SIERPIEŃ

IMPREZY I KONCERTY

Trwające


Minione



KINO


Jarmark jak w międzywojniu

W niedzielę 26 lipca w parku Zamkowym w Szamotułach odbyły się w sumie trzy imprezy, składające się jednak na pewną całość: 3. Jarmark Szamotulski, wraz z podsumowaniem 8. pleneru „Wielki powrót rzeźb” (organizator SzOK), oraz 5. Rękodzielnik Szamotulski (Stowarzyszenie Lepsze Szamotuły). Impreza cieszyła się dużym zainteresowaniem, nie tylko mieszkańców Szamotuł.

Jarmark to żywe muzeum. W czasie jego trwania można obejrzeć przedmioty codziennego użytku i narzędzia, którymi posługiwali się nasi dziadkowie i pradziadkowie. Jest okazja uczestniczenia w warsztatach i pokazach dawnych zawodów, obejrzenia spektaklu dla dzieci i pokazu kuglarzy, wysłuchania koncertu oraz gry kataryniarza. Są dawne gry i pokazy zwierząt, a na tegorocznym jarmarku pojawiła się także żywa rzeźba „Dawny fotograf”, czyli duet artystów z Ukrainy, którzy wykonywali i drukowali dla widzów prawdziwe zdjęcia z ich udziałem. Chętni mogli, oczywiście, kupić tradycyjne wyroby spożywcze lub wyroby rękodzieła. Widzowie oglądali i fotografowali powstałe w czasie pleneru rzeźby, które już dziś rano zostały przewiezione do okolicznych wsi, gdzie znajdą swoje stałe miejsce.

Zdjęcia Marta Szymankiewicz




Szamotulskie plenery rzeźbiarstwa ludowego



Widoczna na zdjęciach rzeźba, wykonana podczas jednego z plenerów zorganizowanych w Szamotułach w 2. połowie lat 70., w parku Zamkowym stała najdłużej. Rozpadła się rok temu i nie dało się już jej naprawić. Dwa największe plenery odbyły się w tamtych czasach w 1976 i w 1977 r. Do Szamotuł przyjechało wielu twórców ludowych z różnych części Polski, np. cenieni rzeźbiarze Józef Oleksy z Rabki czy Antoni Bolek z Załęża k. Jasła. Był też – oczywiście – szamotulanin Henryk Hagel: w 1976 r. w parku stanęła jego rzeźba Babcia, a rok później  Dziadek (w niektórych domach, nie tylko w Szamotułach, z pewnością są takie Babcie niewielkich rozmiarów lub inne rzeźby tego twórcy).

Rzeźby, które po plenerach ustawiono w dwóch rzędach w parku w Szamotułach, określano wówczas jako monumentalne. Trzeba pamiętać, że twórcy posługiwali się tylko dłutem i siekierą, a pilarz mógł im pomóc przy jakimś początkowym cięciu. Pojedyncze rzeźby pojawiły się w Szamotułach także w następnych latach. My pamiętamy te, które w tamtych czasach stały na Rynku (skwerek przy ubikacjach miejskich) i przy poczcie (skwerek gdzie łączą się Dworcowa i Ratuszowa).

Przypominamy, że w Szamotułach trwa właśnie 8. plener z cyklu „Wielki powrót rzeźb”, organizowanego przez Szamotulski Ośrodek Kultury od 2011 r. Do soboty można oglądać pracę twórców, a ich gotowe dzieła będą zaprezentowane 26 sierpnia w czasie „Jarmarku szamotulskiego” (w godz. 14.00-18.00). Zapraszamy – to bardzo ciekawe imprezy dla całych rodzin!

Zdjęcia Andrzej Bednarski.


Zapraszamy do obejrzenia relacji z 1. dnia pleneru (21.08.2018 r.. Jej autorem jest Ryszard Kurczewski (szamotulok.pl)



Most, który do nikogo nie należy

Widoczny na zdjęciach most kolejowy na Warcie łączy Brączewo, leżące w  powiecie szamotulskim, ze Stobnicą, należącą już do powiatu obornickiego. Powstał w 1910 r., ma długość ponad 240 m i cechuje go rzadka w zachodniej części Polski konstrukcja blachownicowo-kratownicowa, zachowana mimo dwukrotnego niszczenia mostu w czasie II wojny. Przez most przebiegała linia kolejowa nr 381, relacji Oborniki Wlkp. – Wronki, ruch pasażerski przestał na niej funkcjonować w 1991 roku, a towarowy – w 2000. Od tego czasu most niszczeje, a okoliczni mieszkańcy z narażeniem życia przechodzą po nim na drugą stronę rzeki.

Obecnie powstaje ścieżka rowerowa od Obornik do Stobnicy. Byłoby świetnie, gdyby przedłużyć ją i – przez most – poprowadzić do Obrzycka. I tu powstaje problem, inny nawet niż finanse. Nie wiadomo bowiem, do kogo most należy. PKP twierdzi, że przekazało go Skarbowi Państwa, jednak nikt tej własności nie przejął. Kilka tygodni powstała Inicjatywa Stobnica-Brączewo, która wystosowała petycję do władz o przejęcie tego obiektu, jego rewitalizację i poprowadzenie tamtędy ścieżki pieszo-rowerowej. Popieramy tę akcję i zachęcamy do podpisywania petycji: https://www.petycjeonline.com/mostwstobnicy.

Zdjęcia Andrzej Bednarski.




Wojna polsko-bolszewicka a liczenie podatków

Marcelego Sławski dojrzałe życie spędził w Szamotułach, tu do dziś mieszka część jego potomków. Historia, którą chcemy pokazać, wiąże się jednak z czasem, kiedy mieszkał w Wielichowie (powiat grodziski). W Wielichowie prowadził on drogerię i był członkiem zarządu miejscowego Banku Ludowego. Dla tamtej części Wielkopolski Marceli Sławski stał się bardzo ważną postacią w czasie powstania wielkopolskiego. W 1920 roku w Wielichowie został kierownikiem miejskiej „kasy kameraryjnej i oszczędnościˮ. W sierpniu 1920 r. – w trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się wtedy Polska – Marceli Sławski (ojciec sześciorga dzieci) chce znów iść walczyć w obronie niepodległości. 11 sierpnia napisał do swoich przełożonych: „Na zebraniu Towarzystwa „Sokół” w dniu 10.08 przy apelu do wstępowania do Armii Ochotniczej zgłosiłem się, aby podać się władzy wojskowej do dyspozycji. O ile szanowna Rada Miejska raczyła mnie na czas trwania wojny z mych obowiązków rendanta zwolnić, natenczas wstąpię w szeregi naszej Armii, aby zagrożoną Ojczyznę razem z drugimi bronić”. Opinia burmistrza Wielichowa w tej sprawie była jednak negatywna: „[…] Nie mogę ja na to zezwolić, aby p. Sławski opuścił dotychczas zajmowane stanowisko, a tem więcej w obecnych czasach, gdzie jest pożyczka do subskryptowania i kasy nasze jedna jak i druga w swoich zestawieniach się opóźniają. Dalej któż ma załatwić te wielkie prace podatkowe?”. Nie wiemy, czy taka postawa burmistrza i radnych zniechęciła Marcelego Sławskiego do pracy w Wielichowie. Z zachowanych dokumentów wynika, że na początku 1921 roku przeniósł się do Szamotuł, gdzie objął stanowisko „rendantaˮ Powiatowej Kasy Komunalnej i Powiatowej Kasy Oszczędności, od 1923 roku był jej dyrektorem. W Szamotułach mieszkał do 2. wojny, lokalna prasa nazywała go „znanym obywatelem”. Jako działacz patriotyczny i dawny powstaniec został aresztowany przez Niemców i trafił do obozu koncentracyjnego w Dachau, gdzie zmarł 26.10.1940 r. w wieku 60 lat.

Zdjęcia i dokumenty z archiwum rodzinnego – Kamil Słomiński (prawnuk).




Bohater w hołdzie bohaterom

Bitwa warszawska (13-15.08.1920 r.) była najważniejszym starciem w wojnie polsko-bolszewickiej. Zadecydowała o zachowaniu przez Polskę niepodległości, uznawana jest za 18. przełomową bitwę w historii świata, ponieważ zatrzymała rozprzestrzenianie bolszewizmu w całej Europie. Gen. Józef  Haller, widoczny na zdjęciu pod szamotulskim pomnikiem Powstańca, kierował organizacją Armii Ochotniczej – zrywu Polaków w obliczu utraty dopiero co odzyskanej niepodległości. W czasie bitwy warszawskiej dowodził Frontem Północnym, wchodził w skład Rady Obrony Państwa. 7.06.1931 r. gen. Haller przybył do Szamotuł na poświęcenie sztandaru koła Związku Hallerczyków (koło powstało w 1920 r.).

Tych, którzy nie czytali jeszcze artykułu o szamotulskim pomniku Powstańca, a właściwie 3 pomnikach stojących w tym samym miejscu, zapraszamy do lektury http://regionszamotulski.pl/pomnik-powstania-wielkopolskiego/

Zdjęcie z archiwum Barbary Piekarzewskiej (zakład fotograficzny Alojzego Mocka i rodziny Piekarzewskich).




Dawne szamotulskie targowisko

Lata 60. XX w. – targ w Szamotułach, ul. Braci Czeskich. Plac targowy, częściowo, powstał na miejscu synagogi, zburzonej przez Niemców w październiku 1939 r. Na niepublikowanym dotąd zdjęciu widać też nieistniejące już dziś domy przy ul. Braci Czeskich (do 1956 r. ulica nosiła nazwę Szerokiej, a jeszcze wcześniej Żydowskiej). Zdjęcie otrzymaliśmy wraz z bardzo miłym mailem od jego autora – Michała Sitowskiego, absolwenta szamotulskiego liceum, syna zasłużonego szamotulskiego lekarza. Wykonane zostało z okna domu przy Garncarskiej, gdzie wówczas mieszkała rodzina Sitowskich i wyróżnione w szkolnym konkursie fotograficznym.

Polecamy opublikowane w ostatnim czasie na naszym portalu artykuły dotyczące szamotulskiego handlu w latach 70. i 80.:  http://regionszamotulski.pl/szamotulskie-sklepy-w-prl-u/  i  http://regionszamotulski.pl/szamotulskie-sklepy-w-prl-u-2/ .




Zanim zniknie na zawsze. Meblarnia w Szamotułach

Klip dedykujemy pracownikom szamotulskiej meblarni – wszystkim tym, którzy w ciągu prawie stu lat istnienia firmy swój talent, czas i siły poświęcali na stworzenie mebli, które stawały się częścią domów w różnych państwach świata, także naszych domów. Dziękujemy!

Klip: zdjęcia z pleneru Klubu i Sekcji Fotograficznej SzOK (opiekun Tomasz Koryl), 2011 r. Naszym pomysłem było połączenie zdjęć z muzyką z płyty Robaka (Jarka Bogackiego) – ten dynamiczny utwór skojarzył nam się z dźwiękami, które można było usłyszeć, gdy przechodziło się koło hali produkcyjnej meblarni. Montaż Aleksandra Koryl.



1 sierpnia – rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

W Powstaniu Warszawskim wzięli także udział mieszkańcy Ziemi Szamotulskiej. Na naszym portalu zamieściliśmy kilka miesięcy temu artykuł poświęcony szamotulaninowi Leonowi Michalskiemu (http://regionszamotulski.pl/leon-michalski/) – uczestnikowi Powstania. Dziś przypominamy postać ks. Henryka Szklarka.



Wielu szamotulan z pewnością pamięta ks. Henryka Szklarka. Od czasu przejścia na emeryturę w 1984 r. przez kilkanaście lat pomagał w parafii św. Krzyża, mieszkał u swojej rodziny – najpierw w Gałowie, potem w Szamotułach. Z Szamotułami był związany także wcześniej, to tu uczył się w Gimnazjum im. ks. Piotra Skargi, maturę zdał w 1929 r. Święcenia kapłańskie przyjął w 1934 r., był wikariuszem w Poznaniu, Rozdrażewie i Rogoźnie.

W czasie Wojny Obronnej 1939 r. pełnił funkcję kapelana Obornickiego Batalionu Obrony Narodowej. Po klęsce wrześniowej pozostał w Poznaniu, gdzie pod zmienionym nazwiskiem (Henryk Szymański) ukrywał się przed poszukującym go gestapo. Był kapelanem Sióstr Służebniczek, włączył się także w prace konspiracyjne. 8.12.1939 r. w jego mieszkaniu zawiązano tajną organizację pod nazwą Wojsko Ochotnicze Ziem Zachodnich. Po dekonspiracji tej organizacji ks. Szklarek wyjechał do Generalnej Guberni. Tam przystąpił do ZWZ-AK, od 1941 r. był kapelanem w obwodzie Warszawa – Stare Miasto. W 1942 r. otrzymał awans na majora, a w lipcu 1944 r. został pułkownikiem. Używał  pseudonimów „Mrówka”, „Rogoziński” i „Trzcielski”.

Podczas Powstania Warszawskiego był kapelanem Zgrupowania „Kuba” – „Sosna” (w Grupie „Północ”), walczącego na Starówce. 20 sierpnia 1944 r. w czasie odprawiania przy ołtarzu polowym mszy św. dla powstańców został ciężko ranny odłamkiem bomby. Po kapitulacji jako ranny został przewieziony do szpitala w Piotrkowie Trybunalskim, skąd udało mu się uciec.

Po wojnie wrócił do pracy wikariusza w Rogoźnie, a od 1946 r. był wikariuszem w Ludomach. W czasach stalinowskich był prześladowany: aresztowano go w 1952 r. i po 7 miesiącach śledztwa Wojskowy Sąd Rejonowy w Poznaniu skazał go na 4 lata więzienia; wolność odzyskał w 1954 r. w wyniku amnestii. Przez 12 lat władze nie pozwalały mu jednak pracować w diecezji poznańskiej. W 1966 r. został proboszczem w Wilczynie.

W 2001 r. otrzymał awans na pułkownika rezerwy. W 2009 r. prezydent Lech Kaczyński nadał ks. Henrykowi Szklarkowi Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla niepodległości kraju. W  imieniu prezydenta order  wręczył księdzu w jego mieszkaniu w Szamotułach Andrzej Duda, ówczesny podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta.



Polskie Nagrania z płytą „Szamotuły”

Pokoleniu, które żyło w PRL-u, nazwa Polskie Nagrania kojarzy się z wytwórnią, wydającą głównie nagrania polskich wykonawców. Do tej nazwy nawiązali Jarek Bogacki („Robak”), Patryk Kraśniewski („Wąski”) i Piotr Ruciak („Drut”), którzy wspólnie nagrali wydaną w końcu czerwca płytę zatytułowaną Szamotuły.

Są właśnie stąd – z Szamotuł, tu mieszkają i pracują (jak Jarek Bogacki, instruktor SzOK-u, akustycznie obsługujący liczne szamotulskie koncerty) lub wracają (jak Patryk Kraśniewski – pianista, muzyk różnych zespołów, związany w przeszłości z muzyką reggae, ale także z jazzem, a w czasach nieodległej wczesnej młodości nagradzany jako wykonawca muzyki klasycznej).

Nagrana przez nich płyta łączy różne style. Z jednej strony podkład muzyczny mocno wiąże się z hip-hopem, ponieważ mamy do czynienia z charakterystycznym dla tego stylu samplowaniem, czyli wykorzystaniem do stworzenia linii melodycznej pociętych fragmentów innych utworów. W tym wypadku materiał stanowią nagrania polskich wykonawców czasów PRL-u, nagrania nieco trzeszczące jak to na starych winylowych płytach. Za tę warstwę utworów odpowiada Jarek Bogacki, który w dużej mierze powrócił do materiału przygotowanego z Patrykiem Kraśniewskim i innymi osobami już 7 lat temu (żeby poczuć ten upływ czas, możemy dodać, że grający z nimi wówczas na perkusji szamotulanin Kuba Nadolny obecnie przygotowuje doktorat z astronomii na Wyspach Kanaryjskich).

Do tego dochodzi warstwa żywych instrumentów – klawisze Patryka Kraśniewskiego oraz gitara Piotra Ruciaka. Ten ostatni dołączył najpóźniej, lecz stał się równie ważną osobą w zespole, co pozostała dwójka: jest także autorem tekstów i wokalistą zespołu. Jego sposób śpiewania, bardzo interesujący i zróżnicowany, zdecydowanie odbiega od hip-hopu. Szczególnie ciekawe są jego teksty, za każdym razem opowiadające jakąś wyrazistą historię i w pomysłowy sposób nawiązujące do czasów PRL-u. Wydawnictwo dopełnia warstwa graficzna, również korespondująca z epoką sprzed półwiecza.

Płytę wydał Kalejdoskop Records.

Zapraszamy do wysłuchania jednego z 11 zawartych na płycie utworów: