Witold Mikołajczak

Ludwik Mycielski – zapomniany bohater powstania listopadowego

Ludwik Mycielski był synem Stanisława Mycielskiego (ur. 1743 r. w Nowej Wsi pod Wronkami, zm. 1813 w Poznaniu), działacza niepodległościowego i pułkownika wojsk napoleońskich, oraz Anny z Mielżyńskich (ur. 1767 r. w Gołańczy, zm. 1840 w Poznaniu). Badacze podają różne daty urodzenia Ludwika, najbardziej prawdopodobna − 1797 rok, miejsce − Kobylepole (dziś część Poznania). Kształcił się wraz z bratem bliźniakiem Michałem w Metz we Francji.

Następnie wstąpił do armii Księstwa Warszawskiego, w której dosłużył się stopnia porucznika. Brał udział w wojnie 1812 roku, podczas której dostał się do niewoli pod Słonimem. Uwolniony został dzięki interwencji następcy tronu szwedzkiego J. B. Bernadottego. W latach 1815-1817 służył w armii Królestwa Polskiego. Ze względu na zły stan zdrowia złożył dymisję i zamieszkał w majątku Gorzyce pod Kościanem.


Ludwik Mycielski – litografia. Źrodło: Polona


W 1822 roku ożenił się z Elżbietą Mielżyńską, w 1826 roku − po śmierci teścia Stanisława − osiadł w majątku żony w Wydawach pod Poniecem. Miał dwóch synów: Stanisława i Michała oraz trzy córki: Annę, Elżbietę i Marię.

Na wieść o wybuchu powstania wyruszył do Warszawy, by jako ochotnik wstąpić do armii. Brał udział w bitwie pod Dobrem 17 lutego, Wawrem − 19 lutego i w walkach o Olszynkę Grochowską − 20 i 25 lutego 1831 roku. W trakcie tej ostatniej bitwy poległ.


Bitwa pod Grochowem – obraz Bogdana Willewaldego z ok. 1850 r.


Gen. Ignacy Prądzyński pisał o ostatnim swoim spotkaniu z Ludwikiem Mycielskim, do którego doszło, kiedy przed świtem z rozkazu gen. Józefa Chłopickiego objeżdżał polskie pozycje w olszynie. Przyrzekli sobie, że gdyby któryś z nich zginął, to ten, który przeżyje, zaopiekuje się rodziną poległego.

Śmierć Mycielskiego podczas bitwy 25 lutego tak opisuje Stanisław Barzykowski:

Bogusławski swoich czwartaków wiedzie. Obok Bogusławskiego widać jakąś figurę w mundurze, żołnierza prostego… Był to Mycielski, obywatel zamożny z Księstwa Poznańskiego, mąż uwielbiany od nadobnej żony, ojciec szczęśliwy pięciorga dziatwy. Na odgłos powstania, jakby o wszystkim zapomniał, wszystkiego się wyrzekł, sercu nakazał milczeć, i pośpieszył, gdzie ojczyzna wzywa. Nie szukał rang i stopni, tylko za ojczyznę walczyć pragnął, z jej odwiecznym wrogiem bić się żądał. Wszedł jako prosty żołnierz do pułku czwartego, którego reputacja była mu zaręczeniem, że do najtrudniejszych spraw wojennych użytym będzie. Kolumny nasze śmiałym krokiem naprzód postępują, artyleria nieprzyjacielska na wzgórzach Kawęczyna ustawiona, rzęsisty sypie ogień i przystęp do lasu wzbronić usiłuje. Lecz nadaremne usiłowanie, nasi nie zachwiani posuwają się. Piechota nieprzyjacielska występuje na początek lasu i ogniem rotowym [ogień w szyku trzyszeregowym; każdy szereg strzelał kolejno, 1. − przyklękając, 2. i 3. na stojąco − przyp. red.] ich przyjmuje. Skrzynecki nie kazał odpowiadać, strzału dawać, „naprzód”, zawołał, „naprzód,” powtórzył Bogusławski i kolumna maszeruje. Mycielski ranny w rękę, jest to pierwsza jego rana, drugą ręką chustę spokojnie z szyi zdejmuje, ranę nią opatruje i dalej do boju śpieszy. Już nasi przybyli i smugów rowów i olszyny dosięgają. Mordercza walka wszczyna się, wpierają się wzajemnie i wypierają. Trzykroć nasi się wdzierają i trzykroć cofać się muszą. Mycielski po raz drugi ranny w nogę oddziera kawał podszewki od munduru, opatruje nią ranę i do boju wraca. Skrzynecki wyniosły wzrostem, wyniosły i męstwem, podnosi się jak sztandar wśród swoich i silnym głosem woła: „na bagnety”. „Na bagnety” powtarza waleczny Bogusławski, i olszyna bagnetami się jeży. Nieprzyjaciel już oprzeć się nie może, trupami zaściela pobojowisko i w nieporządku z lasu uchodzi. Polacy są panami lewej strony olszyny. Mycielskiego trzecia kula w pierś uderza, pada wtedy i jak bohater śmiercią kończy”.

Tak przedstawił okoliczności śmierci historyk powstania i członek Rządu Narodowego Stanisław Barzykowski. Czy rzeczywiście w tej fazie bitwy zginął nasz bohater? Autor tej relacji uczestniczył w bitwie, jednakże przebywał przy sztabie naczelnego wodza gen. Michała Radziwiłła, około 2 km od olszynki, w pałacyku, do dziś istniejącym. To właśnie w nim toczy się akcja Warszawianki Stanisława Wyspiańskiego, który w swojej sztuce wspomina o śmierci gen. Żymirskiego i jakimś dzielnym oficerze.


Olszynka Grochowska, Czwartacy – obraz Wojciecha Kossaka z 1928 r.


Aby spróbować ustalić okoliczności śmierci Ludwika Mycielskiego, trzeba odtworzyć ogólny przebieg walki tego dnia.

Olszynka Grochowska była niewielkim laskiem, długim na około 1,7 km, i przeciętym dwoma potężnymi rowami melioracyjnymi. Jak pisał gen. Prądzyński, rowy te nadawały pozycji wielkiej mocy, gdyż ograniczały możliwości manewru artylerii rosyjskiej i jeździe. W stosunku do obu rowów lasek ten biegł pod skosem. Południowa część olszyny znajdowała się pomiędzy obu rowami, natomiast północna jej część prawie cała znajdowała się po zachodniej stronie wewnętrznego rowu, była zatem znacznie cofnięta w stosunku do południowej części.

Takie jej usytuowanie było przyczyną wielu nieścisłości w relacjach pamiętnikarskich. Gdy w trzecim natarciu Rosjanie wyparli Polaków z północnej części olszyny, wielu uczestników bitwy było przekonanych, że cały lasek opanowali Rosjanie. Doszło nawet do tego, że ppłk Józef Święcicki zarzucił pułkowi grenadierów tchórzostwo, gdy ten nie natarł na południową część olszynki podczas kontrnatarcia brygady gen. Bogusławskiego. Tymczasem 2 pułk strzelców pieszych i 7 pułk piechoty liniowej zdołały utrzymać jej południową część i interwencja pułku grenadierów nie była konieczna.



Z innych relacji wynika, że odbicie północnej części olszynki odbyło się bardzo szybko. Tylko nacierający na lewym skrzydle 4 pułk strzelców pieszych na czele z gen. Franciszkiem Żymirskim, nacierając na wzgórza pod Kawęczynem, gdzie znajdowała się potężna bateria artylerii rosyjskiej, poniósł znaczne straty. W natarciu tym gen. Żymirskiemu kula armatnia urwała rękę, co było przyczyną jego śmierci.

Zasadniczy bój o olszynkę nastąpił podczas kolejnego − czwartego natarcia, gdy na ten niewielki lasek uderzyło 25 do 27 batalionów rosyjskich. Na czwartaków uderzyła wtedy brygada karabinierów z 2 dywizji grenadierów. Dowodził nią słynny z odwagi gen. Freigrant, który prawdopodobnie ruszył do natarcia szybciej, chcąc zyskać sławę pogromcy czwartaków. To prawdopodobnie dopiero w tej dramatycznej walce poległ Ludwik Mycielski.

Barzykowski tak ją opisał:

Pułk czwarty w miejscu na nią czeka, chce co prędzej zmierzyć się z owym wyborowym wojskiem cara, aby okazać, kto lepiej bagnetem władać potrafi. Z obydwu stron strzały jeszcze nie padły, bez grzmotów chmury do siebie się zbliżają, cichość ponura przepowiada wielką burzę. Dopiero gdy na pięćdziesiąt kroków do siebie się zbliżyły, raptem ogień rotowy się sypnął, jak grad rzęsisty kule padły. Bogusławski obiega swoją dziatwę i woła: „do oficerów strzelaj, zwolna mierz, w sam łeb pal; chciałeś rewolucji, teraz dobrze zabijaj, bo jak nie zwyciężymy będzie bieda”. Żołnierz zna głos swego dowódcy i wiernie go spełnia. Już rosyjski generał, naczelnik brygady ranny, już pułkownicy i szefowie batalionów z pola schodzą, brygada przerzedza się, wiele żołnierza traci, chwieje się na końcu tył podaje. Nie okryła się ona chwałą, gdyż ani jednego pułku polskiego przełamać nie mogła.



Michał Mycielski (1797-1849) – brat bliźniak Ludwika. Generał Wojska Polskiego, uczestnik walk napoleońskich, w latach 1824-29 adiutant księcia Konstantego, w czasie powstania listopadowego adiutant gen. Chłopickiego, po upadku powstania na emigracji we Francji. Litografia, źródło: Polona

Następnie czwartacy pomogli 8 pułkowi wyrzucić za rów zewnętrzny bataliony rosyjskie z VI korpusu litewskiego. Nie mniej dramatyczna walka podczas czwartego natarcia Rosjan rozegrała się w południowej jej części. Rosyjska 3 dywizja, wsparta pułkiem białostockim, dosłownie zalała południową część lasku, wypierając z niego 2 pułk strzelców pieszych.

Wtedy do kontrataku rusza pułk grenadierów, na czele poszczególnych batalionów stają: Chłopicki, u którego boku walczył jako adiutant Michał Mycielski (brat bliźniak Ludwika), Prądzyński i Milberg. Najpierw odrzucono brygadę, która obeszła olszynkę od południa. Następnie Prądzyński skierował swój batalion na południową część lasku, a 2 pułk strzelców pieszych zaatakował Rosjan od frontu. Bataliony rosyjskie w panice opuszczają południową część olszynki i próbują zorganizować opór w oparciu o rezerwową brygadę 3 dywizji w rejonie rowu zewnętrznego.


Chłopicki ze sztabem pod Olszynką – obraz Wojciecha Kossaka z 1914 r.


Chłopicki chce wykorzystać panikę w armii rosyjskiej i wysyła rozkaz gen. Tomaszowi Łubieńskiemu, by szarżował dwiema brygadami jazdy. Prawdopodobnie chciał, aby Łubieński zabrał rosyjskie działa ustawione w klinie pomiędzy szosą brzeską a starym traktem stanisławowskim. Ten jednak odmawia i szansa pozbawienia Rosjan znacznej części artylerii zostaje utracona. Niestety, również gen. Jan Krukowiecki, pobiwszy Rosjan pod Białołęką, stoi bezczynnie, ignorując rozkazy Chłopickiego. Tych dwóch generałów zmarnowało wysiłek całej armii polskiej.

Większość pamiętnikarzy zgodnie twierdzi, że armia Iwana Dybicza mogła zostać pobita, gdyby nie zranienie Chłopickiego i zła wola wymienionych generałów.


Bohaterska śmierć Ludwika Mycielskiego – grafika francuska z połowy XIX w. Źródło: Polona


Po bitwie w w „Kurierze Polskim” opublikowano obszerny nekrolog poświęcony Ludwikowi Mycielskiemu. Oto jego treść:

„Kto nad wszystko kochał Ojczyznę i wszystko dla niej poświęcił, kto w jej obronie bohaterską poległ śmiercią, ten zasługuje na wdzięczność narodu i publiczne uwielbienie…Te same cnoty, nieograniczony patriotyzm i poświęcenie się dla Ojczyzny, okazał Ludwik hrabia Mycielski, obywatel Księstwa Poznańskiego, porucznik 4 pułku piechoty liniowej. Zaledwie promień zajaśniał swobody, zaledwie odgłos wolności wydobył się z polskich piersi, Ludwik Mycielski na te święte hasło żegna na zawsze ukochaną żonę i dzieci, zostawia cały majątek na grabież rządu, sprawie naszej nieprzychylnego, zgoła wszystkiego odstępuje, aby stanąć w szeregach uciemiężonej Polski… Ostatnie chwile tego męża, tego obrońcy wolności, równie są świetne jak jego patriotyczne uczucia… W bitwach w dniach 19 i 20 lutego stoczonych przewodniczył tyralierom, które chociaż po dwa razy zmieniano, Mycielski jednak niezmordowany żołnierz, zawsze był z nimi i męstwem swoim zagrzewał ich do wytrwałego boju; należał do wszystkich ataków, jakie w tych bitwach przez pułk 4 uczynione były i dał dowody nieustraszonej waleczności. Nadeszła pamiętna walka w dniu 25 lutego 1831 roku, na polach Grochowa. Była to już ostatnia dla Ludwika Mycielskiego; wytrwał godnie pod gromami dział nieprzyjacielskich, a na koniec w morderczym ataku na olszynę szedł na czele mężnych z karabinem w ręku; mimo odniesionych i otwartych ran nie chciał nawet na usilne prośby kolegów ustąpić z boju na jedną chwilę, broczył we krwi, bo jej dla Ojczyzny nie żałował, bo jeszcze miał siłę władać orężem, którym pragnął jak największą liczbę wrogów naszych wytępić. W tej morderczej bitwie kilka kul przeszyło mężne piersi nieodżałowanego Ludwika Mycielskiego… Korpus oficerów 4 ppl [pułku piechoty liniowej], chcąc uczcić pamięć cnót i waleczności poległego rycerza, imię jego i poświęcenie dla Ojczyzny do wiadomości współrodaków podaje”.

W następnym numerze tej samej gazety została umieszczona wzmianka: „Słychać, że bohaterski pułk 4 liniowy, chce zabalsamować serce Ludwika Mycielskiego i zamieścić u sztandaru pułkowego”.


Pomnik upamiętniający poległych w bitwie pod Grochowem. Warszawa Praga-Południe, u zbiegu ul. Szerokiej i Traczy. Zdjęcie Adrian Grycuk


Jak wiadomo, wkrótce powstanie upadło i gdyby nie pamiętnikarze, uczestnicy bitwy pod Grochowem, pamięć o Ludwiku Mycielskim by zaginęła. Z miast tylko Warszawa uczciła jego pamięć nazwą jednej z ulic. Natomiast rodzinna Wielkopolska całkowicie o nim zapomniała. Nie ma ulicy w rodzinnym Poznaniu, Kościanie, Gostyniu czy Szamotułach lub Gałowie, które jeszcze przed 1939 roku należało do jego rodziny.

Podobno Wojciech Kossak upamiętnił obu bliźniaków na słynnym obrazie Obrona Olszynki Grochowskiej. Tak twierdzi benedyktyn o. Ludwik Mycielski. Oryginał obrazu z 1887 roku, zakupiony przez rodzinę Mycielskich, spłonął jednak w Boryniczach podczas pierwszej wojny światowej. Kopia namalowana przez artystę w 1928 roku różni się w szczegółach od obrazu z roku 1887, dlatego trudno tę opinię potwierdzić.


Aleja Chwały – Głaz pamięci braci Mycielskich, Warszawa, ul. Traczy. Zdjęcie Józef Wieczorek


Anna Mycielska w powstaniu listopadowym oprócz Ludwika straciła jeszcze dwóch synów. Franciszek Mycielski poległ w słynnej szarży pułku jazdy poznańskiej pod Rajgrodem, zginął także Józef Gajewski − syn z pierwszego małżeństwa. W 1837 roku sprzedała majątek Szamotuły-Zamek, aby zapłacić kary finansowe, jakie rząd pruski nałożył na uczestników powstania. Musiała też wspomóc syna gen. Michała Mycielskiego, który w drodze na emigrację do Francji został okradziony.

Warto by uczcić pamięć rodziny Mycielskich, a szczególnie Ludwika, który wykazał się tak niezwykłym patriotyzmem. Również następne pokolenia Mycielskich przelewały krew w powstaniu styczniowym (kolejny Ludwik Mycielski poległ w październiku 1863 r. pod Lublinem) lub dawały przykład na polu gospodarczym w pracy organicznej.


Portret pośmiertny Anny z Mielżyńskich Mycielskiej – litografia. Źródło: Polona.


Witold Mikołajczak

Historyk, absolwent UAM, nauczyciel, od 1990 r. mieszka w Szamotułach.

Autor 4 książek: Grunwald 1410. Bitwa, która przeszła do legendy (2010); Grunwald 1410. O krok od klęski (wyd. rozszerz. 2015); Wojny polsko-krzyżackie (2009) i Grochów 1831. Niedokończona bitwa (2014).

Na nowo interpretuje pewne wydarzenia i źródła historyczne, lubi polemikę.