Agnieszka Krygier-Łączkowska

Adolf Roepke – fotograf szamotulan w czasach zaborów

Fotografie z napisem u dołu „Atelier A. Roepke” i adresem z pewnością można znaleźć w wielu albumach ze zdjęciami szamotulan z początku XX wieku. Bo też zakład fotograficzny Adolfa Roepkego był przez ponad ćwierć wieku prawdopodobnie jedynym miejscem, w którym mieszkańcy Szamotuł i okolic mogli się sfotografować.

Adolf Roepke nie był pierwszym fotografem, który miał swój zakład w Szamotułach. W zbiorach krakowskiego Muzeum Fotografii odnalazłam kilka zdjęć dwóch autorów, przy nazwisku których widnieje miejsce: Samter (Szamotuły). Są to P. Gull i Emil Müller. Zdjęcia datowane są orientacyjnie na ostatnią dekadę XIX w., brak też dokładnego adresu zakładu. Istnieje prawdopodobieństwo, że któryś z tych zakładów (a być może był to jeden zakład, który przechodził z rąk do rąk) przejął właśnie Adolf Roepke, który zamieszkał w Szamotułach ok. 1895 roku.

Historii Adolfa Roepkego i jego rodziny nie poznałabym, gdyby nie odezwała się do mnie jego prawnuczka – Angela Felińska z Poznania.

Adolf Roepke przeniósł się do Szamotuł z Friedebergu, czyli dzisiejszych Strzelec Krajeńskich. Na zdjęciach powstałych w latach 1895-1900 widnieją dwa adresy: Friedeberg, Richtstrasse 88 (dziś Strzelce Krajeńskie, ul. Bolesława Chrobrego)  i Samter, Bahnhofstrasse 39 (Szamotuły, ul. Dworcowa). Wynika z tego, że przez pierwsze lata pobytu w Szamotułach Adolf Roepke utrzymywał dwa zakłady: nowy w Szamotułach i dawny w Strzelcach Krajeńskich. Na zdjęciach powstałych ok. 1902 roku jest już tylko jeden napis: Samter i nowa lokalizacja zakładu: Neustadt 111 (Nowe Miasto, czyli dzisiejszy pl. Sienkiewicza). Na początku XX w. Adolf Roepke działał także we Wronkach – na zdjęciach znów pojawia się podwójna lokalizacja firmy. Najdłużej – od ok. 1905 r. – zakład mieścił się przy Töpferstrasse 6 (dziś Garncarska 13). W tym miejscu zamieszkała też rodzina fotografa.


Anneliese Roepke, ok. 1899 r. i z braćmi Albertem i Erichem, ok. 1901 r.


Adolf był z pochodzenia Niemcem i ewangelikiem. Ożenił się jednak – jak to wówczas często bywało – z Polką i katoliczką – Alwiną z domu Fautler. Alwina (1863-1958) urodziła się w Birnbaum, czyli w Międzychodzie. Młodzi pobrali się w 1884 r. w okolicach Frankfurtu. Na zdjęciach widać, że Alwina była bardzo piękną kobietą. Małżeństwo doczekało się trojga dzieci: dwóch synów i córki. Najstarszy był Albert, potem Anneliese (później nazywana Anelizą i Anną, 1898-1974) i Erich (1900-1986). Dwójka młodszych urodziła się już w Szamotułach. Wszystkie dzieci kształciły się w miejscowej szkole, tak jak ojciec zostały ewangelikami. W zachowanym pamiętniku Anelizy z wpisami kolegów z lat 1909-12 znaleźć można nazwiska dzieci wielu znanych w tamtym czasie szamotulan, są Niemcy, Polacy i Żydzi. Aneliza opowiadała wnuczce, że chodziła do szkoły razem z dziećmi różnych wyznań, a pastor, ksiądz katolicki i rabin przychodzili i na lekcje religii zabierali uczniów – każdy swoją grupkę. Albert i Erich po ukończeniu szkoły wyjechali dalej się kształcić w głębi Niemiec, obaj zostali inżynierami i nie powrócili już do Szamotuł.

W domu Angeli Felińskiej znajduje się także puchar – nagroda zdobyta przez pradziadka Adolfa w zorganizowanych w Szamotułach zawodach strzeleckich. Przez długie lata przechowywana była moneta, prawdopodobnie denar z czasów Władysława IV. W czasie kopania kanalizacji w Szamotułach znaleziono garnek z tymi monetami i mieszkańcy mogli je kupić. Niestety, jakiś czas temu denar poszedł na oględziny do rzeczoznawcy i już nie wrócił do właścicieli.


Zwykle najmniej zdjęć ma sam fotograf. Prawdopodobnie jedyne zachowane zdjęcie Adolfa Roepkego. Razem z nim na fotografii są żona Alwina i dzieci. Ok. 1903-1904.


W latach 1. wojny światowej Adolfowi Roepkemu przydzielono zadania związane z łącznością, zajmował się gołębiami, które wykorzystywane były przez armię niemiecką do przenoszenia wiadomości, a nawet przymocowywano do nich miniaparaty fotograficzne. W tej pracy pomagała mu córka Aneliza. Zmarł krótko przed zakończeniem wojny – 12 lipca 1918 r. Pochowany został prawdopodobnie na cmentarzu ewangelickim w Szamotułach przy pl. Kościelnym (Sienkiewicza), zlikwidowanym po 2. wojnie światowej. Alwina Roepke przez 3 lata prowadziła jeszcze zakład fotograficzny po mężu.

Informacje o kolejnych właścicielach można znaleźć w prasie. „Dziennik Powiatu Szamotulskiego” z 14 lipca 1921 roku zamieścił ogłoszenie, w języku polskim i niemieckim, o przejęciu zakładu przez Nowackiego i Porawskiego, nazywających siebie „długoletnimi fachowcami”, którzy będą się starali „ku ogólnemu zadowoleniu wszelkie prace wykonać” i proszą, aby „zaufanie byłej firmy na nich przenieść”. Trudno powiedzieć, czy jakość pracy była gorsza, czy zaufanie mniejsze niż wobec poprzednika, pewne jest natomiast, że już po roku zakład objął kolejny właściciel, a właściwie właścicielka – Zofia Brzezińska z domu Matuszewska – żona szamotulskiego witrażysty Michała Brzezińskiego, którego prace – wystawione w 1929 r. na Powszechnej Wystawie Krajowej – chwalił sam prezydent Ignacy Mościcki. Brzezińscy w budynku na Garncarskiej prowadzili oba zakłady: fotograficzny i witrażowniczy, a na początku lat 30. przenieśli je do nowego budynku przy Kościelnej 11 (dziś 13). Zdjęcia wykonywane w Szamotułach w okresie międzywojennym mają zwykle właśnie charakterystyczny odcisk „Foto Z. Brzezińska Szamotuły”.


Dom przy ul. Garncarskiej w Szamotułach – miejsce zamieszkania rodziny Roepków i zakład fotograficzny Adolfa


Wróćmy jednak do rodziny Adolfa Roepkego. Sprzedaż zakładu przez wdowę po nim wiązała się z wyprowadzką z Szamotuł. Właśnie w 1921 r, 28.06, Aneliza wyszła za mąż za Aleksandra Brodniewicza (1888-1933) z Sierakowa. Sama z rodziny mieszanej niemiecko-polskiej i ewangeliczka poślubiła Polaka, powstańca wielkopolskiego i katolika. Pochodzenie nie miało tu jednak większego znaczenia, bo Aleksander – kapitan Wojska Polskiego – bez trudu uzyskał zgodę władz zwierzchnich na ślub. Mąż Anelizy był kuzynem ks. Narcyza Putza, dawnego wikariusza szamotulskiej parafii kolegiackiej (1903-13), w czasie II wojny zamęczonego w obozie koncentracyjnym w Dachau i w 1999 r. ogłoszonego przez Jana Pawła II błogosławionym. Po ślubie młodzi zamieszkali w Poznaniu, razem z Alwiną, która po jakimś czasie przeniosła się do Niemiec do najmłodszego syna.

Aneliza z sentymentem wspominała Szamotuły. To było miasto jej dzieciństwa i młodości. Z niektórymi koleżankami z czasów szkolnych utrzymywała kontakty przez długie lata. W szamotulskim „Jeziórku” uczyła się pływać podtrzymywana na wędce, z rodzicami i rodzeństwem jeździła na majówki do Gałowa i Gaju Małego. Jeśli na początku października było jeszcze ciepło, swoje urodziny wyprawiała na dworze, w ogrodzie. Stykał się z nim sad, z którego owoce mama ofiarowywała w prezencie innym ludziom. Mieli kota, odprowadzającego Anelizę aż do dworca. I widocznego na fotografiach psa, który – gdy klient atelier nie zdjął kapelusza – na rzuconą przez Adolfa uwagę „Panu jest chyba gorąco” skakał wysoko i zrzucał nakrycie z głowy delikwenta.


Anneliese Roepke z psem, ok. 1920 r.


Wspominała, jak razem z rówieśnikami – jako duch – straszyła ludzi na ulicy i w pobliskim parku, w prześcieradle i z głową w wydrążonej dyni. Chodziła też na szkolne bale przebierańców. Na jednym z nich w stroju dziewczęcym wystąpił jej starszy brat Albert. Wpadł w oko jednemu z nauczycieli, który adorował go w czasie całej zabawy i miał potem z tego powodu duże nieprzyjemności.

Wspominała, jak w jej domu komentowano bicie dzwonów przy kolegiacie. Kiedy odbywał się pogrzeb jakiegoś zamożnego mieszkańca Szamotuł, odzywał się duży dzwon, który swoim niskim tonem rozgłaszał: „Miał – dał – miał – dał”. Kiedy chowano jakiegoś biedniejszego szamotulanina, słychać było mniejszy dzwon, który wyższym głosem jakby powtarzał: „Nie miał – nie dał – nie miał – nie dał”.  Opowiadała też o wielkim drzewie rosnącym przy kolegiacie – były to czasy kiedy był to najpotężniejszy wiąz w całej Wielkopolsce. W jej wersji opowieści drzewo nie było kojarzone z postacią króla Jana III Sobieskiego, lecz z Napoleonem Bonaparte, który miał ukryć się w konarach drzewa.

Kiedy w latach 50. i 60. Aneliza przyjeżdżała z wnuczką Andżelą do Szamotuł, wiele osób mówiło jej na ulicy: „dzień dobry”. Prawdopodobnie w starszym wieku upodobniła się do swojej matki Alwiny, a tę szamotulanie dobrze pamiętali.


Aneliza i Aleksander Brodnieiczowie z córką Gizelą, ok. 1930 r.


Inne fotografie wykonane w Atelier A. Roepkego


Z lewej – zdjęcie ślubne Franciszki i Bronisława Napierałów, 1906 r. (własność Jan Kulczak). Z prawej – nieznana rodzina (zdjęcie z aukcji internetowej)

Z lewej – zdjęcie dziewczynki w stroju komunijnym, ok. 1895-1900 (Muzeum  Fotografii w Krakowie). Z prawej – nieznane z nazwiska matka i córka, ok. 1900-1905 (zdjęcie z aukcji internetowej)

Z lewej Edward Karpiński (por. http://regionszamotulski.pl/rodzina-karpinskich/, zdjęcie – właśność Irena Krawczyńska). Z prawej – nieznane dzieci (zdjęcie z aukcji internetowej).

Z lewej – rodzina Rybarczyków: Władysław i Marta (w strojach komunijnych) z rodzicami Marią i Józefem oraz z młodszymi siostrami – Cecylią i Leokadią, 1912 r. (własność Jan Kulczak). Z prawej – nieznana para (zdjęcie z aukcji internetowej).

Zdjęcia innych szamotulskich fotografów (ok. 1885-1895)

Źródła fotografii powyżej – Muzeum Fotografii w Krakowie


Rewers fotografii z zakładu Adolfa Roepkego


Rodzina Adolfa Roepkego

Alwina Roepke w młodości (ok. 1885 r.)

Alwina Roepke, przed 1920 r.

Albert Roepke, ok. 1920 r.

1. strona pamiętnika Annelisy, 1909 r.

Anneliese, ok. 1915 r.

Anneliese Roepke, ok. 1920 r.

Anneliese Roepke, ok. 1920 r.

Aneliza i Aleksander Brodniewiczowie, 1. połowa lat 20. XX w.

Fragment ekspozycji w baszcie Halszki. Zdjęcie – Klub i Sekcja Fotograficzna SzOK


Zdjęcia rodzinne udostępniła Angela Felińska