PAŹDZIERNIK

IMPREZY I KONCERTY


Minione


KINO

DKF – 3.10.2019, godz. 19.00, kino Halszka

Miejsca, których w Szamotułach już nie ma. Strzelnica przy ul. Wojska Polskiego

Niektórzy z pewnością pamiętają ten budynek w tle – mieściła się tam świetlica. Bractwo Strzeleckie w Szamotułach ma bardzo długą tradycję, powstało bowiem – jak to napisano na bramie – w 1649 r., za czasów króla Jana Kazimierza. Budynek przy szamotulskim Jeziorku (obok drogi do Gałowa, nazwanej później ul. Strzelecką) powstał ok. 1858 r. Do Bractwa należeli zamożniejsi obywatele miasta, głównie kupcy i rzemieślnicy. W okresie międzywojennym Strzelnica (sala budynku i ogród przy nim) odgrywała ważną rolę w życiu mieszkańców miasta. Odbywały się tam spotkania, koncerty, zabawy taneczne, mieściła się też restauracja. Było to popularne miejsce „zabaw latowych” – zabaw ludowych z różnymi konkurencjami i tańcami oraz loterii, z których dochód przeznaczano na jakiś szczytny cel. Znajdowała się tam także wypożyczalnia łódek: „piękne jezioro wraz z łódkami zaprasza każdego do przejażdżki po malowniczej toni” – zachęcała „Gazeta Szamotulska” w 1929 r. Dwa lata wcześniej obiekt przeszedł remont. Bractwo Strzeleckie organizowało strzelania o tytuł króla kurkowego – co roku w Zielone Świątki, a także z okazji 3 Maja, na zakończenie żniw i w rocznicę wybuchu powstania wielkopolskiego.

Zdjęcie z okresu międzywojennego – po 1928 r. Źródło – aukcje internetowe



Meble z przedwojennej szamotulskiej fabryki mebli Bracia Koerpel

Koelne odnalezione na akukcji internetowej zdjęcie przedstawia meble wyprodukowane w Szamotułach w okresie międzywojennym w zakładzie pod nazwą Bracia Koerpel. W takim otoczeniu posiłki przygotowywano nie tylko w Polsce, bo duża cześć produkcji przeznaczona była na eksport. W końcu XIX w. bracia Karl i Max Koerpel uruchomili młyn parowy przy ul. Dworcowej, obok niego ok. 1905 r. wybudowali nowy budynek, w którym umieścili fabrykę mebli. Do II wojny produkowano w niej głównie właśnie meble kuchenne. W 1927 r. kolejne pokolenie – Herbert i Julius Koerpel (kuzynowie) wznieśli bardzo nowoczesny (na tamte czasy) młyn przy ul. Bolesława Chrobrego, a dawny budynek młyna przy Dworcowej wszedł w skład fabryki mebli.

Po wojnie oba zakłady odebrano właścicielom, co było niezgodne nawet z niesprawiedliwą ustawą nacjonalizacyjną, bo firma zatrudniała mniejszą liczbę pracowników niż określono to w nowym komunistycznym prawie. Szamotulską meblarnię (tej nazwy na co dzień używano) rozbudowano, najpierw działała samodzielnie, później – jako jeden z zakładów Wielkopolskich Fabryk Mebli z siedzibą w Obornikach. Zakład działał do 2003 r., budynki rozebrano w 2019 r. Również w tym roku zniknął z powierzchni ziemi przedwojenny młyn przy ul. Chrobrego. Po wielkich dziełach rodziny Koerplów w Szamotułach nie ma już śladu, pozostały wspomnienia kilku pokoleń szamotulan.



Nad bazyliką kolegiacką w Szamotułach o zachodzie słońca.

Na zdjęciu widoczny jest krzyż, wiatrowskaz i zwieńczenie sygnaturki, czyli małej wieży, w wypadku naszego kościoła nad prezbiterium, czyli na szczycie fasady wschodniej (sygnaturki były sytuowane także nad skrzyżowaniem naw). Umieszczano w nich najmniejszy dzwon, również nazywany sygnaturką. Bardzo często chowano tam także dokumenty związane z fundacją kościoła, jako świadectwo dla przyszłych pokoleń. Data na wiatrowskazie nie wiąże się, oczywiście, z powstaniem świątyni. Najstarsza zachowana wzmianka o kościele pochodzi z 1423 r., powstał on najprawdopodobniej w 2. połowie XIV w., a w XV w. został przebudowany. Zdjęcie Łukasz Wlazik (SzamoDron).



2. Spacer z Historią – Rynek

W sobotę 5 października – w strugach deszczu – odbył się nasz 2. Spacer z Historią. Dziękujemy wszystkim, którzy w tak niekorzystnych warunkach byli z nami – to aż ponad 30 osób, naprawdę podziwiamy Państwa chęć poznania historii Szamotuł! Głównym tematem naszej, skróconej nieco, wyprawy był szamotulski Rynek – do zdjęć naszych parasoli dołączamy więc fotografię, której autorem jest Piotr Mańczak.

Kilka zdań dla tych, którzy nie zdołali dotrzeć. Miasto Szamotuły najprawdopodobniej nie miało murów, ponieważ rynek i sąsiadujące z nim ulice były chronione przez naturalne granice w postaciu wód: od południa i wschodu (dzisiejsza Dworcowa i Poznańska) – rzeka Sama, od północy (Wroniecka) – struga, która potem przechodząca w fosę, od zachodu – mokradła (współcześnie mocno osuszone). Z przekazów wiadomo o trzech bramach miejskich: przed mostami na Dworcowej i Poznańskiej oraz na Wronieckiej na wysokości kamienicy, gdzie dziś jest apteka, a kiedyś kawiarnia Pod Basztą.

Wysłuchaliśmy historii kilku kamienic (np. domu, w którym mieszkała niemiecko-polska rodzina Scharwenków; synowie Xaver i Philipp byli wybitnymi kompozytorami, ciągle bardziej znanymi w Niemczech miż w Polsce), zniszczonego na początku niemieckiej okupacji pomnika św. Jana Nepomucena, który stanął na rynku po powodzi 1725 r., oraz krzyża, którego początek wiąże się z osobą szamotulskiego stolarza uciekającego przed pruskim wojskiem w okresie Wiosny Ludów (z tą historią można się zapoznać w artykule http://regionszamotulski.pl/krzyz-na-rynku-w-szamotulach/). Spotkanie prowadzili: Piotr Nowak, Łukasz Bernady i Agnieszka Krygier-Łączkowska.

Zapraszamy na kolejny spacer – 26.10.2019 r. Wtedy już na pewno wejdziemy do kościoła św. Krzyża i zabudowań poklasztornych, wcześniej jednak wysłuchamy innych historii związanych z tą częścią miasta. O godz. 12.00 spotkajmy się przy pomniku Maksymiliana Ciężkiego. Mamy nadzieję, że pogoda będzie lepsza.

Więcej zdjęć Szamotuł autorstwa Piotra Mańczaka http://regionszamotulski.pl/szamotuly-nieszablonowo-w-obiektywie-piotra-manczaka/.



Szamotulscy nauczyciele Szkoły Powszechnej nr 1

Prezentowane zdjęcie z 1929 r. należało do Johanny Bohm – Niemki, która pracowała w klasach dla dzieci niemieckich w szamotulskich szkołach. Na odwrocie jest notatka sporządzona przez właścicielkę, można z niej odczytać nazwiska poszczególnych nauczycieli. Stoją z tyłu (od lewej): Elimer, Szubszyński, Dolski, (Stanisław) Zgaiński, Typ; w środkowym rzędzie: Jankowski, Pstyka, (Eleonora) Jasiewicz, Kluge, Jonć, (Maria) Kania, Bartecki; z przodu: Schuster, (Johanna) Bohm, Wankowicz, (Antonina) Nowicka, (Leon) Gierszewski, (Maria) Zwierzyńska, Janek, Lis.

Szkoła przy ul. Staszica działała wówczas zaledwie od kilku miesięcy – od września 1928 r. Początkowo umieszczono w niej klasy żeńskie, a chłopcy uczyli się w budynku przy ul. Kapłańskiej, jednak już po dwóch miesiącach dokonano zamiany. W listopadzie obu szkołom nadano też oficjalnie patronów i nazwy: Publiczna Męska Szkoła Powszechna im. Stanisława Staszica oraz Publiczna Żeńska Szkoła Powszechna im. Marii Konopnickiej. Kierownikiem szkoły przy ul. Staszica został wówczas (do 1936 r.) widoczny na zdjęciu w dolnym rzędzie Leon Gierszewski, wcześniej – od 1924 r. – pełnił tę funkcję w szkole przy ul. Kapłańskiej. Kierownictwo szkoły żeńskiej w lutym 1929 r. objęła widoczna także na zdjęciu Antonina Nowicka (na stanowisku pozostała do 1947 r.). Warto zwrócić uwagę także na Stanisława Zgaińskiego (1907-1944) – nauczyciela, artystę, żołnierza AK, o którym wielokrotnie pisaliśmy na portalu.

Do 1927 r. działała szkoła dla dzieci niemieckich obok kościoła ewangelickiego (pl. Sienkiewicza, dziś nr 20 – siedziba Ośrodka Pomocy Społecznej), po jej zamknięciu uczniowie niemieccy zostali umieszczeni w szkole przy ul. Kapłańskiej, gdzie stworzono dla nich osobny oddział. Uczyła w nim właśnie Johanna Bohm, która początkowo zajmowała mieszkanie na górze szkoły, a po przeniesieniu oddziału do nowej szkoły przy ul. Staszica wynajęła pokój u rodziny Koniecznych w domu blisko szkoły (zdjęcie pozostało właśnie w tej rodzinie – więcej w artykule http://regionszamotulski.pl/maruszka-pod-okupacyjnym-niebem-szamotul/).

I ostatnia ciekawostka. Obok nazwisk nauczycieli Johanna Bohm napisała jeszcze: „Im strengen Winter 1929, -36º” – taka właśnie była tamta zima w Szamotułach (napisaliśmy o niej w artykule http://regionszamotulski.pl/zima-1929/).



30 września – Dzień Chłopca

W 1983 r. w szamotulskim Liceum Ogólnokształcącym (wówczas im. gen. Jarosława Dąbrowskiego) po raz pierwszy odbyły się z tej okazji Wybory Mistera Szkoły – impreza z przymrużeniem oka, bo nie o urodę kandydatów (przedstawicieli poszczególnych klas) tu w gruncie rzeczy chodziło, ale o wykonanie różnych zabawnych konkurencji. Oceny dokonywało żeńskie jury. W 1983 r. zwyciężył Grzegorz Heckert, koronę wręczyła mu Marianna Sobisiak – wówczas wicedyrektor szkoły. Na drugim zdjęciu widać duże emocjonalne zaangażowanie w imprezę żeńskiej części grona pedagogicznego. Od lewej siedzą: Stefania Jęczkowska, Barbara Borowiec, Irena Fludrowa, N.N., Teodozja Bąkowa, Iwona Rebelka, Maria Szaniawska i Jadwiga Skoracka, za nimi Rafał Pisula.