Po prawej – dom, w którym Pelagia i Franciszek Wąsowscy mieszkali z synową na początku II wojny, narożnik Rynku i ul. Dworcowej (wcześniej: Klasztornej). Pocztówka z ok. 1915 r.


Egzekucja 5 mieszkańców Otorowa – 13.10.1939 r.; Źródło: Muzeum – Zamek Górków


Żołnierze hitlerowscy na szamotulskim Rynku. Źródło: Fotopolska


Pelagia i Franciszek Wąsowscy z synową Leontyną, okres II wojny.


Tablica na miejscu egzekucji, zdjęcie współczesne – Jan Kulczak

Pozostałe zdjęcia z archiwum rodziny Wąsowskich i Tomawskich

Proza – cykl: Obrazki z przeszłości, część 5.


Daromiła Wąsowska-Tomawska

KRAWCOWA, EGZEKUCJA I NARODZINY


Z lewej: Pelagia (1879-1959) i Franciszek (1879-1970) Wąsowscy z synem Teodorem (Dorciem) (1911-1967), ok. 1914 r.; z prawej: zdjęcie ślubne Leontyny (1911-2001) i Teodora Wąsowskich, 2.08.1939 r.


Mija sześć tygodni od ślubu moich przyszłych rodziców. 1 września 1939 roku wybucha II Wojna Światowa. Niemcy napadają na Polskę. Młody małżonek Teodor żegna swoją Leontynę na ponad dwa lata. Idzie na front, gdzie jest sanitariuszem. Potem trafia jako jeniec do niewoli. Losia ‒ tak ją nazywa, zamieszkuje w tym czasie u teściów, Pelagii z domu Cichej i Franciszka Wąsowskich.

Moja przyszła babcia jest dokładną, pracowitą krawcową, dziadek – szanowanym cieślą. Zajmują mieszkanie w narożnikowej kamienicy, której okna wychodzą na szamotulski Rynek. Zza przysłoniętych szyb podglądają ulicę i są świadkami egzekucji. Pięciu polskich młodych chłopców, patriotów z pobliskiego Otorowa, zostaje rozstrzelanych przez Niemców. Ten makabryczny obraz pozostaje w sercu i umyśle Leontyny na całe życie. Po latach zdaje relację swoim dzieciom, opowiada ze łzami w oczach. Nie jest w stanie oglądać filmów związanych z wojną.

Do krawcowej Pelasi przychodzą Niemki ze swoimi materiałami, przeróbkami odzieży. Po ich wyjściu z mieszkania, babcia z wściekłością wrzuca – jak mówi ‒ „te szwabskie szmaty” pod łóżko. Przygryza wargi i szybko siada do maszyny. „Trzeba przecież z czegoś żyćˮ ‒ uspokaja ją synowa.

Teściowa ciągle nie wierzy, że jej syn wróci z wojny. Pełna energii i nadziei Losia ‒ obiecuje. Kontaktuje się z polskim dentystą, u którego Teodor pracował przed wojną. Robią starania o powrót z wojny dobrego fachowca, który jest tu, w Szamotułach, bardzo potrzebny. Teodor wraca z obciętym palcem lewej ręki, który stracił w niemieckiej młocarni. Wraz z żoną przeprowadza się do jednego – przechodniego pokoju w budynku przy placu Sienkiewicza w Szamotułach.

Urodzonemu w 1943 roku dziecku mama Leontyna robi z bandaży sweterek  Wybierają jedno z dziesięciu dziewczęcych i tylu samych chłopięcych imion nakazanych przez Niemców ‒ córka otrzymuje na chrzcie św. imię Daromiła. Wszystkie dziewczęta na drugie imię musiały mieć Kazimiera. Za półtora roku przyjdzie na świat brat Bogusz (mój Głoguj). Żadna miłość nie zna granic.



Z lewej: Leontyna Wąsowska, zdjęcie z 1939 r.; zdjęcie to miał ze sobą mąż Teodor w okresie niewoli; w środku: napis na odwrocie zdjęcia; z prawej: Daromiła Wąsowska, 1943 r.

Daromiła Wąsowska-Tomawska

Urodzona w Szamotułach, absolwentka miejscowegoo liceum. Po ojcu – znanym szamotulskim dentyście – odziedziczyła zawód i zamiłowanie do muzyki klasycznej.

Mieszka w Pobiedziskach koło Poznania. Prezes i współzałożycielka Salonu Artystycznego im. Jackowskich. Poetka.

http://regionszamotulski.pl/daromila-wasowska-tomawska/