłagać Boga za krzywdę wyrządzoną dziecku.
W kilka lat później wrócił i w miejscu, gdzie stała owa chata, założył pustelnię. Żył tam z tego, co podała mu litościwa ręka. Ludzie nazywali go „Samotułem”, a kiedy umarł, także owo miejsce na pamiątkę nazwano Samotułami. I stąd się wzięły Szamotuły.

2. Wieża Czarnej Księżniczki w Szamotułach

W pobliżu szamotulskiej rezydencji Górków wznosi się wysoka wieża. Wybudowano ją w początkach XVI w. i pierwotnie przeznaczono do celów obronnych. Jeszcze obecnie nazywa się ową wieżę basztą, a w tradycji ludowej nosi ona miano „Baszty Czarnej Księżniczki”. Określenie „Czarna Księżniczka” łączy się niekiedy z postacią jednej z córek z rodu Szamotulskich, ale najczęściej, aktualnie wyłącznie, kojarzy się je z osobą Halszki z Ostroga, czyli księżniczki Elżbiety Katarzyny Ostrogskiej, żony Łukasza III Górki.

Rzekomo o północy po komnatach budowli snuje się zjawa czarno ubranej kobiety, jęcząc okropnie. Widmo najchętniej staje w zakratowanym oknie, patrzy w dal i płacze. Przerażeni przechodnie nieraz widzieli jej trupią twarz oświetloną bladym blaskiem księżyca. Bywa, że czarna postać błąka się wokół baszty, a niektórzy utrzymują nawet, że zjawa przechodzi tajemnym przejściem podziemnym do pobliskiej kolegiaty, szukając ukojenia i przebaczenia grzechów.

O widmie z baszty, Czarnej Księżniczce, krążą wśród ludu rozmaite podania.

1.

Czarna Księżniczka była córką dziedzica okolicznych włości. Zdarzyło się, że pokochała młodzieńca niższego stanu, co strasznie rozgniewało jej dumnego ojca. Dziewczyna zbiegła więc potajemnie z rodzicielskiego domu.

Opuszczona przez wszystkich tułała się po borach, które ciągnęły się wzdłuż pobliskiej rzeki Samy, ukrywała się w leśnych osadach, aż w końcu pochwycili ją siepacze ojca. Srodze ukarano biedaczkę za jej występną miłość: miała resztę życia spędzić uwięziona w baszcie, z czarną maską na twarzy.

Miasto, w którym znajduje się ta wieża, nazwano potem „Samotuła” albo „Samotuły”, co ma się wywodzić od samotnego tułania się księżniczki. Później utrwaliła się w pisowni obecna postać: Szamotuły.

2.

W innej wersji tego podania historia kończy się zupełnie inaczej:

Dowiedziawszy się o ucieczce córki, magnat zasmucił się wielce i nakazał jej szukać. Po trzech dniach odnaleziono ją tam, gdzie wycieńczona błądzeniem omdlała.

Uradował się ojciec. Z radości natychmiast rozkazał pobudować w tamtym miejscu basztę, którą nazwał „Samotu” (to znaczy ‘sama tu [się tułała]’). Stoi ona po dziś dzień.

Po tym zdarzeniu wielmoża zmienił się nie do poznania. Rychło z jego rozkazu wzniesiono obok baszty zamek. W nim właśnie jego córka ze swoim ukochanym mogli wyprawić huczne wesele. Zamek ów nazwano „zamkiem Szamotuły”. Z czasem coraz to więcej ludzi osiedlało się dookoła, aż w końcu powstało miasto – Szamotuły.

Czytaj dalej

Daromiła Wąsowska-Tomawska
BEETHOVEN

Moja sonata
księżycowym kurzem
nad lustrem Samy
Jest już głucho
tak ciemno
że aż pęknięty
Kolegiaty cień
wstępuje w chmury

Szamotuły, 08.10.2017

 

Daromiła Wąsowska-Tomawska
NAD SAMĄ

Biegnę znów przez most
nad Samą w tenisówkach
w kokardzie z nutami
na lekcje do pani Górskiej
a potem pod mostek
przy torach
Tam jeszcze pachnie młoda trawa
i stokrotka wciąż bieli
Jasiu − ciuchcia gwiżdże
dwa wagony na węgiel
jak pudełka szyte klejone z pocztówek
diabliki chochły amorki
i pierścionek ze słomy
Już się zmierzcha pieśnią Wacława
i tylko nad Samą
tuła się jeszcze jeden wiersz

Szamotulscy. Dzięki miastu przeszli do historii jako Szamotulscy, ale Szamotuły zawdzięczają im, że w ogóle powstały

„Jest rzeczą zdumiewającą, w jak niewielkim stopniu postacie Szamotulskich przetrwały w pamięci miasta ‒ prawie nikogo z nich na przykład nie upamiętniono w nazwach ulic, placów, a chyba i instytucji miejskich, jak szkoły czy biblioteki. Wszystkich ich w tradycji i legendzie zdominowała marginalna postać Halszki Ostrogskiej, żony zmarłego w 1573 roku Łukasza Górki”.

Słowom prof. Antoniego Gąsiorowskiego ‒ wybitnego historyka, znawcy średniowiecza ‒ nie sposób odmówić racji. Mniej więcej trzydzieści lat temu imieniem Dobrogosta Szamotulskiego nazwano jedną z ulic, a w 2006 roku hali widowiskowo-sportowej przy Zespole Szkół nr 2 im. Hugona Kołłątaja nadano nazwę herbu Nałęcz, nadal jednak nie można mówić o adekwatnym w stosunku do zasług dla miasta uczczeniu tego niezwykle ważnego wielkopolskiego rodu.

Pierwsza wzmianka potwierdzająca istnienie Szamotuł związana jest z postacią Wincentego (herbu Nałęcz), który w dokumencie z 1231 roku wspomniany został jako Wincencius de Samotul (por. tekst Pochodzenie nazwy Szamotuły). Świadectwa pisane z tamtych czasów, choć jest ich niewiele, wyraźnie wskazują, że już od początku XIII wieku przedstawiciele tej gałęzi rodu odgrywali niezwykle ważną rolę u boku książąt wielkopolskich w czasach rozbicia dzielnicowego Polski, później wspierali królów Przemysła II, Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego. Oprócz wspomnianego Wincentego Nałęczami „z Szamotuł” byli kolejno: Tomisław (kasztelan i wojewoda poznański, bratanek Wincentego), Dobrogost Mały (kasztelan gnieźnieński, syn Tomisława) oraz znów (imiona w rodzinie Nałęczów się powtarzają): Wincenty (wojewoda poznański, starosta Wielkopolski, bratanek Dobrogosta Małego), Dobrogost (kasztelan czarnkowski, brat Wincentego) i Tomisław (kasztelan poznański, brat Wincentego i Dobrogosta).

„Prawdziwym ojcem miasta” prof. Tomasz Jurek nazywa pierwszego wymienionego Tomisława, który dokonał pierwszej lokacji Szamotuł, najprawdopodobniej w okresie 1284-1296. Miasto wytyczone zostało w pobliżu wcześniejszej osady o charakterze wiejskim, położonej po prawej stronie Samy, naprzeciw Szczuczyna. W osadzie tej, zwanej potem Starymi Szamotułami, a istniejącej jeszcze do początków XIX wieku, znajdował się kościół św. Marcina i cmentarz, musiała znajdować się też rezydencja właścicieli. To ślady tego miasta w 2006 roku odkryli ‒ dzięki zastosowaniu fotografii lotniczej ‒ archeolodzy Ryszard Pietrzak i Włodzimierz Ręczkowski; odkrycie to zostało wówczas mocno nagłośnione przez media.

Koniec dynastii Piastów w Polsce zbiegł się ze zmianą dziedziców Szamotuł. Nadal byli nimi przedstawiciele Nałęczów, ale innej gałęzi tego potężnego rodu. Pierwszym dziedzicem z tej nowej gałęzi został Sędziwój, używający przydomka Świdwa (wojewoda poznański, Szamotuły i inne dobra przejął jako zięć Dobrogosta lub Tomisława). Na nowe ‒ dzisiejsze miejsce ‒ Szamotuły zostały przeniesione po zniszczeniu pierwszego ośrodka miejskiego koło Starych Szamotuł. Przez miejsce wcześniejszej lokacji przetoczyło się kilka fal spustoszeń. Największe walki toczono w czasie wojny domowej rodów wielkopolskich w okresie bezkrólewia po śmierci Ludwika Węgierskiego, nazywanej wojną Grzymalitów z Nałęczami. Przedmiot sporu stanowiło wówczas obsadzenie tronu polskiego oraz niechęć do wywodzącego się z rodu Grzymałów, starosty wielkopolskiego Domarata (Grzymalici popierali kandydaturę Zygmunta Luksemburczyka na króla). Walki wygasły po wstąpieniu na tron Władysława Jagiełły i jego ślubie z Jadwigą. W okolicach Piotrkówka, a więc w pobliżu wsi Stare Szamotuły i założonego przez Tomisława miasta Szamotuły, w lutym 1383 roku rozegrała się największa bitwa tej wojny. Sędziwój Świdwa grał rolę jednego z najważniejszych przywódców szlachty wielkopolskiej, złupienie i zniszczenie jego własności było więc dla jego przeciwników politycznych ważne. Być może po tych wydarzeniach Sędziwój postanowił odbudować Szamotuły na nowym miejscu: lepiej odpowiadającym wymogom obronności (wyniesienie terenu oblane wokół wodami Samy i jej dopływów) oraz nowemu przebiegowi dróg lokalnych. Nie jest to jednak całkiem oczywiste (por. tekst Zagadka powstania kościoła św. Stanisława. Kiedy Szamotuły przeniesiono na dzisiejsze miejsce? http://regionszamotulski.pl/dzieje-ziemi-szamotulskiej/).

Czytaj dalej
Strona główna – październik2025-01-02T11:34:58+01:00

Kresowe miasteczko

Jarosław Kałużyński

Niewinny żart. Kilka lat temu namalowałem pierwszy obraz z cyklu „Kresowe miasteczko”. Domy, budynki trochę w stylu Nikifora, trochę Dwurnika, trochę moje. Topografia nie była i nie jest celem. Celem było i jest pokazanie klimatu kolorowego miasteczka na Kresach. Tak, na Kresach: zachodnich Polski i wschodnich śródziemnomorskiej cywilizacji.

Jarek Kałużyński

Szamotuły, 08.10.2017

Kresowe miasteczko2025-01-02T12:04:24+01:00

Quiz Mosty – rozwiązanie

Quiz miesiąca
Październik 2017

Szamotulskie mosty (w obiektywie Roberta Kołdyki)

Zadanie 1. Miejsca, w których zrobiono fotografie:

1. ul. Wojska Polskiego,
2. al. Jana Pawła II,
3. ul. Kolarska,
4. wejście Samy do Jeziórka (za terenem dawnej cukrowni),
5. ul. 3 Maja,
6. ul. Zamkowa,
7. ul. Łąkowa,
8. Promenada,
9. ul. Sportowa,
10. ul. Franciszkańska,
11. park między ul. Pływacką i Wioślarską,
12. ul. Poznańska,
13. ul. Aujezdeckiego,
14. przy Promenadzie (przejście pod torami),
15. Skwer Maksymiliana Ciężkiego,
16. Park Zamkowy,
17. ul. Dworcowa,
18. pod linią „Jasia”,
19. Park Sobieskiego,
20. wiadukt za dużą „Biedronką”,
21. ul. Towarowa.

Zadanie 2. Jakie to rzeki:

Sama: 1, 4, 5, 6, 10, 12, 16, 17, 20
Rów Przybrodzki: 2, 5, 9, 13
Rów Gałowski: 8, 14, 15, 18, 19, 21
Rów bez nazwy: 3, 7, 11

Szamotuły, 07.10.2017

Quiz Mosty – rozwiązanie2025-01-02T12:08:34+01:00

Projekt „Dawne Szamotuły w święto Purim”

Wielokulturowość

Pod tym hasłem w roku szkolnym 2016/2017 Brama Poznania ICHOT zorganizowała drugą edycję programu edukacyjnego „Szkoła Dziedzictwa”. Jak piszą autorzy programu, „Zachęciliśmy szkoły do zbadania, czy w ich regionie, mieście, miasteczku, wsi były lub są obecne doświadczenia wielokulturowe. Jakie są ślady spotkań różnych kultur w lokalnych społecznościach? Czy dziś takie spotkania także mają miejsce, jakie jest ich współczesne oblicze?”

W tegorocznej edycji programu wzięły udział 3 szamotulskie szkoły (to dużo: z całej Polski zgłoszono projekty z 30 szkół). Organizatorzy nagrodzili 3, a wyróżnili 5 szkół. Wśród wyróżnionych znalazły się Szkoła Podstawowa nr 1 w Szamotułach (projekt Bogaci w różnorodność autorstwa Pawła Biednego) oraz Zespół Szkół im. Jana Brzechwy w Szamotułach (projekt Dawne Szamotuły w święto Purim, przygotowany przez Natalię Sobczak).

REALIZACJA PROJEKTU

Dawne Szamotuły w święto Purim

Celem projektu Dawne Szamotuły w święto Purim było zdobywanie i pogłębianie wiedzy na temat miasta i jego historii, ale przede wszystkim poznanie historii  Żydów mieszkających w Szamotułach, co związane było również z poznaniem kultury żydowskiej. Do celów szczegółowych dodano aktywny udział uczniów w zbieraniu informacji na temat szamotulskich Żydów. Opowieść o szamotulskich Żydach rozpoczęto od obchodzonego 14 dnia miesiąca adar święta Purim, stąd rozmowy o tym właśnie święcie podczas pierwszego spotkania projektowego (hamantasze, Księga Estery, grzechotki).

Podczas zadań projektowych wykorzystano różnorodne metody pracy, jak: wykład, wystawa, film, stacje zadaniowe, analiza źródeł historycznych, gra terenowa, lapbook, gazetka tematyczna, wywiad.

W projekcie udział wzięły wszystkie klasy Zespołu Szkół Specjalnych im. Jana Brzechwy w Szamotułach (trzynaście oddziałów), tzn., że projekt objął aż trzy etapy edukacyjne:

  • klasy I-III, IV-VI szkoły podstawowej oraz klasy I-II i III gimnazjum dla uczniów z lekkim stopniem niepełnosprawności intelektualnej,
  • klasy I-III, IV-VI a i b szkoły podstawowej oraz klasy I-II, II, III gimnazjum z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności intelektualnej,
  • trzy klasy szkoły przysposabiającej do pracy (uczniowie z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności intelektualnej w wieku 19-24 lata).

Zaplanowano szereg różnorodnych zadań, które zrealizowano od 16 marca do 7 kwietnia 2017 r. (jedynie strona internetowa ma wymiar długofalowy).

  1. „Dawne Szamotuły w święto Purim” ‒ spotkanie otwierające projekt, które składało się z wielu części i rozmaitych aktywności uczniów:
    – najpierw uczniowie poznali pojęcia wielokulturowość, dziedzictwo; zostali wprowadzeni w tematykę projektu oraz obejrzeli prezentację multimedialną przedstawiającą najważniejsze hasła związane z Żydami,
    – klasy wykonały zadania w zespołach (zindywidualizowane i dopasowane do możliwości i umiejętności uczniów), pozwalające na poznanie kultury żydowskiej: opracowały na plakatach i w formie materialnej symbole judaizmu i pojęcia, takie jak: menora, mezuza, Gwiazda Dawida, flaga Izraela, strój żydowski, język hebrajski, karnawał – świeto purim, zabawy dzieci żydowskich (drejdle, grzechotki) oraz przedstawiły zdobyte informacje społeczności szkolnej; w trakcie wykonywania zadań uczniom towarzyszyła muzyka klezmerska,
    – uczniowie wysłuchali fragment księgi Estery; podczas czytania, zgodnie z  tradycją, zagłuszali imię Hamman, wykonanymi przez klasy IV-VI grzechotkami,
    – wszyscy poczęstowali się purimowym smakołykiem – upieczonymi przez oddział przysposobienia do pracy hamantaszami,
    – uczniowie wysłuchali wykładu (kalendarium) na temat historii Szamotuł oraz historii Żydów mieszkających w naszym mieście,
    – uczniowie porównali widoki ze starych pocztówek ze współczesnym obrazem naszego miasta, co zakończyło się zaproszeniem klas do odkrywania śladów istnienia Żydów w dawnych Szamotułach podczas gry terenowej – klasy otrzymały koperty z pierwszymi wskazówkami.
  2. Spacer „Ślady szamotulskich Żydów” – gra terenowa. Zadanie to polegało na poruszaniu się po Szamotułach zgodnie z otrzymanymi wskazówkami (mapy z różnych lat istnienia miasta, pocztówki przedstawiające stare Szamotuły, informacje ze źródeł historycznych). Kolejne wskazówki klasy otrzymywały w różnych miejscach Szamotuł. Podczas spaceru uczniowie rozwiązywali zadania z karty spaceru (pytania i zadania dostosowane do możliwości i umiejętności uczniów, np. zrób zdjęcie miejsca, w którym stała synagoga; zapisz napis z domu pogrzebowego, zanotuj nazwy ulic szamotulskiej dzielnicy żydowskiej; jak nazywa się dziś dawna ul. Szeroka). Podczas pięciu przystanków uczniowie odczytywali nie tylko zadania i wskazówki, ale także dołączone informacje z historii miasta i historii mieszkających w Szamotułach Żydów. Do wykonywania tych zadań włączali się przypadkowi przechodnie, którzy podpowiadali uczniom rozwiązywanie zadań, słuchali czytanych informacji oraz chętnie opowiadali o dawnych Szamotułach.
  3. Bajki żydowskie. Najmłodsi uczniowie szkoły wzięli udział w spotkaniach czytelniczych. Wysłuchali dwóch tekstów literatury żydowskiej: Jidiszer zoo (podczas spotkania odczytane zostały wierszyki żydowskie na przemian z utworami Zoo Brzechwy – patrona naszej szkoły żydowskiego pochodzenia – oraz wykonane zostały słonie z papieru) oraz Płaszcz Józefa (zadaniem uczniów było szukanie symboli kultury żydowskiej w książce oraz rozwiązywanie zadań pt. Żydowski – co to znaczy? udostępnionych przez Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN (http://zydowski.polin.pl/)
  4. Lapbook. Każda klasa otrzymała zadanie przygotowanie lapbooka związanego z Żydami w Szamotułach lub z kulturą żydowską. Powstały niesamowite dzieła dokumentujące spacery uczniów śladami szamotulskich Żydów, lapbook o utworach Jana Brzechwy, o kuchni żydowskiej, przysłowiach żydowskich oraz o zwyczajach pogrzebowych Żydów. Wszystkie lapbooki dostępne są w bibliotece szkolnej.
  5. Dwie wystawy:
    – w bibliotece szkolnej ‒ prace uczniów, plakaty, lapbooki oraz książki z literatury żydowskiej. W wyszukiwaniu tytułów uczniom klasy I-III pomogła pani bibliotekarka Dorota Bulińska;
    – wystawa ścienna na korytarzu szkolnym ‒ pocztówki z Szamotułami z lat 1848-1945 (obrazujące miejsca istnienia kultury żydowskiej) oraz kalendarium historii Żydów w Szamotułach. Zadanie uczniów klasy IV-VI polegało na połączeniu widoków dawnych ze współczesnymi oraz uporządkowanie chronologiczne historii szamotulskich Żydów.
  6. „Echo Dawnych Szamotuł” ‒ gazetka wykonana podczas zajęć informatyki. Gazetka zbiera informacje na temat szamotulskich Żydów, ich historii i kultury. Uczniowie kółka informatycznego włączyli się w jej zredagowanie i opracowanie. Gazetka została dołączona do materiałów, które klasy zdobywają podczas spaceru po mieście.
  7. Muzeum ‒ Zamek Górków. W muzeum uczniowie wzięli udział w lekcji pt. „Szamotulscy Żydzi”, podczas której kustosz Monika Romanowska-Pietrzak opowiedziała społeczności szkolnej o śladach Żydów w mieście. Lekcja pozwoliła na pogłębienie wiedzy oraz skonfrontowanie zdobytych podczas wykonywania zadań informacji z badaniami pani kustosz. Przedstawiona prezentacja zawierała również pocztówki z miejscami istnienia społeczności żydowskiej w dawnych Szamotułach.
  8. dawneszamotuly.pl ‒ strona internetowa, która służyć ma do wpisywania wspomnień dotyczących starych Szamotuł oraz Żydów tu zamieszkujących. Uczniowie otrzymali zadanie: „Zapytaj babcię/dziadka/ lub inną starszą osobę, którą znasz, czy pamięta przedstawicieli innych narodowości i wyznań mieszkających dawniej w Szamotułach lub czy zna jakąś historię ich dotyczącą? Zapisz lub nagraj tę historię. Umieść ją na stronie www.dawneszamotuly.pl Zachęć znajomych do umieszczania informacji na stronie”. Mamy nadzieję, że informacja o stronie trafi do szerokiej rzeszy mieszkańców miasta i że będzie się rozbudowywać, co pozwoli na poznanie wspomnień mieszkańców miasta oraz historii dotąd nieznanych.
  9. „Ślady Żydów w Szamotułach” ‒ spotkanie kończące projekt. Klasy przedstawiły wypełnione karty spaceru, zdobyte podczas gry terenowej informacje oraz wykonane lapbooki. Uczniowie obejrzeli prezentację multimedialną o Żydach w dawnych Szamotułach. Prezentacja zawierała zdjęcia ze spacerów klas, dokumentujące współczesny obraz miejsc związanych z szamotulskimi Żydami (synagoga, ul. Szeroka, ulice getta, lapidarium, cmentarz żydowski, kamienice należące do Żydów, żydowski dom pogrzebowy). Na koniec spotkania, by podkreślić pozytywne odczucia związane z poruszaną tematyką, uczniowie obejrzeli fragmenty filmu pt. Okruchy pamięci, ukazujące społeczność żydowską oraz pozytywny (sentymentalny?) stosunek Polaków do dawnych czasów.

Wykonane zadania wskazują, że choć opiekunem projektu była Natalia Sobczak, do jego realizacji włączyli się wszyscy wychowawcy klas oraz nauczyciele przedmiotów (języka polskiego, historii, języka niemieckiego, religii, informatyki, przyrody, techniki, biblioteki), którzy współpracowali przy realizacji zadań projektowych. Zadania wykonywano w szkole (podczas zajęć dla całej społeczności szkolnej, w klasach oraz na kółkach zainteresowań), na ulicach naszego miasta (podczas gry terenowej pt. „Spacer śladami szamotulskich Żydów”) oraz w Muzeum ‒ Zamek Górków (podczas lekcji muzealnej o Żydach w dawnych Szamotułach). Zbieranie informacji, które umieszczone zostaną na stronie internetowej, wymaga spotkań z ludźmi na bardzo różnych płaszczyznach, także w przestrzeni wirtualnej.

Rezultaty i sukcesy:

  1. Największym sukcesem tego projektu były niezamierzone rezultaty, które nastąpiły poprzez kontakt z drugim człowiekiem: spotkania i rozmowy z przypadkowymi ludźmi podczas spacerów po mieście śladami szamotulskich Żydów.
  2. Zwiększenie świadomości uczniów, nauczycieli i mieszkańców dotyczących tradycji wielokulturowości w Szamotułach, a w szczególności Żydów.
  3. Popularyzowanie idei tolerancji i otwartości na innego.
  4. Zmotywowanie nauczycieli do poszerzenia zaplanowanej tematyki zajęć.

Autorka projektu: Natalia Sobczak

Szamotuły, 06.10.2017

Projekt „Dawne Szamotuły w święto Purim”2025-01-02T12:16:39+01:00

Quiz. Mosty

Quiz miesiąca

Październik 2017

Szamotulskie mosty (w obiektywie Roberta Kołdyki)

Nie wszystkie są ładne. Część wymagałaby jakiegoś odświeżenia lub drobnych napraw. Ale mają w sobie pewien potencjał, zapraszają, aby na chwilę przystanąć i popatrzeć. Przyroda: woda, roślinność łączy się z architektoniczną ingerencją człowieka. Pewnie nie sądziliście, że jest ich w Szamotułach aż tyle. My doliczyliśmy się aż 21! A może któryś pominęliśmy?

Zapraszamy do rozwiązania naszego quizu miesiąca. Przygotowaliśmy dwa zadania:

1) Rozpoznanie miejsc, w których zrobiono fotografie.

2) Odpowiedź na pytanie: które mosty usytuowane są na Samie, a które na innych wodach płynących przez Szamotuły?

Miłej zabawy (prosimy o cierpliwość przy ładowaniu się 1. zdjęcia)!

Pod zdjęciami można znaleźć informację o poprawnych odpowiedziach.

Odpowiedzi można znaleźć w dolnym menu naszej strony. http://regionszamotulski.pl/konkursy-i-quizy-%E2%80%92-odpowiedzi/

Quiz. Mosty2017-11-13T10:43:50+01:00

Projekt „Bogaci w różnorodność”

Wielokulturowość

Pod tym hasłem w roku szkolnym 2016/2017 Brama Poznania ICHOT zorganizowała drugą edycję programu edukacyjnego „Szkoła Dziedzictwa”. Jak piszą autorzy programu, „Zachęciliśmy szkoły do zbadania, czy w ich regionie, mieście, miasteczku, wsi były lub są obecne doświadczenia wielokulturowe. Jakie są ślady spotkań różnych kultur w lokalnych społecznościach? Czy dziś takie spotkania także mają miejsce, jakie jest ich współczesne oblicze?”

W tegorocznej edycji programu wzięły udział 3 szamotulskie szkoły (to dużo: z całej Polski zgłoszono projekty z XX szkół). Organizatorzy nagrodzili trzy, a wyróżnili 5 szkół. Wśród wyróżnionych znalazły się Szkoła Podstawowa nr 1 w Szamotułach (projekt Bogaci w różnorodność autorstwa Pawła Biednego) oraz Zespół Szkół im. Jana Brzechwy w Szamotułach (projekt Dawne Szamotuły w święto Purim, przygotowany przez Natalię Sobczak).

REALIZACJA PROJEKTU


GERMANIZMY


Bogaci w różnorodność

Projekt Bogaci w różnorodność realizowany był w Szkole Podstawowej nr 1 w Szamotułach. Brali w nim udział uczniowie klas IV-VI oraz z jednej klasy II i dwóch III. Razem około 480 uczniów. Spotkania w ramach projektu odbywały się w szkole, na terenie miasta, a także w Muzeum Zamek Górków w Szamotułach, Gminie Żydowskiej w Poznaniu, Muzułmańskim Centrum Oświatowo-Edukacyjnym w Poznaniu oraz w Bramie Poznania.

Celem projektu było ukazanie Szamotuł jako miejsca, w którym przez wieki społeczność współtworzyli przedstawiciele różnych narodów i religii. Ślady po innych niż polscy mieszkańcach Szamotuł są zauważalne w mieście (niektóre zostały uwiecznione tylko na starych pocztówkach). Drugim zamierzeniem było dostarczenie wiadomości o innych kulturach, religiach i obyczajach osób żyjących obecnie w „małej ojczyźnie”; ich różność może być wartością i wzbogacać każdego. Projekt uczy tolerancji ze szczególnym naciskiem na szacunek dla innych ludzi wokół nas.

Projekt stanowił okazję do wzajemnego uczenia się poprzez poszukiwanie informacji. Uczniowie rozwijali swoje zainteresowania i talenty. Nie tylko realizowali podstawę programową poza terenem szkoły, ale przede wszystkim zdobywali wiedzę, którą wykorzystywali do zadań projektowych. Zapoznali się z historią miasta, w którym mieszkają, poznali dzieje społeczności, które stanowiły część Szamotuł (Żydzi, Bracia Czescy, Niemcy) oraz ich rolę w historii miasta oraz w jego rozwoju. Zwiedzając Szamotuły, poznali miejsca, które bezpośrednio były związane ze społecznością Żydów, Niemców i Braci Czeskich. Obecnie w Szamotułach nie ma już żadnych z budynków czy też miejsc związanych z tymi grupami, dzięki materiałom źródłowym można jednak przekazać wiadomości na temat dawnego wyglądu miejsc związanych z Żydami, Niemcami czy Braćmi Czeskimi. Projekt stanowił korelację międzyprzedmiotową historii, języka polskiego, religii, sztuki, informatyki oraz języka niemieckiego.

Realizowane zadania:

  1. Zajęcia w Muzeum Zamek Górków w Szamotułach: Bracia Czescy w Szamotułach, Żydzi w Szamotułach. Zajęcia dostarczyły uczniom wiadomości na temat obu społeczności. Uczniowie mieli także do rozwiązania kartę pracy do danego tematu. Zajęcia wywarły na nich duże wrażenie, uczniowie uświadomili sobie wpływ Żydów szamotulskich czy też Braci Czeskich, którzy tworzyli wspólnotę z Szamotulanami pochodzenia polskiego. Uczniowie uczestniczyli również w zajęciach „Moi polscy ‒ moi żydowscy rodzice” z ramach wystawy, która gościła w Muzeum Zamek Górków – mogli poszerzyć swoją wiedzą o Holokauście, ale także skonfrontować się z konkretnymi osobami – „Dziećmi Holokaustu”.
  2. Aby ukazać miejsca związane z Żydami i Niemcami w Szamotułach, zorganizowano wycieczki edukacyjne po mieście. Ponieważ budynki w większości zostały zniszczone lub nie ma na nich żadnej informacji o ich związku z Żydami i Niemcami, pomocny okazał się album Widoki Powiatu Szamotulskiego na starych pocztówkach w latach 1898-1945. Uczniowie dzięki materiałowi źródłowemu dowiadywali się o miejscach związanych z szamotulskimi Żydami i Niemcami jednocześnie lokalizowali je w naszym mieście.
  3. Uczniowie zwiedzili wystawę w Muzeum Zamek Górków, dotyczącą Żydów szamotulskich. Przeprowadzili wywiady w swoich środowiskach rodzinnych i znaleźli przedmioty związane ze społecznością żydowską. W szkole powstał kącik wystawowy, w którym można zobaczyć jarmułki, świecznik chanukowy, śpiewnik oraz Nowy Testament po hebrajsku, kołatkę na święto Purim czy też „bączki” na Chanuka. Uczniowie przekonali się, że w domach swoich bliskich, często dziadków, są przedmioty związane z Żydami. Przy kąciku odbyły się zajęcia o religii i kulturze Żydów.
  4. Zajęcia w Gminie Żydowskiej i Muzułmańskim Centrum Oświatowo-Kulturalnym w Poznaniu. Celem projektu było uświadomienie uczniom, że różnorodne informacje można czerpać z najbliższej okolicy. Uczniowie odwiedzili dwa miejsca związane z innymi religiami i kulturami. Nie tylko zwiedzali Gminę i Centrum, ale przede wszystkim brali udział w zajęciach o islamie i judaizmie.
  5. Zajęcia w Bramie Poznania – jako podsumowanie projektu. Uczniowie klasy II wzięli udział w zajęciach „Poznańscy Strażnicy Równości”. Zapoznali się z ukazaną w ciekawy sposób historię bohaterów. Okazało się, że ,,maluchy” świetnie znają swoje prawa i rozumieją, że są one także prawami wszystkich innych dzieci, bez względu na to, gdzie mieszkają i skąd pochodzą.
  6. Przeprowadzenie przez uczniów wywiadów z członkami swoich rodzin lub znajomymi na temat, jak postrzegają i ‒ być może ‒ wspominają osoby z różnych kultur w Szamotułach. Na podstawie zebranych informacji uczniowie stworzyli historie. Przy wykorzystaniu metody storytellingu powstały prace o „Zwykłych i niezwykłych ludziach mieszkających w Szamotułach od XVI do XX wieku”, między innymi romans o ubogim chłopcu szamotulskim zakochanym w córce żydowskiego kupca i problemach z tym związanych, historia pożaru, który wybuchł na ulicy Szerokiej w Szamotułach i akcji ratowania dobytku ludzi, wpis z dziennika żołnierza pruskiego, którego pułk rezydował w Szamotułach w 1914 roku w momencie wybuchu I wojny światowej.
  7. Słowniki gwary – uczniowie stworzyli słowniki gwary wielkopolskiej, zwracając szczególną uwagę na zapożyczenia z języka niemieckiego, powstały prezentacje multimedialne, a także słowniki tradycyjne robione ręcznie również przez uczniów klas II i III.
  8. Przygotowanie przez uczniów notatek graficznych dotyczących mniejszości narodowych, ich najważniejszych faktów z historii miasta (zastosowanie metody sketchnotingu).
  9. Przygotowanie przez uczniów lapbooków poświęconych kilku tematom: tradycje świąteczne wywodzące się z różnych krajów (różne religie), religia i kultura: Żydów, Muzułmanów, Protestantów, Prawosławnych, Katolików. Lapbooki zostały zaprezentowane na wystawie. Materiały wykorzystano także w trakcie zajęć poświęconych tolerancji dla innych religii oraz szacunkowi wobec osób wyznających te religie.
  10. Stworzenie projektów kancjonału szamotulskiego. Kancjonał to zbiór pieśni religijnych z komentarzami; z szamotulskiej drukarni wyszedł kancjonarz zaliczany do najwybitniejszych zabytków czeskich. Drukarnię ta powstała z inicjatywy Braci Czeskich, którzy znaleźli w Szamotułach schronienie przed prześladowaniami religijnymi i doprowadzili do rozwoju miasta. Uczniowie, wykorzystując swoje talenty i wyobraźnię, stworzyli niezwykłe projekty kancjonałów, które również zaprezentowano na wystawie.

Sukcesem projektu jest pomysł uczniów, aby stworzyć plansze informacyjne na terenie miasta na temat miejsc, gdzie znajdowały się budynki i miejsca związane z Żydami czy Niemcami. Uczniowie chcą wykorzystać pocztówki z dawnych Szamotuł oraz zainteresować swoją inicjatywą lokalne władze. Na budynkach lub w miejscach, gdzie się znajdowały miejsca pamięci, miałyby się pojawić tablice informacyjne.

W dzisiejszym świecie projekt Wielokulturowość nie ma końca, musimy cały czas uwrażliwiać uczniów na innych, poszukiwać porozumienia, uczyć się od siebie, wzajemnie się o siebie troszczyć i czerpać jak najwięcej od siebie nawzajem, wzbogacając się różnorodnością.

Autor projektu: Paweł Biedny

Szamotuły, 05.10.2017

Projekt „Bogaci w różnorodność”2025-01-02T12:20:05+01:00
Go to Top