Aktualności – październik 2021

Spacer z Historią – po raz kolejny

W sobotę, 9 października, spotkaliśmy się w licznym gronie ponad 70 uczestników, aby zwiedzić szamotulski kościół św. Krzyża, klasztor i krypty. Z zachowanej kroniki reformatów szamotulskich wyraźnie wynika, że dzisiejszy kościół powstał z przebudowy (przystosowania) dawnego zamku Świdwów Szamotulskich – powstałego na początku XV w. Wcześniej Szamotulscy mieli swe siedziby w Starych Szamotułach (w pobliżu Samy, okolice dzisiejszego Mutowa) i fortalicium, czyli niewielką budowlę obronną, na Osówce (przy drodze do Gałowa). To prawdopodobnie w zamku Świdwów powstał najstarszy zachowany pisany po polsku list miłosny, zamieszczony w 1429 r. w rękopisie podręcznika retoryki Marcina z Międzyrzecza. Po podziale miasta między dwie gałęzie Świdwów Szamotulskich w 2. połowie XV zrodziła się potrzeba budowy drugiego – północnego – zamku (dzisiejszego Zamku Górków – rozbudował go Łukasz II Górka, następca Szamotulskich w północnej części miasta).

W 1. połowie XVII w. majątek szamotulski znalazł się w jednym ręku i starszy, mocno podupadły, zamek południowy (Świdwów) przestał być potrzebny. Ówczesny właściciel – Jan Korzbok Łącki w 1675 r. przekazał zamek wraz z sąsiednim terenem zakonnikom – franciszkanom reformatom, ich konwent powołano w Szamotułach już w roku następnym. Wzbudziło to bardzo dużo emocji wśród księży kolegiackich, którzy poczuli się zagrożeni. Źle oceniali oni osobę młodego właściciela miasta (poprzez małżeństwo z Ludwiką Kostkówną wszedł w posiadanie tego majątku zaledwie kilka lat wcześniej), obawiali się, że ich kościół podupadnie, a nawet, że zabrany im zostanie obraz Matki Bożej Szamotulskiej (Matki Bożej Pocieszenia „Szamotuł Pani”), uznany przez komisję biskupa za cudowny i umieszczony w kolegiacie w 1666 r. Po kilku latach konflikt ten został jednak zażegnany.

Kościół, wówczas pw. św. Krzyża i św. Jana Chrzciciela, został konsekrowany w 1699 r. Nowy murowany klasztor był gotowy w 1725 r., pieniądze na jego budowę przekazała Zofia z Krakowskich Rokossowska (jej portret oraz portret Jana Korzbok Łąckiego – jako głównych fundatorów – wisiał później w klasztornym refektarzu); zakonnicy sami wytwarzali cegły na budowę. Dzisiejsze rokokowe wyposażenie kościoła pochodzi z końca lat 50. XVIII w., wykonał je Józef Eglauer z Rawicza. Powstanie ołtarzy i innych sprzętów było związane z decyzją przełożonych prowincji wielkopolskiej, którzy postanowili ujednolicić wyposażenie swoich świątyń, wskazali wspólny sposób zaaranżowania przestrzeni kościołów, a nawet rodzaj drewna i sposób wykończenia. Podobieństwa te dostrzeżemy, kiedy odwiedzamy inne kościoły franciszkanów reformatów (np. kościół na Śródce w Poznaniu, obecnie należący do kościoła polskokatolickiego).

Szamotulscy franciszkanie reformaci utrzymywali się z ofiar oraz z pracy: uprawiali ogród, mieli sad, piekli chleb, łowili ryby, piekli chleb i warzyli piwo. W 1793 r. w klasztorze mieszkało 20 zakonników. Zaborcy zmierzali do likwidacji zakonów; w Szamotułach ostatni franciszkanin reformata zmarł w 1832 r., a ustawy kasacyjne uchwalono ostatecznie w 1839 r. Kościół stał się wówczas własnością parafii kolegiackiej, jednak używany był bardzo rzadko (w okresie międzywojennym jako tak zwany kościół szkolny Gimnazjum i Liceum im. ks. Piotra Skargi). Od 2. połowy lat 30. XIX w. w budynku klasztoru przez 100 lat stacjonowało wojsko, znajdowała się tam komenda uzupełnień. Przejściowo – na parterze – mieściła się też szkoła.

Po II wojnie światowej kościół przez wiele lat był zamknięty, uruchomiono go dopiero po 1963 r. Druga parafia szamotulska powstała ostatecznie w 1972 r. Po II wojnie światowej (aż do początku XXI w.) w budynku poklasztornym znajdowały się mieszkania. Później przez kilka lat organizowane były tam wystawy Ośrodka Formacji Duchowej Sztuka i Myśl, latem w wirydarzu odbywały się koncerty.

W 2020 r. − po ponad 180 latach − do kościoła św. Krzyża wrócili franciszkanie, którzy objęli też parafię. O tym, jakie mają plany remontowe, opowiedział nam w czasie sobotniego spaceru o. Tyberiusz Nitkiewicz OFM. Najważniejsze jest w tej chwili osuszenie murów budynku klasztornego (odkopano już część fundamentów), w przyszłości franciszkanie będą chcieli przeznaczyć go (przynajmniej częściowo) np. na przedszkole prowadzone przez siostry zakonne lub hospicjum. Aby do tego doszło, potrzebne są bardzo duże środki finansowe.

Uczestnicy spotkania mogli wejść również do dawnych krypt kościelnych, gdzie oprócz zakonników chowano obywateli ziemskich, nie tylko z naszych okolic. Osobno, w pierwszej części krypty stoją trumny kilku członków rodziny Żółtowskich, zasłużonej dla szamotulskiego klasztoru.

Dziękujemy wszystkim, którzy przyjęli nasze zaproszenie. Osobne podziękowania kierujemy do Ojców Franciszkanów – gospodarzy tego miejsca.

Relacja fotograficzna – Robert Kołdyka, relacja filmowa – Ryszard Kurczewski.





15. rok działalności rozpoczął szamotulski Uniwersytet Trzeciego Wieku

Kolejny rok akademicki rozpoczął Uniwersytet Trzeciego Wieku w Szamotułach, prowadzony przez Stowarzyszenie Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. ks. Piotra Skargi. Szamotulski UTW działa od 2008 r. i zrzesza ponad 200 członków.

Funkcję honorowego rektora UTW od roku pełni prof. dr hab. Krzysztof Wronecki, z pochodzenia szamotulanin, kardiolog, kardiochirurg i historyk medycyny, wieloletni pracownik uczelni we Wrocławiu i Opolu. Prof. Wronecki nie tylko otworzył nowy rok akademicki, ale wygłosił także wykład inauguracyjny poświęcony historii różnych epidemii w dziejach ludzkości.

Plany UTW na ten rok są – jak zwykle – bogate: cotygodniowe wykłady dla wszystkich studentów, lektoraty, seminaria wyjazdowe, warsztaty plastyczne, z pisania ikon i rękodzieła, różne typy zajęć ruchowych. Zarząd Stowarzyszenia Wychowanków, na czele z dr Agnieszką Krygier-Łączkowską, planuje również nowe typy zajęć.

W ramach uroczystości inauguracyjnej odbył się również krótki koncert, w którym wystąpili młodzi artyści: Julianna Sroka-Kierończyk i Krzysztof Łączkowski.



Wyścig wygrał wyścig…, to znaczy konkurs

W konkursie „Na długim czasie”, zorganizowanym przez istniejący od ponad trzydziestu lat i cieszący się dużą popularnością magazyn „Foto-Kurier” zwyciężyło zdjęcie, którego autorem jest Piotr Mańczak. Fotografia powstała na peronie szamotulskiego dworca PKP. Jury wybrało ją spośród bardzo licznych kadrów z najrozmaitszych zakątków świata.

Szamotulski fotografik znany jest z tworzenia bardzo przemyślanych, czasem wręcz konceptualnych, zdjęć. Od czasu do czasu wykonuje jednak takie, które trudno od początku do końca zaplanować, bo mające charakter reportażu. Tak też miało być tym razem – Piotr Mańczak wybrał się na remontowany dworzec, aby zilustrować zachodzące tam zmiany. „Ta konkretna scena zrodziła się impulsowo. Widząc zbliżający się pociąg, postanowiłem wykonać dynamiczne ujęcie oddające ruch. Nie było czasu na wkręcanie filtra czy statyw, ale parkan oddzielający torowisko od ciągu dla pieszych był doskonałym stabilizatorem i jeszcze ciekawiej rozdzielał kadr. Zdążyłem jeszcze maksymalnie obniżyć czułość ISO i domknąć przesłonę do f16, co dało wystarczająco długi czas naświetlania dla osiągnięcia oczekiwanego efektu. Wtedy los się do mnie szeroko uśmiechnął, gdyż pojawiła się postać biegnącej pasażerki, która znakomicie dopełniła prawą część kadru. Wszystko to trwało mniej niż pół minuty” – skomentował powstanie fotografii Piotr Mańczak na łamach „Foto-Kuriera”.

Serdecznie gratulujemy!

Polecamy wpisy fotograficzne tego autora na naszym portalu, strona Okiem obiektywu.



Edmund Callier

Karta z kalendarza. 2 października 1833 r. w Szamotułach urodził się Edmund Callier. Jego patriotycznym polskim wychowaniem zajęła się matka – Salomea z Krajewskich, ojciec – Fryderyk Callier, potomek francuskich hugenotów, krótko pracował w Szamotułach jako sekretarz powiatowy. Callierowie mieszkali w Szamotułach w nieistniejącym dziś domu przy pl. Sienkiewicza (wylot ul. Powstańców Wlkp.).

Życiorys Edmunda Calliera mógłby stać się scenariuszem filmu akcji. Od dzieciństwa marzył o przygodach wojennych, wstąpił do Legii Cudzoziemskiej, walczył w wojnie krymskiej, po wybuchu powstania styczniowego w Środzie Wlkp. sformował własny oddział, z którym przekroczył granicę zaborów, przez kilka miesięcy pełnił funkcję głównego dowódcy powstania na Mazowszu, jego strategia zmiany miejsc oddziału i drobnych potyczek okazywała się skuteczna. Po powstaniu – skazany w procesie berlińskim – rok był więziony w twierdzy w Grudziądzu. Wrócił do Poznania i zajął się działalnością publicystyczną i wydawniczą. Napisał wiele prac historyczno-geograficznych, w tym monografię Ostroroga. Zmarł w 1893 r.

W 1933 r. Szamotuły świętowały stulecie urodzin płk. Edmunda Calliera. Delegacja szamotulan odwiedziła jego grób na, zlikwidowanym krótko po II wojnie światowej, cmentarzu świętomarcińskim i złożyła wiązankę kwiatów „wyhodowanych na ziemi, na której i on, jak owe kwiaty, wypieszczony został troską matczynego serca” („Gazeta Szamotulska” 1933, nr 116). W delegacji znaleźli się przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, uczniowie obu szkół powszechnych i gimnazjum. Na jej czele stanął przewodniczący Akademickiego Koła Szamotulan – Krzymień.

Podczas uroczystego posiedzenia oddziału Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego w sali hotelu „Eldorado” (ul. Dworcowa) referaty poświęcone Callierowi wygłosili: Andrzej Hanyż (nauczyciel Gimnazjum i Liceum im. ks. Piotra Skargi) oraz Tadeusz Dutkiewicz (sędzia i regionalista). Uroczystość poświęconą Callierowi zorganizowano również w Gimnazjum i Liceum. Postanowiono przemianować dotychczasową ul. Obrzycką na ul. Calliera (obecnie ul. Powstańców Wielkopolskich).

Po likwidacji cmentarza świętomarcińskiego szczątki Edmunda Calliera  przeniesiono na Cmentarz Zasłużonych Wielkopolan. W tym samym grobie spoczywają jego matka Salomea (1812-1888) i brat Oskar (1846-1929), powstaniec styczniowy, działacz społeczny, profesor gimnazjalny, autor słowników językowych.

Źródła zdjęć: „Kurier Poznański” 1933 (za: Cyfrowe Lapidarium Poznania), Jan Kulczak, Biblioteka Narodowa



Wielkopolska na każdy dzień

Od września na antenie TVP 3 Poznań pojawia się codzienny program historyczny prezentujący postaci, wydarzenia, fakty i ciekawostki z historii Wielkopolski. Program przedstawia wydarzenia wielkie i oczywiste oraz drobne i zupełnie zapomniane, a także ciekawostki, archiwalne zdjęcia, komentarze ekspertów.

W październiku komentarze Agnieszki Krygier-Łączkowskiej, dotyczące postaci i wydarzeń z historii Ziemi Szamotulskiej, pojawią się w odcinkach z następujących dni: 2. – Edmund Callier, 4. – Franciszek Kwilecki, 5. – śmierć Konstantego Scholla, 12 – egzekucja mieszkańców Otorowa, 14. – Łukasz II Górka, 19. – Irena Szewińska na Samsung Półmaraton Szamotuły, 20. – Janusz Grabiański, 21. – Wincenty Świdwa Szamotulski, 24. – wizyta Tadeusza Mazowieckiego w Szamotułach, 31. – Barbara z Mańkowskich Kwilecka

Programy można oglądać także w Internecie (https://poznan.tvp.pl/55640115/wielkopolska-kazdego-dnia).



PAŹDZIERNIK 2021


Imprezy i koncerty

Najbliższe



Minione



KINO

Aktualności – październik 20212021-10-17T22:09:33+02:00

Aktualności – wrzesień 2021

Spacer z Historią – to już trzeci rok spotkań

W sobotę, 18 września odbył się nasz kolejny Spacer z Historią – wróciliśmy do bazyliki kolegiackiej, którą zwiedzaliśmy we wrześniu 2019 r., w czasie pierwszego spaceru. Liczna grupa uczestników spotkania zapoznała się z historią kościoła, wzniesionego w tym miejscu w 2. połowie XIV w. (sama parafia szamotulska powstała dużo wcześniej, najstarsza zachowania wzmianka o niej pochodzi z 1298 r., ale wiązała się ona ze Starymi Szamotułami i nieistniejącym dziś kościołem św. Marcina). Część najstarsza budowli to dzisiejsze prezbiterium, pierwotnie kościół był jednonawowy, przebudowa i rozbudowa świątyni nastąpiła w XV w. Dziś jest to bazylika kolegiacka i zarazem sanktuarium. Tytuł kolegiaty przysługuje kościołowi w związku z istnieniem przy nim kapituły kanoników (w Szamotułach ustanowiono ją w 1542 r.; dziś to godność honorowa, nadawana przez biskupa (szamotulskiemu kościół ponownie otrzymał ją w 2000 r.). Tytuł bazyliki mniejszej nadawany jest ważnym kościołom przez papieża, szamotulska świątynia nosi go od 2014 r. Istnienie sanktuarium wiąże się z kultem Matki Bożej Pocieszenia („Szamotuł Pani”), zatwierdzonym w 1666 r. Kościół można również nazywać farą, ponieważ był to pierwszy kościół miejski (powstały po lokacji miasta w pobliżu rynku, wcześniejszy kościół św. Marcina powstał dla wsi Szamotuły – później Stare Szamotuły).

Wewnątrz świątyni trzeba zwrócić uwagę na kilka bardzo cennych obiektów: gotycki krucyfiks z belki tęczowej (datowany na lata 1370-1390), spiżową płytę nagrobną Andrzeja Szamotulskiego (powstałą ok. 1505 r. w Norymberdze w zakładzie odlewniczym Vischerów) oraz renesansowy nagrobek Jakuba Rokossowskiego (z 1580 r., dzieło włoskiego rzeźbiarza Hieronima Canavesiego). Od 1666 r. w kościele znajduje się obraz Matki Bożej, ikona w typie Matki Bożej Kazańskiej. Niedostępne są dziś dawne krypty, w których – jak wynika z zapisów kościelnych – w przeszłości pochowano co najmniej 300 osób.

Uczestnicy spotkania wysłuchali również związanych z kościołem podań ludowych.

Po kościele oprowadzali Piotr Nowak i Agnieszka Krygier-Łączkowska, podania przedstawił Łukasz Bernady, a o kryptach i przykościelnym cmentarzu opowiedział Wojciech Musiał.

Dziękujemy wszystkim, którzy przyjęli nasze zaproszenie! Do zobaczenia na kolejnym spacerze, który planujemy już w październiku.

Zdjęcia Robert Kołdyka – bardzo dziękujemy.



Jakżem jechoł do Szamotuł – I Przegląd Folkloru i Twórczości Ziemi Szamotulskiej

Przy Muzeum – Zamku Górków 18-19 września odbył się I Przegląd Folkloru i Twórczości Ziemi Szamotulskiej ,,Jakżem jechoł do Szamotuł” z udziałem solistów i zespołów z całej Wielkopolski. Celem przeglądu było pokazanie bogactwa i różnorodności szamotulskiego folkloru, jego popularyzacja, integracja i promocja zespołów oraz wymiana doświadczeń, także za przyczyną warsztatów z zakresu tańca i muzyki szamotulskiej.

Komisja konkursowa w składzie: Maciej Sierpiński – przewodniczący, Piotr Kulka i Tomasz Kuźniak po sobotnich przesłuchaniach konkursowych wyłoniła laureatów i wyróżnionych wykonawców z Wielkopolski.

W kategorii ZESPOŁY Z PROGRAMEM OPRACOWANYM SCENICZNIE jury przyznało: tytuł Laureata dla Zespołu Tańca Ludowego „Swojacy”, II nagrodę ex aequo dla Zespołu Pieśni i Tańca „Kębłowo” oraz Zespołu Tańca Ludowego Cybinka-Grodzisk, III nagrodę dla Zespołu Tańca Ludowego „Gniezno” (I nagrody nie przyznano).

W kategorii ZESPOŁY DZIECIĘCE: tytuł Laureata otrzymał Zespół Tańca Ludowego „Swojacy”, a I nagroda ex aequo trafiła do Zespołu Regionalnego „Słoneczka” z Przedszkola nr 5 oraz Grupy „Słoneczka” z Przedszkola nr 4 w Szamotułach.

W kategorii ZESPOŁY ŚPIEWACZE jury przyznało: tytuł Laureata Zespołowi Śpiewaczemu „Dąbrowianki”, II nagrodę ex aequo Zespołowi Śpiewaczemu „Lutogniewiacy” oraz Stowarzyszeniu Kulturalnemu „Podrzewianka” z Podrzewia (I nagrody nie przyznano).

W kategorii SOLIŚCI: I nagrodę ex aequo przyznano Annie Czerniak oraz Lechowi Owczarkowi, a II nagrodę Krystynie Melczak (tytułu laureata nie przyznano).

W kategorii GAWĘDZIARZE GWAROWI jury przyznało: tytuł Laureata Zofii Bembniście i Marii Domanieckiej oraz I nagrodę Jakubowi Celebuckiemu.

W kategorii SOLIŚCI INSTRUMENTALIŚCI tytuł Laureata otrzymał Czarek Bednarczyk.

Ogłoszenie wyników i wręczenie nagród odbyło się w niedzielę. Suma przyznanych nagród wyniosła 13,5 tysiąca złotych. Siedmioro z nagrodzonych wykonawców Przeglądu wystąpiło w konkursie galowym. Poza konkursem, w sobotę, zaprezentowała się Kapela Dudziarska Szamotulskiego Ośrodka Kultury. Program koncertowy urozmaiciły najmłodsi członkowie Zespołu Folklorystycznego „Szamotuły” prezentując zabawy i dawny folklor podwórkowy. Starsi członkowie „Szamotuł” wykonali tańce i przyśpiewki szamotulskie. Zwieńczeniem dwudniowego wydarzenia było sceniczna odsłona „Tradycji weselnych z Szamotuł i okolic” – widowisko „Wesele szamotulskie” w wykonaniu zespołu – współgospodarzy wydarzenia.



Małgorzata Braunek jako Oleńka Billewiczówna

Kartka z kalendarza. 2 września 1974 r. odbyła się premiera filmu „Potop”, w roli Oleńki wystąpiła urodzona w Szamotułach Małgorzata Braunek (1947-2014). W związku z tym filmem aktorka odwiedziła Szamotuły, spotkanie z nią odbyło się w kinie „Halszka”.

Przyszła aktorka urodziła się w Szamotułach, lecz mieszkała tam tylko jako małe dziecko. Jej ojciec Władysław po wojnie był dyrektorem szamotulskich młynów, wkrótce rodzina przeniosła się do Leszna, potem do Bytomia, a stamtąd do Warszawy. W związku z pracą ojca Małgorzacie długo towarzyszyło przezwisko „Młynarka”.

Władysława Braunka nie ominęły represje czasów stalinowskich. Przed wojną był oficerem kawalerii, rotmistrzem Wojska Polskiego, po kampanii wrześniowej znalazł się w oflagu w Woldenbergu, gdzie prowadził teatr. Kiedy po wojnie odmówił wstąpienia do Ludowego Wojska Polskiego, został aresztowany i trafił do więzienia we Wronkach.

Spotkanie w szamotulskim kinie tak wspomina Ewa Krygier: „Bilety na premierę «Potopu» trudno było zdobyć, bo wiadomo było, że ma w niej wziąć udział Małgorzata Braunek. Widzowie byli lekko zdezorientowani, bo sądzili, że zobaczą aktorkę przed rozpoczęciem projekcji, a tymczasem na ekranie pojawiły się początkowe kadry filmu – czyżby nie dojechała?. Dopiero w momencie, w którym po raz pierwszy zobaczyli postać Oleńki Billewiczówny, projekcję przerwano i na scenie pojawiła się oczekiwana bohaterka, serdecznie witana przez zgromadzonych. O ile pamiętam, miała na sobie długą granatową suknię. Powiedziała kilkanaście sympatycznych zdań i akcja filmu potoczyła się dalej”.

Polscy widzowie, którzy znali Małgorzatę Braunek z ról trudnych współczesnych dziewcząt, na wieść, kto wystąpi jako Oleńka w filmie Jerzego Hoffmanna, zaczęli protestować: pisano listy do prasy, aktorka dostawała anonimy. W jednej z późniejszych rozmów wyznała: „Początkowo śmieszyła mnie ta nagonka, ale w końcu zaczęła boleć. Pomyślałam: dlaczego ktoś ma prawo oceniać moje predyspozycje, zanim cokolwiek się wydarzy. Jeżeli wcześniej miałam wątpliwości, to w tym momencie przeważyły ambicje”.

Kadry z filmu „Potop Redivivus” 1974/2014 (Repozytorium Filmowe Filmoteki Narodowej) oraz magazyn ilustrowany „Film” 1973 r.



Wielkopolska na każdy dzień

Od września na antenie TVP 3 Poznań pojawia się codzienny program historyczny prezentujący postaci, wydarzenia, fakty i ciekawostki z historii Wielkopolski. Program przedstawia wydarzenia wielkie i oczywiste oraz drobne i zupełnie zapomniane, a także ciekawostki, archiwalne zdjęcia, komentarze ekspertów.

W kolejnych miesiącach komentarze do wydarzeń i postaci związanych z regionem szamotulskim będzie prezentować dr Agnieszka Krygier-Łączkowska.

Programy można oglądać także w Internecie (https://poznan.tvp.pl/55640115/wielkopolska-kazdego-dnia) (odcinki z dni 2, 3, 4, 8, 10, 12, 18, 20, 21 i 24 września)


WRZESIEŃ 2021


Imprezy i koncerty

Najbliższe



Minione









KINO

Aktualności – wrzesień 20212021-10-01T18:38:28+02:00

Aktualności – sierpień 2021

X Plener Rzeźbiarski

Rzeźbiarze po rocznej przerwie powrócili do Szamotuł . W X Międzynarodowym Plenerze Rzeźbiarskim „Wielki Powrót Rzeźb” udział wzięli: Viktoria Popova (Charków), Karolina Kaźmierczak (Bydgoszcz), Radek Michalczuk (Droblin), Jan Milczarek (Biała), Mariusz Opoka (Chodel), Piotr Staszak (Brudzew), Jakub Staszak (Brudzew) i Eugeniusz Tacik (Binino).

Rzeźby, w które wkomponowane są domki dla zapylaczy, stanęły na szamotulskich ogródkach działkowych.

Zdjęcia Piotr Mańczak (FotoSzamotuły)



Upamiętnienie cmentarza ewangelickiego w Pniewach

Z dawnego cmentarza ewangelickiego w Pniewach nie pozostało niemal nic, ale w ostatnich tygodniach miejsce to zyskało nowy wygląd i – co bardzo ważne – zostało opisane na postawionych tam tablicach.  Na początku lat 70. XX w. dawny cmentarz przekształcono w park (między ulicami Międzychodzką i Jeziorną). Nekropolia w tym miejscu istniała prawdopodobnie już w XVIII w., starsza część był umiejscowiona na wzgórzu od strony Jeziornej, później cmentarz powiększono. Od strony Międzychodzkiej znajdowały się bardziej okazałe nagrobki, przy głównej alejce usytuowano ceglaną neogotycką kostnicę. Ostatnie pochówki odbyły się tam krótko po II wojnie światowej. Na pniewskim cmentarzu spoczęli przedstawiciele rodzin, do których należały pniewskie dobra: Rappardowie i von Massenbachowie. Warto tu zaznaczyć, że wspierali oni nie tylko parafię ewangelicką (Carl Rappard w dużej mierze sfinansował budowę kościoła ewangelickiego), ale także sumiennie wywiązywali się z obowiązków kolatorów (patronów) kościoła św. Wawrzyńca – uczestniczyli finansowo w remontach kościoła i innych budynków parafialnych. Na cmentarzu ewangelickim pochowano tam Heinricha Kocha – powstańca wielkopolskiego pochodzenia niemieckiego; w 1971 r. jego szczątki przeniesiono do wspólnej mogiły powstańczej na cmentarzu katolickim.

Zdjęcia Andrzej Bednarski



Szamotulski Ośrodek Kultury – wystawa obrazów Marii Antkowiak z Krzeszkowic

Pani Maria Antkowiak jest samotną, schorowaną osobą. Chęć do życia odnajduje w malowaniu obrazów. W sierpniu grupa życzliwych jej osób rozpoczęła remont domu, w którym pani Maria mieszka. Okazało się, że stan domu jest taki, że drobne naprawy nie mają najmniejszego sensu. Wesprzeć remont można wpłatami na zrutka.pl (https://zrzutka.pl/zf2jam?utm_medium=mail&utm_source=postmark&utm_campaign=payment_notification) lub bezpośrednio na konto Szamotulskiego Stowarzyszenia Charytatywnego „Pomoc” 94 2030 0045 1110 0000 0091 9040 (z dopiskiem „Remont u pani Marii”).



15 sierpnia – Święto Wojska Polskiego

Z okazji Święta Wojska Polskiego prezentujemy fotografię sprzed stu lat (ok. 1919-1921). Przedstawia ona członków rodziny Agacińskich, przodków szamotulanki Natalii Beszczyńskiej. Stojący z prawej strony Jan Agaciński (1875- 1955) wybrał bycie Polakiem i za Polskę, wraz ze swymi potomkami, walczył. Polsko brzmiące nazwisko przybrał wprawdzie już jego ojciec Walenty, ale przodkowie uważali się za Niemców. Jan ożenił się ze Stanisławą z domu Hampel (stoi obok, 1873-1952), służącą w majątku jego rodziców; ci nie zaakceptowali mezaliansu i wydziedziczyli syna. Początkowo Jan pracował w majątku ojca jako fornal, potem za chlebem – jak wiele rodzin – wyjechał z żoną do Westfalii, gdzie na świat przyszły ich dzieci. Przez pewien czas Jan pracował w Paryżu, z Francji wrócił do odrodzonej Polski wraz z armią Józefa Hallera. Żona z dziećmi prawdopodobnie powróciła do Wielkopolski już wcześniej. Do Wojska Polskiego (formacji ułanów) wstąpili – widoczni na zdjęciu: Katarzyna Agacińska (stoi druga od lewej; w czasie II wojny światowej zginęła najprawdopodobniej w obozie koncentracyjnym) i Stanisław Agaciński (siedzi pierwszy z prawej; w czasie II wojny wywieziony przez Niemców do robót w kopalni). Na fotografii w drugim rzędzie pierwsza z lewej stoi Rozalia Agacińska, po mężu Szymkowiak, babcia Natalii Beszczyńskiej.



77 lat po godzinie „W”

Ostatni powstaniec warszawski związany z Szamotułami – ks. kan. kapitan Bogdan Kończak – wziął udział we wczorajszych obchodach 77. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego, zorganizowanych przez Szamotulskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznych „Orzeł”, z udziałem Szamotulskiego Koła WSPAK (Wielkopolskiego Stowarzyszenia Pamięci Armii Krajowej).

Ks. Bogdan Kończak podzielił się swoimi wspomnieniami z uczestnikami uroczystości. W powstaniu wziął udział jako 15-latek, a za 2 tygodnie skończy 92 lata. Jego powstańczy pseudonim: „Kodan” utworzony został od nazwiska i imienia. Urodzony w Modlinie, pełnił funkcję łącznika w Zgrupowaniu „Żywiciel” i walczył na Żoliborzu. Początkowy fragment swojego wystąpienia na temat uczestników powstania związanych z naszym regionem poświęciła ks. kapitanowi także Agnieszka Krygier-Łączkowska: „W opublikowanych 8 lat temu w «Przewodniku Katolickim» artykule opartym na wspomnieniach ks. Bogdana Kończaka szczególnie poruszył mnie fragment, w którym ksiądz opowiadał o misji, z jaką jego oraz kolegę dowódca wysłał na zwiad na nieaktywne od kilku dni pozycje niemieckie. Wszyscy żegnali ich serdecznie, jakby więcej nie mieli się zobaczyć. Wydawało się, że zostali wysłani na pewną śmierć. To oni jednak przeżyli, gdyż dawne pozycje niemieckie okazały się nieobsadzone, a zginęli ci, którzy ich żegnali, bo dom, gdzie się znajdowali, wyleciał w powietrze trafiony przez ciężki rakietowy pocisk wystrzelony z tzw. szafy. Kiedy powstanie w tej części Warszawy upadło, Bogdana Kończaka wraz z innymi powstańcami prowadzono jako tzw. żywą tarczę przed niemieckim czołgiem. Ludzie, którzy widzieli tę grupę powstańców, byli przekonani, że idą oni na śmierć i w milczeniu ich błogosławili. Ks. Kończak precyzyjnie wyliczył, że 6 razy – właściwie cudem, w ostatniej chwili – udało mu się uniknąć śmierci. Do niewoli nie trafił, bo na warszawskiej Woli razem z kolegą wykorzystali chwilę nieuwagi prowadzących ich Niemców, uciekli w pole i ukryli się w lesie”.

Uczestnikami powstania byli także dwaj inni księża związani z Szamotułami: ks. pułkownik Henryk Szklarek-Trzcielski (organizator duszpasterstwa powstańczego na Starówce, dziekan Grupy Północ, późniejszy wieloletni proboszcz w Wilczynie, na emeryturze mieszkający w Gałowie i Szamotułach) i ks. kapitan Albin Jakubczak (kapelan na Starówce, który rannych przenosił kanałami do Śródmieścia, późniejszy proboszcz szamotulski). W powstaniu walczyli także – spoczywający na cmentarzu w Szamotułach – kapral podchorąży Leon Michalski (Śródmieście Południe, dwukrotnie ranny w powstaniu, późniejszy lekarz) i podporucznik Michał Karwacki (Ochota). Agnieszka Krygier-Łączkowska wspomniała także trzy sanitariuszki z powstania warszawskiego: sierżant Annę Pię Mycielską (Starówka i Śródmieście), strzelec Lidię Owsiany (poległa w czasie bombardowania szpitala przy ul. Chełmskiej) i Halinę Głuchowską (później po mężu Gallus, spoczywa na cmentarzu w Szamotułach).

Przyczyny i wybuch powstania przypomniał w swoim wystąpieniu Kamil Malinowski – wiceprezes SSRH „Orzeł”. Pod Kamieniem Pamięci złożono wiązanki i zapalono znicze, hołd powstańcom oddały też sztandary. Uczestnicy obchodów udali się także na groby powstańców.



Dokąd na wakacje?

Inspirację można znaleźć w sztuce Maxa Rabesa (1868-1944), urodzonego w Szamotułach niezwykle popularnego i uznanego malarza niemieckiego, profesora Berlińskiej Akademii Sztuk Pięknych. Rabes dużo podróżował, zafascynowany był Bliskim Wschodem. W 1898 r. znalazł się w grupie artystów towarzyszących cesarzowi Wilhelmowi II w podróży do Stambułu i Palestyny, a w 1929 r. podróżował do Stanów Zjednoczonych razem z bułgarskim księciem Cyrylem. Z okazji swoich 50. urodzin odwiedził też Szamotuły i dom, w którym przyszedł na świat – dzisiejszy adres Dworcowa 6 (kamienica, która przez dziesięciolecia należała do rodziny Baków).

To dokąd wybierzemy się razem z Rabesem: do Egiptu? Izraela? Turcji? Włoch? Grecji? Bułgarii? Sama podróż przez sztukę jest już interesująca! Jedenaście prac artysty znajduje się w zbiorach Muzeum – Zamku Górków i tam też warto się wybrać.

Źródło zdjęć – strona Artnet.com



SIERPIEŃ 2021


Imprezy i koncerty

Minione







– 7 sierpnia o godz. 15-17 w Gałowie, o godz. 18-20 w Śmiłowie
– 8 sierpnia godz. 15-17 w Gąsawach i godz. 18-20 w Myszkowie
– 14 sierpnia o godz. 15.00-17.00 w Kępie, o godz. 18.00-20.00 w Baborówku
– 15 sierpnia o godz. 15.00-17.00 w Mutowie, o godz. 18.00-20.00 w Szczuczynie
– 28 sierpnia o godz. 14.00-16.00 w Otorowie i o godz. 17.00-19.00 w Brodziszewie


KINO

Aktualności – sierpień 20212021-09-25T23:18:53+02:00

Aktualności – lipiec 2021

W oczekiwaniu na olimpijskie medale

Czy wiedzą Państwo, że mistrz olimpijski Władysław Komar (1940-1998) 7 lat spędził w domach dziecka prowadzonych przez urszulanki szare: w Otorowie i Lipnicy?

Pochodził z rodziny polskich ziemian, których majątek z potężnym zespołem pałacowym w Rogówku (Raguvėlė) po I wojnie światowym znalazł się w granicach państwa litewskiego. Oboje rodzice byli wszechstronnie uzdolnieni sportowo. Ojciec, również Władysław, podczas niemieckiej okupacji działał w Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej pod pseudonimem „Malutki”, w 1941 r. na polecenie dowódców został zastępcą kierownika zarządu gospodarstw rolnych okręgu wileńskiego pod administracją niemiecką. Funkcja ta umożliwiała mu zaopatrywanie oddziałów AK w żywność, przechowywanie broni, ukrywanie osób zagrożonych aresztowaniem, m.in. sióstr zakonnych i Żydów. W 1944 r. w jednym z majątków został zamordowany przez pijaną bandę nacjonalistów litewskich.



Jego żona, Wanda z domu Jasieńska oraz dzieci: 8-letnia Maria i 4-letni Władysław uciekli do Polski. Ich sytuacja była tragiczna i z pomocą pospieszyły siostry urszulanki, wielokrotnie wcześniej wspierane w Wilnie przez Władysława – seniora. W domach dziecka prowadzonych przez siostry zakonne schronienie znalazło w tamtych czasach wiele dzieci ziemiańskich. Od 1947 r. Maria i Władysław przebywali w Otorowie. Po latach mistrz olimpijski wspominał: „Siostry były niesłychanie pracowite, wspaniałe. Po prostu całe swoje życie poświęciły wychowaniu dzieci”; „Aczkolwiek wychowanie katolickie było istotną rzeczą, to sprawy świeckie były stawiane na równi”. Siostry urszulanki uczyły swoich podopiecznych niezafałszowanej historii, języków obcych, dbały o kulturę języka polskiego, zachęcały do czytania i… uprawiania sportu. Komar wspominał też chłopięce zabawy granatami, organizowane – oczywiście – w tajemnicy przed siostrami. W dorosłym życiu odwiedzał Otorowo, a w trudnych czasach przywoził do domu dziecka worki prezentów.

Złoty medal na igrzyskach olimpijskich w Monachium w 1972 r. Władysław Komar zdobył już w pierwszym pchnięciu kulą. Rywali psychicznie pokonał już dzień wcześniej w czasie treningu, kiedy oddawał wspaniałe rzuty… nieco lżejszą kulą od normalnej. Był niesłychanie barwną postacią. Po karierze sportowej przyszła kolej na estradę, na której występował m.in. z Tadeuszem Drozdą, i film. Wystąpił np. w Piratach Romana Polańskiego i Kilerze Juliusza Machulskiego. Zginął w wypadku samochodowym razem z drugim polskim mistrzem olimpijskim – Tadeuszem Ślusarskim, zwycięzcą w skoku o tyczce podczas igrzysk w Montrealu w 1976 r.

Zdjęcia: powyżej – Rogówek (Litwa). Pałac z XVIII w., rozbudowany w poł. XIX w. Rogówek był majątkiem rodziny Komarów od XVIII w. Tamtejszy zespół pałacowy jest jednym z największych na Litwie – w jego skład wchodzi 19 budynków. Zdjęcie z 2010 r. Poniżej: Władysław Komar na igrzyskach olimpijskich w Monachium, 1972 r.



Bracia Kurkowi poszukują historycznych zdjęć

W związku z zaplanowanymi na 12 września b.r. obchodami rocznicowymi z okazji 90-lecia Kurkowych Bractw Strzeleckich Okręgu Szamotulskiego (a także 370-lecia założenia Kurkowego Bractwa  Strzeleckiego w Szamotułach oraz 25 lat jego reaktywacji) członkowie organizacji zwracają się z prośbą o udostępnienie im dawnych zdjęć.

Bractwo Strzeleckie w Szamotułach ma bardzo długą tradycję, gdyż powstało w 1649 r., za czasów króla Jana Kazimierza. Należeli do niego zamożniejsi obywatele miasta, głównie kupcy i rzemieślnicy. W okresie międzywojennym Strzelnica (sala budynku i ogród przy nim) nad szamotulskim Jeziorkiem odgrywała ważną rolę w życiu mieszkańców miasta. Odbywały się tam spotkania, koncerty, zabawy taneczne, mieściła się też restauracja. Bractwo Strzeleckie organizowało strzelania o tytuł króla kurkowego – co roku w Zielone Świątki, a także z okazji 3 Maja, na zakończenie żniw i w rocznicę wybuchu powstania wielkopolskiego.

Publikujemy fotografię z końca lat 20. XX w. W środku siedzi Franciszek Czerwiński (zm. 1938), kupiec, prezes Bractwa Kurkowego w latach 1921-1932, pierwszy z lewej Jan Sujak (1881-1941), mistrz stolarski, w latach 1923-26 naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Szamotułach, od 1934 r. prezes szamotulskiego gniazda „Sokoła”, zmarł w obozie koncentracyjnym w Dachau, obok Władysław Mazurkiewicz (1887-1941), mistrz piekarski, zmarł w Mauthausen-Gusen. Z drugiej strony Franciszka Czerwińskiego siedzi Józef Preuss (1891-1953), pracownik Miejskiej Komunalnej Kasy Oszczędności, długoletni prezes szamotulskiej „Lutni” i regionalista, a na górze stoją: drugi z lewej Kazimierz Waligóra (zm. 1953), pracownik Banku Ludowego i w latach 1929-33 prezes „Sokoła’, pierwszy z prawej Marian Czerwiński (1897-1971), w czasie okupacji więzień obozu koncentracyjnego w Mauthausen-Gusen. Zdjęcie udostępnił Edmund Zawadzki.



Sukces Dominiki Trybulec

Dominika Trybulec i Kacper Świtalski zwyciężyli w konkursie „Film Your Story”. Ich etiuda filmowa będzie miała premierę w czasie gali zamknięcia Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Nowe Horyzonty 2021. To sukces młodych artystów, a zarazem wielka szansa! Dominika, 25-letnia aktorka pochodząca z Szamotuł, nie tylko jest współtwórczynią scenariusza i gra główną rolę. Film opowiada też, choć niedosłownie, o tym, czego doświadczyła całkiem niedawno, a co ma swoją nazwę medyczną: PTSD, czyli zespół stresu pourazowego. Organizatorami konkursu są MFF Nowe Horyzonty i marka OPPO, producent nowoczesnych urządzeń elektronicznych, w tym smartfonów. Bo cały film powstał właśnie przy użyciu nowoczesnego smartfona.

Serdecznie gratulujemy i zapraszamy do przeczytania artykułu.

http://regionszamotulski.pl/dominika-trybulec-filmuje-swoja-historie/



Marcelina Dera, skrzypaczka z Szamotuł, odnosi kolejne sukcesy!

Zwyciężczyni konkursu „Szamotuły – miejsce dla talentów” z 2018 r. zajęła II miejsce w prestiżowym, międzynarodowym konkursie muzycznym „Muse 2021”, organizowanym przez Stowarzyszenie Sztuki „Muza” w Atenach. Wcześniej, w czerwcu tego roku, zdobyła II nagrodę w Ogólnopolskim Konkursie „Talenty Skrzypcowe 2021”.

W czerwcu Marcelina skończyła 15 lat, na skrzypcach gra od 8. roku życia. Jest ubiegłoroczną absolwentką Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia im. Wacława z Szamotuł i Szkoły Podstawowej nr 1. Obecnie uczy się w Poznańskiej Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej im. Mieczysława Karłowicza, w klasie skrzypiec prof. Eweliny Pachuckiej-Mazurek. W roku szkolnym w tygodniu mieszka w bursie, a do domu wraca na weekendy. Grę na instrumencie ćwiczy około 3 godziny dziennie, a kiedy przygotowuje się do konkursów i ważnych występów ‒ nawet 4 godziny. Na pewno jest to ciężka praca, ale filmiki, które wrzuca do Internetu, pokazują, że czerpie z muzyki wielką radość i gra jest dla niej przyjemnością. W wakacje bierze udział w kursach muzycznych, również zakończonych konkursami; w poprzednich latach uczestniczyła w kursach odbywających się w Karpaczu, w tym roku po raz pierwszy pojedzie do Puław. Przed nią kolejny konkurs muzyczny w Sarajewie – IMKA International Internet Music and Dance Competition. Nagranie już wysłała, w sierpniu pozna wyniki.

W wolnych chwilach Marcelina lubi chodzić na spacery, zwłaszcza ze swoimi psami rasy border collie, które uczy różnych sztuczek.

Gratulujemy serdecznie sukcesów muzycznych i czekamy na kolejne występy w rodzinnym mieście. Młodą skrzypaczkę, wraz z orkiestrą Capella Samotulinus, będzie można usłyszeć na koncercie przy Zamku Górków już 25 lipca.

Uzupełnienie: w konkursie IMKA Marcelina Dera zdobyła I nagrodę!


LIPIEC 2021


Imprezy i koncerty

Minione







KINO

Aktualności – lipiec 20212021-07-31T14:06:15+02:00

Aktualności – czerwiec 2021

Noc Świętojańska w Szamotułach


90 lat temu na Ziemi Szamotulskiej gościł gen. Józef Haller

To piękne zdjęcie wykonano we Wronkach 90 lat temu (7.06.1931 r.) w czasie wizyty gen. Józefa Hallera na Ziemi Szamotulskiej. Obok generała siedzi zasłużony szamotulski proboszcz ks. Bolesław Kaźmierski, a po bokach: ks. phm. Kazimierz Bober, wówczas wikariusz wroniecki i jednocześnie komendant Hufca ZHP Szamotuły, oraz kpt. Józef Sierociński, towarzyszący generałowi (wcześniej jego adiutant). Jednodniowy pobyt gen. Hallera stanowił jedną z największych szamotulskich uroczystości w okresie międzywojennym. Generał przejechał najpierw przez Kaźmierz, powitany w Piaskowie przesiadł się do powozu ciągniętego przez 5 wspaniałych kasztanów, poprzedzało go 80 rowerzystów, a z tyłu podążało 50 jeźdźców w strojach szamotulskich lub „Sokoła”. Na rynku w Szamotułach czekali członkowie okolicznych organizacji społecznych, kombatanckich i paramilitarnych (ok. 3000 osób), następnie w kościele odprawiono mszę, podczas której poświęcony został sztandar szamotulskiego Związku Hallerczyków. Dalej odbyły się: defilada przed pomnikiem Powstańca, akademia w hotelu „Eldorado” przy ul. Dworcowej i obiad w położonym przy budynku ogrodzie, następnie festyn przy Strzelnicy (dzisiejsza Wojska Polskiego) i dwie zabawy taneczne, które trwały aż do rana. Trzeba przyznać, że nasi przodkowie umieli świętować. Jak relacjonowała „Gazeta Szamotulska”, generała witano z wielkim entuzjazmem, a na zakończenie uroczystości młodzież na rękach zaniosła go do samochodu.

We Wronkach gen. Haller uczestniczył w otwarciu obozów harcerskich, zamieszczone tu zdjęcie powstało przy wronieckiej Strzelnicy (dziś teren szkoły przy ul. Leśnej).

Źródła: Fotopolska i „Gazeta Szamotulska” 1931, nr 66.



Boże Ciało dawniej i dziś

Zapraszamy do obejrzenia filmu poświęconego procesji Bożego Ciała w Szamotułach – historia i współczesność. Film przygotował Ryszard Kurczewski, część zdjęć pochodzi z tegorocznej procesji, a o historii opowiada Agnieszka Krygier-Łączkowska.


Boże Ciało z władzami PRL-u

Procesja Bożego Ciała – Szamotuły, 1946 r. Niektórym może się wydać zaskakujące, że proboszcza, ks. Stanisława Fołczyńskiego, prowadzą przedstawiciele ówczesnych władz (z nadania komunistycznego): starosta Józef Scholl (z zawodu nauczyciel, syn Konstantego Scholla – pierwszego burmistrza w niepodległej Polsce) i major Mieczysław Krygier. Trzeba pamiętać jednak, że do 1947 r. władzom państwowym zależało na zachowaniu pozorów dobrych stosunków z Kościołem katolickim, a przedstawiciele władz uczestniczyli w uroczystościach religijnych, np. w procesji Bożego Ciała w 1947 r. w Warszawie prymasa kardynała Augusta Hlonda pod ramię prowadzili Bolesław Bierut, prezydent wybrany po sfałszowanych wyborach, i gen. Michał Rola-Żymierski, Naczelny Dowódca Wojska Polskiego i minister obrony narodowej.

Zdjęcie wykonano na rynku w Szamotułach (kamienicę z lewej strony przebudowano), dzisiejsze numery domów 31 i 32. Z tyłu widoczny jest burmistrz Andrzej Polus, baldachim niosą panowie: Kowalak i Najderek, ministranci (od lewej): Władysław Paszke, Józef Nowak i Narcyz Bajdziński (późniejszy szamotulski fryzjer).

Zdjęcie udostępnił Władysław Paszke



Międzynarodowy Dzień Dziecka

Uczmy dzieci czerpania radości z tego, co je otacza, ale także odpowiedzialności za świat. Plakat Janusza Grabiańskiego z 1968 r. i źródło inspiracji – fotografia córki artysty. Sam Janusz Grabiański wiele zrobił dla dzieci z różnych stron świata – jego ilustracje książek dla dzieci dawały radość kilku pokoleniom. Od najmłodszych odbiorców swoich prac artysta dostawał mnóstwo listów.

Plakat i zdjęcie za stroną: Janusz Grabiański (FB)



CZERWIEC 2021


Imprezy i koncerty

Minione






Dzień Dziecka – plakat Damian Kłaczkiewicz


KINO

Aktualności – czerwiec 20212021-07-28T01:36:47+02:00

Aktualności – maj 2021

Szamotulski protest przeciw Józefowi Piłsudskiemu

95 lat temu, w piątek 14 maja 1926 r., szamotulanie protestowali przeciwko zamachowi stanu, jakiego dokonał marszałek Józef Piłsudski (przewrotowi majowemu). Zebranie „Towarzystw Wojskowo-Wychowawczych” odbyło się wieczorem w Sali Sundmanna przy ul. Poznańskiej. Celem spotkania było opowiedzenie się po stronie prezydenta Stanisława Wojciechowskiego i powołanego kilka dni wcześniej rządu Wincentego Witosa w sytuacji „powstania Piłsudskiego i jego zbuntowanych oficerów przeciw własnej Matce Ojczyźnie” (cytat z prasy). Zebranie zagaił Czesław Hubert, przewodniczący Związku Oficerów Rezerwy, w czasie powstania wielkopolskiego – komendant miasta. Przemawiał dr Stanisław Owsiany, przewodniczący miejscowego „Sokoła”, również dawny powstaniec wielkopolski (w 1940 r. zabity w Lesie Katyńskim). Po przyjęciu krótkiej rezolucji odśpiewano „Rotę” i sformowany pochód z orkiestrą udał się pod starostwo. Tam z nieistniejącego obecnie balkonu nad wejściem do starostwa (dziś budynek Urzędu Miasta i Gminy) przemówił do zebranych starosta Bronisław Ruczyński, który „widząc stojące stowarzyszenia i prawie całe obywatelstwo miasta, jako reprezentant rządu podziękował zebranym za tę demonstrację narodową, przez którą chcą wyrazić swą wierność dla Prezydenta Rzeczypospolitej i gotowość do stanięcia w obronie zagrożonej Ojczyzny”. Na koniec odśpiewano „Boże, coś Polskę”.

Szamotulanie nie wiedzieli jeszcze wówczas, że w godzinach popołudniowych prezydent Wojciechowski podjął decyzję o rezygnacji z urzędu i wydał rozkaz wojskom rządowym zaprzestania bratobójczych walk. Do dymisji podał się również premier Witos. Piłsudski formalnie nie objął rządów w kraju (na stanowisko premiera powołano początkowo Kazimierza Bartla, a marszałek został ministrem do spraw wojskowych), nie przyjął także wyboru na prezydenta (uważał, że głowa państwa ma zbyt małe kompetencje).

Na temat marszałka Piłsudskiego w prasie szamotulskiej jeszcze co najmniej przez kilka miesięcy wypowiadano się z niechęcią, sytuacja ta dość szybko zaczęła się jednak zmieniać i „Gazeta Szamotulska” wyraźnie popierała w późniejszym okresie rządy piłsudczyków. W marcu 1927 r. odbyła się uroczysta msza w intencji marszałka z okazji jego imienin, a Bronisław Ruczyński tym razem przyjmował na swoje ręce życzenia dla Józefa Piłsudskiego! Od 1928 r. do śmierci marszałka imieniny świętowano jeszcze huczniej – oprócz mszy odbywały się akademie i defilady. W wyborach parlamentarnych w 1928 r. w Szamotułach ugrupowania propiłsudczykowskie – podobnie jak w całej Wielkopolsce – przegrały, jednak uzyskały sporą liczbę głosów (dwa razy więcej niż w reszcie regionu). W 1933 r. zmieniono nazwę ul. Wronieckiej – do wojny była to ul. Marszałka Piłsudskiego.



Napoleon Bonaparte w Szamotułach?

200 lat temu, 5 maja 1821 r., zmarł Napoleon Bonaparte. Przypominamy w związku z tym „Szachistę” Władysława Łysiaka – książkę opisującą akcję porwania Napoleona i podstawienia na jego miejsce sobowtóra, do której doszło nie gdzie indziej, lecz w baszcie Halszki! Całą operację mieli zorganizować angielscy liberałowie w porozumieniu z francuskimi przeciwnikami cesarza. Plan był taki: 13 grudnia 1806 r. do Szamotuł przyjeżdża Napoleon, przebywający wówczas przez kilkanaście dni w Poznaniu i odwiedzający różne miejscowości w okolicy. W baszcie ujawniona zostaje przed nim tajemnica słynnego „Mechanicznego Turka” – maszyny, która rzekomo świetnie gra w szachy, a w której w rzeczywistości ukrywa się żywy szachista. Cesarz, który znał już wcześniej ten „wynalazek” Augusta von Kempelena, sam chce wypróbować urządzenie, wchodzi do niego, a po chwili maszynę opuszcza już nie on, lecz sobowtór – mnich z klasztoru na św. Górze pod Gostyniem, niezwykle podobny do Napoleona, znający język francuski, mający dużą wiedzę o cesarzu i podglądający go dzień wcześniej na audiencji. Operacja „Szachista” odmienić miała losy świata. Pozornie wszystko się udało, tyle tylko, że po kilkuset kilometrach dowódca grupy, która dokonała porwania i chce odstawić Napoleona do Londynu, orientuje się, że w jego rękach… jednak jest mnich. Jak to możliwe? Otóż do zamiany cesarza Francuzów i gostyńskiego duchownego doszło dzień wcześniej w Poznaniu, a w Szamotułach Napoleon ponownie zajął właściwe miejsce. Anglicy pokonani zostali przez kontrwywiad francuski i współpracującego z nim polskiego mnicha.

Czy do operacji „Szachista” w ogóle doszło? Niech nie zmyli Was konwencja narracji – odwołanie się do pamiętnika rzekomo pożyczonego na chwilę autorowi książki przez tajemniczego Hiszpana. Łysiak w ciekawy sposób łączy prawdę historyczną i przekazy z epoki z fikcją, z pewnością jeszcze kiedyś o tym więcej napiszemy. A już na pewno – o wątku szamotulskim, który najbardziej uzasadnia nie tyle historia, ile zainteresowanie pisarza miejscem pochodzenia matki – Wiktoria Łysiak z domu Kowalewska urodziła się niedaleko Szamotuł i do dziś mieszka tu część kuzynostwa pisarza.

Książka powstała w 2. połowie lat 70. (ukazywała się w odcinkach w latach 1976-77, 1. wydanie książkowe 1980).

Zdjęcia: „Napoleon przekraczający Przełęcz Świętego Bernarda w 1800 roku”  – obraz olejny francuskiego malarza Jacques’a-Louisa Davida; Portret Napoleona Bonapartego, 1805, Andrea Appiani (malarz włoski); Mechaniczny Turek („Turek” grający w szachy) – osiemnastowieczna mistyfikacja, której autorem był Wolfgang von Kempelen. Pierwszy raz zaprezentowana w 1769 r.; Benjamin Bathurst – brytyjski dyplomata, postać historyczna. W powieści Waldemara Łysiaka to on dowodzi grupą, która ma uprowadzić Napoleona. W czasie wojen napoleońskich w tajemniczy sposób zaginął w Niemczech (ok. 1809 r.). W powieści – być może po nieudanej akcji rozpoczął nowe życie. Źródła zdjęć – domena publiczna



Pożar w Dzień Strażaka – 4 maja 2007 r.

Pożar pałacu w Oporowie (gmina Ostroróg) wybuchł po południu (zgłoszono go o 18.48), akurat w trakcie obchodów Dnia Strażaka. Strop ostatniej kondygnacji i dach odbudowano, ale już bez ozdobnych lukarn (doświetlających poddasze okien). „Pierwszy raz widziałem na własne oczy tak ogromny pożar. 30 zastępów straży, plątanina węży, wykorzystane hydranty i staw przypałacowy, a i tak hektolitry wylewanej wody zdawały się wcale nie umniejszać kłębów dymu i ognia. Przeczytałem później, że akcja gaśnicza zakończyła się dopiero rankiem. Był to jeden z tych dni, kiedy zastanawiasz się, na ile przypadek rządzi naszymi losami . Pojechałem fotografować pola rzepakowe (tamtego roku już w pełnym rozkwicie), a znalazłem się w środku wielkiej akcji gaśniczej. Mimo że nie wykonałem żadnego ujęcia krajobrazowego, wróciłem do domu później niż planowałem, z kartą zapełnioną obrazami przerażającego żywiołu zamiast sielskich widoków” – napisał Piotr Mańczak, autor publikowanych tu zdjęć.


MAJ 2021


Plakaty Damiana Kłaczkiewicza

(indywidualne i dla SzOK)

Dzień Zwycięstwa


3 maja – Święto Konstytucji


2 maja – Święto Flagi


Majówka 2021


KINO

Aktualności – maj 20212021-07-13T20:32:28+02:00

Aktualności – kwiecień 2021

Przodkowie Elżbiety II a Szamotuły

Obchodząca 21 kwietnia 95. urodziny królowa Elżbieta II, wywodzi się z rodziny, do której w momencie odzyskania przez Polskę niepodległości należał majątek Szamotuły – Zamek, a do początku XX w. także inne majątki w okolicy: Kaźmierz, Brodziszewo czy Komorowo.

Saksońska rodzina książęca Coburg-Gotha kupiła majątek szamotulski w 1862 r. Zrobił to Ernest II (1818-1893), starszy brat Alberta – męża brytyjskiej królowej Wiktorii (prapradziadek Elżbiety). Po bezpotomnej śmierci Ernesta w 1893 r. tron saksoński objął młodszy syn Alberta i Wiktorii – Alfred (1844-1900), urodzony w Windsorze, w brytyjskiej rodzinie królewskiej noszący tytuł księcia Edynburga oraz hrabiego Kentu i Ulsteru. Ponieważ Alfred nie pozostawił męskiego potomka (dwaj jego synowie zmarli wcześniej), sukcesja tronu saksońskiego w 1900 r. przeszła na jego bratanka – Karola Edwarda (1884-1954), syna Leopolda (najmłodszego z synów Alberta i Wiktorii). Faktycznie Karol Edward objął on władzę w 1905 r., w momencie osiągnięcia pełnoletniości (ukończenie 21 lat). Po ustanowieniu republiki w 1918 r. został on zmuszony do abdykacji. W latach 30. został gorliwym zwolennikiem Hitlera. Coburgowie rzadko przyjeżdżali w te strony (informację o pobycie księcia w Szamotułach w 1911 zamieściło pismo „Orędownik”), a ich majątki były wydzierżawiane.

W czasie 1. wojny światowej brytyjska linia rodziny zmieniła nazwisko na Windsor.




19 kwietnia – rocznica powstania w getcie warszawskim

„Miałam wtedy niecałe 10 lat. Stałam na balkonie naszego domu przy ul. Brzozowej, na Starym Mieście w Warszawie” – wspomina Ewa Krygier z domu Budzyńska, wieloletnia nauczycielka szamotulskiego liceum. Był wtedy jeden z dni Wielkiego Tygodnia, może nawet Wielki Piątek. Powstanie w getcie wybuchło kilka dni wcześniej, w poniedziałek, w przeddzień święta Paschy. Nad naszymi głowami unosił się dym, czuć było zapach płonących przedmiotów, fruwały jakieś skrawki papierów. Usłyszałam wtedy głos naszej krewnej, osoby skądinąd niezwykle pobożnej, która stwierdziła, że tak Pan Bóg karze Żydów za to, że ukrzyżowali Chrystusa. Krótko wcześniej podsłyszałam, jak dorośli z przerażeniem opowiadali sobie, że Niemcy podpalają domy w getcie, a żydowskie matki, aby uchronić swoje dzieci przed cierpieniem w płomieniach, wyrzucały je z okien. Wiedziały, że dzieci zginą, ale chciały, żeby to była śmierć szybka i w miarę bezbolesna, więc zawijały je najpierw w kołdry, rzucały z okna, a potem same skakały za nimi. Zbulwersowana tą karą Boską pobiegłam do babci z pytaniem, dlaczego muszą cierpieć dzieci i ich matki. Usłyszałam odpowiedź: nie słuchaj takich bzdur! Chyba to przeżycie zadecydowało, że przeraża mnie jakikolwiek przejaw antysemityzmu”.

O powstaniu w getcie i „fruwających jak motyle większych i mniejszych skrawkach spalonych papierów, strzępach kart książek” pisała też z bólem sąsiadka Budzyńskich – Monika Żeromska (córka pisarza): „Jak tu żyć, zachować te pozory normalności (…). Jak udawać, że nic się nie dzieje albo że nie wiem, że coś się dzieje, (…) kiedy tuż obok, w zasięgu wzroku, węchu, słuchu toczy się ta okrutna i wspaniała wojna”.

Wojna nigdy nie jest wspaniała, ale postawa Żydów, którzy porwali się na beznadziejną walkę, aby móc umrzeć na własnych warunkach, budziła podziw wielu warszawiaków. Wielu jednak było wobec ich losu zupełnie obojętnych.

Plakat – Damian Kłaczkiewicz, zdjęcie Ewy Budzyńskiej z 1942 r.




Odeszła Helena Szczerkowska

Z wielkim smutkiem informujemy, że 9 kwietnia – w wieku 108 lat – zmarła Helena Szczerkowska, najstarsza mieszkanka Szamotuł i regionu. Darzyliśmy Ją wielką sympatią i szacunkiem. Rodzinie składamy wyrazy głębokiego współczucia.

Przypominamy artykuł na podstawie wspomnień pani Heleny, który zamieściliśmy na naszym portalu 2 lata temu: http://regionszamotulski.pl/helena-szczerkowska…/




Historia na Wielki Piątek. Fragment korony cierniowej w Szamotułach?

Kiedy dwa lata temu płonęła katedra Notre Dame w Paryżu, wielu ludzi zadawało sobie pytanie, co stało się z relikwiami, w tym z koroną cierniową, która we Francji jest przechowywana od XIII w. Relikwie, jak się wkrótce okazało, zostały uratowane.

Korona z katedry Notre Dame to obecnie sama obręcz z sitowia, do której przymocowana była konstrukcja z kolczastych pnączy. W średniowieczu panował bowiem zwyczaj odrywania poszczególnych cierni i darowywania ich kościołom i władcom. Czy jeden z kolców korony trafił do Szamotuł? Najprawdopodobniej tak, ale tylko na kilkadziesiąt lat. Informacje na ten temat znaleźć można w szamotulskich księgach parafialnych XVI w., historia ta pojawiła się też w wydanej w 1938 r. książce Ziemia rawicka w legendzie i baśni. Autor powołuje się na kronikę klasztoru w Miejskiej Górce i pisze: „Przywiózł go [kolec z korony cierniowej] z Ziemi Świętej ówczesny dziedzic, właściciel Miejskiej Górki, sławny Andrzej Górka herbu Łodzia w roku 1479. Podczas swego pobytu w Jerozolimie dał możny magnat znaczniejszą jałmużnę oo. bernardynom, ci zaś na znak wdzięczności wyłamali jeden kolec z korony cierniowej i wręczyli go Górce na pamiątkę. Kolec ten według intencji fundatora miał otrzymać kościół parafialny w miejscowości jego imienia, w Miejskiej Górce. Ponieważ jednak stałym miejscem zamieszkania Górki były Szamotuły, uprosili go księża szamotulscy po powrocie do kraju, by cierń, oprawiony w drogocenną złotą monstrancję, pozostał na razie w tym mieście. W czasie, kiedy Górkowie porzucili wiarę ojców swoich i zaczęli sprzyjać herezji, udała się krewna tego rodu, pani Międzyrzecka, do Szamotuł i uprosiła tę cenną pamiątkę dla siebie, którą dłuższy czas przechowywała w domu. Dopiero z polecenia spowiednika swego oddała relikwię świętą na właściwe miejsce przeznaczenia, do kościoła w Miejskiej Górce”. W tej ostatniej świątyni cierń z korony cierniowej przechowywany jest do dziś.

Przytoczona historia zawiera wiele nieścisłości, nie znaczy to, że cała jest zmyślona. W księgach parafialnych kolegiaty szamotulskiej znajduje się zapis mówiący o tym, że cierń z korony przekazał kościołowi Łukasz Górka, wówczas starosta poznański i współdziedzic Szamotuł, po czym do kościoła w Górce przekazał go Andrzej z Czarnkowa, kasztelan kaliski (brak dat tych wydarzeń). Musi tu chodzić o Łukasza II Górkę (1481-1542) – potężnego i wpływowego magnata, późniejszego biskupa, formalnego fundatora kapituły kolegiackiej w Szamotułach. Błędna (lub źle odczytana) jest podana w kronice z Miejskiej Górki data przywiezienia relikwii do Szamotuł: nie mógł to być rok 1479 (może 1529?). W aktach kapituły generalnej kolegiaty szamotulskiej z 1603 r. odnotowano, między innymi, potrzebę odzyskania ciernia z korony cierniowej Zbawiciela, co potwierdza, że tej relikwii już w tym czasie w Szamotułach nie było.

Po latach, pod koniec XX w., do Szamotuł trafiły inne relikwie pasyjne – fragment drzewa z krzyża świętego, które znajdują się obecnie w kościele św. Krzyża.

Zdjęcie z bazyliki kolegiackiej w Szamotułach (fragment XIV-wiecznego gotyckiego krzyża) Andrzej Bednarski


KWIECIEŃ 2021


Plakaty Damiana Kłaczkiewicza

(indywidualne i dla SzOK)

29 kwietnia – Międzynarodowy Dzień Tańca

27 kwietnia – Światowy Dzień Grafika

23 kwietnia – Światowy Dzień Książki

22 kwietnia – Dzień Ziemi

15 kwietnia – Światowy Dzień Sztuki

7 kwietnia – Dzień Pracownika Służby Zdrowia oraz Światowy Dzień Zdrowia

Wielkanoc


Aktualności – kwiecień 20212021-07-14T21:21:25+02:00

Aktualności – marzec 2021

Nowy tom Mirosławy Prywer

Mirosława Prywer z domu Sibilska, poetka i emerytowana nauczycielka fizyki, pochodzi z Ostroroga, od wielu lat mieszka w Poznaniu. Ostatnio ukazał się jej 9. tomik poetycki zatytułowany Oswajanie czasoprzestrzeni. Zawiera on utwory napisane w czasie pandemii koronawirusa. Najdłuższy cykl poświęcony został wspomnieniu gór, których zdobywanie stanowiło wielką pasję autorki i jej zmarłego męża Mariana. Przytaczamy tu dwa utwory z tego tomu: pierwszy i ostatni. Tom poetka zadedykowała w następujący sposób: „Marianowi – w 13. rocznicę śmierci, 60. naszego poznania, Sobie – na 80. urodziny”.

Pani Mirosławo, życzymy wielu dalszych lat w zdrowiu!



Kobiety Janusza Grabiańskiego

Dzień Kobiet! Wszystkiego najpiękniejszego! Do życzeń dołączamy prace Janusza Grabiańskiego. Ten urodzony w Szamotułach znany artysta – jak widać – pięknie malował kobiety (oprócz niesamowitych psów i kotów 😉 ). Czasami były to postaci z ilustrowanych przez niego książek, innym razem panie pojawiały się na plakatach reklamowych.



Orkiestra w czasach pandemii

Orkiestra Kameralna Capella Samotulinus przygotowała kolejna nagranie. Tym razem jest to utwór Skyfall z filmu o Agencie 007. Śpiewa Maja Kolanoś, realizacja audio Darek Tarczewski i Remigiusz Skorwider, realizacja wideo Maria Halamska.

Zapraszamy do wysłuchania i obejrzenia!


Dzień Żołnierzy Wyklętych

1 marca o godz. 11.00 rozpoczęły się obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Szamotułach. Ze względu na sytuację epidemiczną uroczystości upamiętniające żołnierzy zbrojnego podziemia niepodległościowego miały skromny charakter. Pamięć o Niezłomnych Bohaterach walk o niezależną Ojczyznę z lat 1944-63 została uczczona przy Kamieniu Pamięci koło Bazyliki Mniejszej przez przedstawicieli władz samorządowych, lokalnych członków PiS oraz szamotulskich organizacji: Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, Szamotulskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznych „Orzeł”, grupy rekonstrukcyjnej „AK-WiN” oraz szamotulskiego koła Wielkopolskiego Stowarzyszenia Pamięci Armii Krajowej.

Po odśpiewaniu hymnu prezes TG „Sokół” Sławomir Hazak przedstawił zebranym sylwetkę płk Łukasza Cieplińskiego – Żołnierza Wyklętego rodem z Ziemi Międzychodzkiej. Po złożeniu wiązanek kwiatów uczestnicy obchodów mieli okazję zwiedzić ekspozycję Muzeum – Zamek Górków zatytułowaną „Chwała Pacykowianom”.

Piotr Gotowy – opiekun szamotulskiego koła WSPAK


MARZEC 2021



Plakaty Damiana Kłaczkiewicza

22 marca – Światowy Dzień Wody

21 marca – Światowy Dzień Poezji

8 marca – Dzień Kobiet


KINO


Aktualności – marzec 20212021-04-18T23:42:16+02:00

Aktualności – luty 2021

Wszystko ma być tak jak dawniej

Jan Wachowiak z Ostroroga to wyjątkowy młody człowiek. Ma niespełna 26 lat i mówi, że urodził się za późno. Dlaczego? Bo podoba mu się, jak żyło się dawniej i wiele robi dla zachowania kultury ludowej naszego regionu: nie tylko tańczy w Zespole Folklorystycznym „Szamotuły”, ale także wykonuje wspaniałe szamotulskie czepki i kryzy.

Więcej w artykule http://regionszamotulski.pl/jan-wachowiak-wszystko-ma-byc-tak-jak-dawniej/.



Czas na czyste powietrze!

W ostatnich dniach powstały dwa bardzo ciekawe plakaty będące głosem w walce ze smogiem. Twórcą drugiego jest znany szamotulski autor tego typu prac (od dwóch lat autor wszystkich plakatów Szamotulskiego Ośrodka Kultury), pierwszy stworzył Bart Sucharski – twórca, którego dzieł dotąd nie prezentowaliśmy.

Chyba po raz pierwszy któryś z szamotulskich obiektów stał się tematem pracy Bartosza Sucharskiego. Ten grafik, rzeźbiarz, plakacista, designer i DJ, a także szamotulanin z wyboru, 10 lat temu zainicjował powstanie murali: nad wejściem do kina i na budynku Szamotulskiego Ośrodka Kultury; był także ich współwykonawcą (razem z Krzysztofem Zdanowskim).

W przestrzeni miasta, często nieświadomie,  mamy kontakt z małymi formami jego sztuki ulicznej w formie wlepek lub graffiti. Takie same małe formy Barta Sucharskiego powstają w różnych miastach świata. Rok temu na obrzeżach Szamotuł stworzył też większe dzieło – barwne murale na niedokończonym budynku papierni, a jesienią wspólnie z Damianem Kłaczkiewiczem realizował streetartowy projekt Szamotulskiego Ośrodka Kultury w postaci chodnikowych graffiti propagujących zachowanie dystansu w przestrzeni publicznej w dobie epidemii koronawirusa.



Alchemicy z grodu Halszki

Polecamy pięknie wydany album dwóch szamotulskich fotografików: Tomasza Kotusa i Jerzego Walkowiaka pt. Alchemia koloru. Zajrzyjmy na moment do środka. To 160 czarno-białych zdjęć wykonanych wiosną 2020 r. w różnych miejscach Ziemi Szamotulskiej. W niektóre trzeba było jechać kilka razy, żeby uzyskać lepsze ujęcie. Zasadniczo autorzy zdjęć podzielili miejscowości między siebie, ale czasem decydowali się na wspólny wyjazd, ponieważ nie byli pewni, jakie ujęcie w danym przypadku będzie lepsze: z ziemi czy z drona (w tym specjalizuje się Tomasz Kotus). Utrudnienie stanowiła pandemia, nie do wszystkich obiektów był bowiem dostęp. Powstało około 2000 zdjęć, trzeba było zatem dokonać ostrej selekcji. Artyści w takich sytuacjach zwykle mają poczucie niedosytu, tak było i tym razem.

Pomysł na zastosowanie w całym albumie fotografii czarno-białej trzeba uznać za interesujący. Odejście od naturalnej obserwacji świata w kolorze prowadzi do innego postrzegania, zdjęcia monochromatyczne uwypuklają faktury, kształt obiektów i gry świateł. Często zadajemy sobie pytanie: to naprawdę to miejsce? Ale nie o utrudnienie rozpoznania tu przecież chodziło, a o nowe spojrzenie i nowe emocje.

Wydawnictwo powstało z inicjatywy starostwa powiatowego przy współpracy z Muzeum – Zamek Górków. Można je kupić w tej ostatniej instytucji, także w sprzedaży wysyłkowej (album kosztuje 70 zł).



Rocznica powstania Armii Krajowej

79 lat temu, 14 lutego 1942 roku, Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych, gen. Władysław Sikorski wydał rozkaz przemianowania Związku Walki Zbrojnej na Armię Krajową. W rocznicę tego wydarzenia przedstawiciele Szamotulskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznych „Orzeł” oraz szamotulskiego koła Wielkopolskiego Stowarzyszenia Pamięci Armii Krajowej oddali hołd niezłomnym żołnierzom Polskiego Państwa Podziemnego. Ze względu na sytuację epidemiczną uroczystości odbyły się w reżimie sanitarnym.

W sobotę, 13 lutego, dokładnie w południe przy Głazie Pamięci znajdującym się koło Bazyliki Mniejszej, Dominik Dodolski – prezes WSPAK – koło w Szamotułach – odczytał rozkaz gen. Sikorskiego oraz rotę przysięgi żołnierza wstępującego do AK. Następnie zabrzmiał hymn Armii Krajowej po którym uczestnicy uroczystości uczcili pamięć żołnierzy minutą ciszy. Delegacje stowarzyszeń złożyły przy Głazie Pamięci wiązanki kwiatów oraz znicze. W drugiej części skromnych uroczystości dr Agnieszka Krygier – Łączkowska przedstawiła informacje na temat Armii Krajowej, w tym osób związanych z Szamotułami walczących podczas II wojny światowej w szeregach AK. Byli to Stanisław Lech Jankowski, Stanisław Zgaiński, Zygfryd i Alfons Linda, Andrzej Kosicki, Leon Michalski, ks. Henryk Szklarek – Trzcielski, ks. Albin Jakubczak, żyjący ks. Bogdan Kończak, Irena Krzywoszyńska i Włodzimierz Galus.

Decyzja o przekształceniu Związku Walki Zbrojnej w Armię Krajową była podyktowana koniecznością scalenia polskich konspiracyjnych oddziałów zbrojnych i podporządkowania ich rządowi RP w Londynie. Utworzona przed 79 laty AK jest uważana za największe i najlepiej zorganizowane podziemne wojsko działające w okupowanej Europie.

Piotr Gotowy – opiekun szamotulskiego koła WSPAK



Zakład Karny we Wronkach na fotografiach Piotra Mańczaka

8 lutego – święto Służby Więziennej

Obiekt – jako Centralne Więzienie na Księstwo Poznańskie – został oficjalnie uruchomiony 1.07.1894 r., budowa trwała 5 lat. Władze miejskie przekazały na ten cel 18 ha terenu między linią kolejową i Wartą. W momencie powstania wronieckie więzienie należało do najnowocześniejszych, architektonicznie nawiązywało do stylu obronnej średniowiecznej budowli (neogotyk). Chociaż było później przebudowywane i rozbudowywane, zasadnicza część zachowała pierwotny układ (kompleks pawilonów na planie krzyża).

Początkowa pojemność obiektu wynosiła 750-800 miejsc, obecnie to 1500 miejsc, choć sama jednostka się nie rozszerzyła. Zmieniły się zasady penitencjarne, amerykański system celkowy (jednoosobowe cele niewielkich rozmiarów) zastąpiły cele kilkuosobowe. Najbardziej przepełnione było więzienie w czasach okupacji niemieckiej, kiedy przetrzymywano tam nawet blisko 4500 osób i w czasach stalinowskich – ponad 3500 uwięzionych.

W okresie międzywojennym było to tzw. więzienie ciężkie, także dla więźniów politycznych: socjalistów, komunistów i bojówkarzy nacjonalistycznych (m.in. Stepan Bandera). W okresie okupacji Niemcy więzili tam głównie Polaków, przez więzienie przeszło 28 000 osób (nie licząc jeńców i zakładników w pierwszych miesiącach wojny), na samym cmentarzu we Wronkach zostało pochowane 804 osoby. Po wyzwoleniu spod okupacji hitlerowskiej początkowo przetrzymywani byli tam jeńcy niemieccy. Już w marcu 1945 r. zaczęli tam trafiać żołnierze Armii Krajowej, a Centralne Więzienie we Wronkach zamieniono na więzienie polityczne Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. W okresie stalinowskim przetrzymywani byli tam np. Stanisław Skalski, as polskiego lotnictwa i gen. Stanisław Tatar – szef sztabu AK. Choć oficjalnie wykonano tam w okresie stalinowskim jedynie 2 wyroki śmierci, w więzieniu pozbawiono w tym czasie życia 268 osób. W późniejszych latach PRL-u także trafiali tam więźniowie polityczni, m.in. Jacek Kuroń czy internowani w stanie wojennym działacze solidarności z województwa pilskiego.

Obiekt można było zwiedzić w lipcu 2020 r. w ramach spaceru po mieście zorganizowanego przez Muzeum Ziemi Wronieckiej. Zdjęcia Piotra Mańczaka powstały w sierpniu 2020, a zostały opublikowane w styczniu 2021.



LUTY 2021

IMPREZY I KONCERTY



KINO


Walentynkowe plakaty Szamotulskiego Ośrodka Kultury (autor Damian Kłaczkiewicz)

Aktualności – luty 20212021-02-27T20:33:23+01:00

Aktualności – styczeń 2021

Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu – 27 stycznia

Ciągle niewiele wiemy o naszych dawnych żydowskich sąsiadach. W bazie Instytutu Yad Vashem znaleźć można informacje o ponad 300 związanych z Szamotułami Żydach, którzy zginęli w czasie Zagłady. Wielu z nich miasto urodzenia opuściło na początku latach 20., nie odnaleźli się w rzeczywistości państwa polskiego i wybrali obywatelstwo niemieckie, co umożliły im postanowienia Traktatu Wersalskiego. Niewielka grupa ludności żydowskiej pozostała na miejscu (w 1931 r. było to 86 osób, czyli 1% mieszkańców miasta).

Część Żydów – podobnie jak wielu innych szamotulan – w momencie rozpoczęcia wojny uciekła na wschód Polski. We Lwowie zginął Julius Koerpel – współwłaściciel młyna i meblarni, wraz z żoną Anelisą i dwoma synami. 7 listopada 1939 r. 88 osób narodowości żydowskiej wywieziono z powiatu szamotulskiego do Buku; w sumie w miejscowej synagodze, szkole i magazynie przetrzymywano ok. 450 osób z kilku powiatów. Ze względu na złe warunki sanitarne w obozie wybuchł tyfus. Po miesiącu ludzie ci zostali przewiezieni pociągiem do Grodziska, a stamtąd pieszo przeszli do obozu w Młyniewie. Po niedługim czasie przetransportowano ich w okolice Warszawy.

Z Żydów, którzy mieszkali do 1939 r. w Szamotułach, w czasie wojny zginęli,  m.in., kupiec Yaakov Feldman (ur. 1909), Lenka z domu Pander (ur. 1886) i Alex (ur. 1880) Gersmanowie – właściciele sklepu żelaznego na Rynku, Moritz Goldbarth (ur. 1861, z zawodu piekarz) i jego żona Mina Goldbarth z domu Gratz (ur. 1860), Malka Gutman, pięć osób z rodziny Hollaendrów: Elise z domu Ravicher (ur. 1874), Salomon (ur. 1909), jego żona Lotte z domu Levental, Gertruda (ur. 1916) i Walter (ur. 1917), Arthur (ur. 1872) i Johanna (ur. 1874) Lewinowie, Tauba (ur. 1910) i Szmuel (ur. 1909) Najmanowie, Berta Ryczke (ur. 1901), Ida Shaike z domu Reis (informacje za Yad Vashem).

Szamotuły od zakończenia II wojny nie są już miastem wielokulturowym. W 1939 r. spalono, a następnie wyburzono synagogę, później zlikwidowano cmentarz żydowski. Po społeczności żydowskiej, która mieszkała tu co najmniej od początku XV w., niemal nie ma śladu. A w pamięci?



Rocznica wybuchu powstania styczniowego 1863 r.

Bracia Kościelscy herbu Ogończyk: Antoni i Bolesław Dezydery należeli do grona co najmniej kilkudziesięciu znanych z nazwiska mieszkańców regionu szamotulskiego, którzy zaangażowali się w zryw powstańczy. Byli synami właściciela majątku w Śmiłowie pod Szamotułami Jana Nepomucena Kościelskiego (1796-1885) i Kornelii z Żerońskich (1807-1874).

Antoni Kościelski miał w chwili wybuchu powstania 25 lat, jego brat Bolesław Dezydery (najstarszy z sześciorga dzieci) był o 5 lat starszy, w 1860 r. poślubił kuzynkę Stanisławę Jadwigę Żerońską, a rok później urodził się ich pierwszy syn Tadeusz Stanisław. Antoni przeszedł przez granicę między zaborami, poległ w bitwie pod Dobrosołowem (koło Kazimierza Biskupiego) 2 marca 1863 r., w którym w walce z Rosjanami zostały rozbite dwa połączone oddziały wielkopolskie pułkowników Kazimierza Mielęckiego i Andrzeja Garczyńskiego. Ciała Antoniego Kościelskiego albo nie odnaleziono (walczono w pobliżu jeziora i na terenach bagiennych), albo nie zidentyfikowano, o czym świadczą zamieszczane przez rodziców w prasie ogłoszenia: „Ktoby o Antonim Kościelskim, o którym nie masz wieści od bitwy pod Dobrosołowem, miał szczegóły pewne, niech będzie łaskaw do Śmiłowa pod Szamotułami donieść”.

Bolesław Dezydery Kościelski jako komisarz powstańczy prowadził prace organizacyjne w powiatach szamotulskim i obornickim. Został aresztowany i przewieziony do Berlina, gdzie w procesie zbiorowym o zdradę stanu 149 Polaków mieszkańców zaboru pruskiego, skazano go na rok twierdzy. Po powrocie gospodarował w majątku rodzinnym w Brzeźnie koło Wielenia, a w latach 70. XIX w. przejął po ojcu Śmiłowo. Działał w Centralnym Towarzystwie Gospodarczym, organizacji wspierającej zakładanie kółek rolniczych, które nie tylko przyczyniały się do rozwoju gospodarczego wsi, lecz także podtrzymywały świadomość narodową ich mieszkańców. Bolesław Kościelski został prezesem jednego szamotulskiego kółka rolniczego, które powstało w listopadzie 1873 r. i było jednym z pierwszych w Wielkopolsce. Sprawował tę funkcję przez ponad 20 lat, aż do śmierci w 1894 r. W Szamotułach 10 lat (1882-1892) był prezesem Rady Nadzorczej Banku Ludowego, a w 1888 r. zainicjował powstanie spółki mleczarskiej i wszedł do jej zarządu. Rodzina Kościelskich ufundowała do bazyliki kolegiackiej neogotycki ołtarz św. krzyża i ambonę. Pogrzeb Bolesława Dezyderego Kościelskiego stał się manifestacją narodową, spoczywa w rodzinnym grobowcu na szamotulskim cmentarzu.

Zdjęcia: Jan Kulczak, Andrzej Bednarski i Ireneusz Walerjańczyk



Urodzeni w czepku – podsumowanie warsztatów rękodzieła

Szamotulski Ośrodek Kultury opublikował reportaż z realizacji warsztatów rękodzielniczych „Urodzeni w czepku”, zrealizowanych dzięki dofinansowaniu z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu „Kultura ludowa i tradycyjna 2020”. Materiał prezentuje i utrwala tradycyjne techniki rękodzielnicze i wzornictwo oraz stanowić będzie praktyczny instruktaż dla osób zainteresownych nabyciem wiedzy i umiejętności tworzenia szamotulskich czepków i kryz w przyszłości.

Realizowane od września do listopada 2020 r. 28-godzinne warsztaty prowadziła mistrz tradycji, Halina Krupińska, a projekt koordynował Maciej Sierpiński, kierownik Zespołu Folklorystycznego „Szamotuły”. Powstałe podczas warsztatów kryzy i czepki szamotulskie (15 kompletów) trafiły do Zespołu Folklorystycznego „Szamotuły”.

Informacja – SzOK



Najnowsze nagranie orkiestry smyczkowej Capella Samotulinus

Karnawał zawsze był czasem, kiedy Capella Camotulinus pod dyrekcją Remigiusza Skorwidera dawała piękne koncerty. W tym roku przygotowała piękne nagranie utworu Alana Menekena How does a moment last orever z musicalu Piękna i Bestia. Realizację audio przygotował Darek Tarczewski, a nad realizację video – Maria Halamska.



Halszka 2020

Jest i ona – Halszka w wydaniu zimowym na plakacie, którego autorem jest Damian Kłaczkiewicz! Na szamotulskim Jeziorku kręci na łyżwach wzór z szamotulskiego haftu.

Poniżej przedstawiamy całość projektu, na który złożyły się cztery plakaty przygotowane specjalnie na nasz portal. Popatrzmy, jak ciekawie – tworząc prace w różnych klimatach – autor gra tymi samymi motywami.




W tym roku bez kolędy

Pamiątka kolędy w parafii szamotulskiej wydana przez drukarnię Kawalera w 1946 r. Warto spojrzeć na dobór tekstów. Ci, którzy dobrze pamiętają czasy PRL-u, wiedzą, że pieśń „My chcemy Boga” śpiewana była jako protest wobec tamtej rzeczywistości. Od tego czasu tak wiele się zmieniło…

Zbiory prywatne




Zima u Janusza Grabiańskiego

Czasem wystarczy kilka kresek i barwna plama, a jaki efekt! Bardzo lubimy prace Janusza Grabiańskiego (1929-1976) – artysty urodzonego w Szamotułach, związanego także z Wronkami. Do prezentacji wybraliśmy ilustracje w scenarii zimowej. Polecamy stronę Janusz Grabiański na FB, na której niemal co dzień pojawiają się jakieś prace tego przedwcześnie zmarłego artysty, informacje o wystawach i o artykułach mu poświęconych.




STYCZEŃ 2021

IMPREZY I KONCERTY


Wszystkie imprezy zostały odwołane


Muzyczne kartki Szamotulskiego Ośrodka Kultury: Dzieci Dzieciom (wybór)







Plakaty – Damian Kłaczkiewicz (SzOK)


KINO

Aktualności – styczeń 20212021-02-27T20:25:35+01:00
Go to Top